Bartłomiej Skubisz

Bartłomiej Skubisz

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

CZYSTY LOT

Pamiętam, że kiedy kilka lat temu z wielkim zapałem i przyjemnością czytałem biografię Tomasza Stańko "Desperado", pośród wielu znakomitych anegdot i cytatów w pamięć zapadło mi stwierdzenie trębacza o tym, że żadne używki nie są w stanie dać człowiekowi takiego "haju", jak życie i muzyka. Choć z całego zbioru używek tego świata, wiele pozostaje do tej pory dla mnie nieznanych, coraz częściej skłaniam się ku temu stwierdzeniu. Nie jeden raz łapię się na tym, że podekscytowanie z jakiegoś ważnego dla mnie powodu towarzyszy mi nieustannie przez cały dzień.

ZA SZYBKO, ZA WOLNO?

Jakże często dziennikarze muzyczni i odbiorcy muzyki obwieszczają narodziny nowych legend, nowych wielkich nadziei, historycznych nagrań. Czasem wystarczy do tego jedna płyta i zaledwie kilka dni odsłuchu. Jakże często opinia wygłoszona przez jedną, często opiniotwórczą osobę, jest bezrefleksyjnie powtarzana przez kolejnych ludzi, tworząc efekt kuli śnieżnej. Jakże często sam wykonawca jest gotów po wysłuchaniu takich pochwał uwierzyć w swoją absolutną wyjątkowość i niepowtarzalność, zachłysnąć się nią lub też ugiąć pod ciężarem górnolotnych epitetów.

KRÓL, ADAM WÓJCIK!

Od lat jako kibic koszykówki z zazdrością patrzę na sukcesy polskich piłkarzy, piłkarzy ręcznych i siatkarzy. Oczywiście, te reprezentacje mają swoje wzloty i upadki, ale dają kibicom chwile radości i ekscytacji. Polska reprezentacja koszykówki, jak również drużyny klubowe od wielu lat nie dostarczają kibicom zbyt wielu powodów do radości. Rozgrywane we wrześniu Mistrzostwa Europy nic w tej kwestii nie zmieniły, choć oczekiwania po eliminacjach i sparingach były duże. Pod koniec sierpnia niespodziewanie odszedł Adam Wójcik, najlepszy polski koszykarz w historii, legenda i człowiek, który kilkanaście lat temu był idolem wielu z nas.

A MOŻE BY TAK W DRUGĄ STRONĘ?

"Pięknie tu u was, ale nie mogłabym tu na stałe zamieszkać z powodu braku dostępu do kultury" - powiedziała jedna mieszkanka stolicy mojemu znajomemu z Bieszczadów, po czym nie potrafiła powiedzieć, kiedy ostatni raz była w teatrze, mając niejeden na wyciągnięcie ręki. A co w tych Bieszczadach?

JAZZ DOBRY NA WSZYSTKO

Często zastanawiam się czy frustracja i rozczarowanie to nieodłączne elementy działalności artystycznej. Chciałoby się zagrać wszędzie, nagrywać więcej, mieć większą liczbę słuchaczy, a cierpliwość jest codziennie wystawiana na próbę, kiedy widzisz kolejnych kolegów grających na całym świecie i nagrywających kolejne płyty. Oczywiście taka perspektywa jest zgubna, ponieważ kiedy masz pośród znajomych na Facebooku chociażby kilkudziesięciu wziętych muzyków, wydaje ci się, że codziennie ktoś gdzieś gra i coś nagrywa, a ty siedzisz w domu i nic się nie dzieje.

KTO SIĘ "WOZI"?

Bardzo lubię i szanuję twórców, którzy w oryginalny sposób potrafią wyrazić to, co sam myślę. Jednym z takich gości, którzy nie zawodzą, a zazwyczaj pozytywnie zaskakują, jest Ten Typ Mes, z którym rozmowę mogliście przeczytać w poprzednim wydaniu Day&Night. Na swojej najnowszej płycie "Ała" w kawałku "Przewóz osób" Mes dotyka ważnego zjawiska, tzw. "wożenia się", czyli chwalenia się, eksponowania siebie.

DAŁ NAM PRZYKŁAD ANDRZEJ ZAUCHA

W ostatnim czasie minęło 25 lat od zabójstwa Andrzeja Zauchy. Stuknęła także 68. rocznica jego urodzin. W związku z powyższym, o tym, mam wrażenie zapomnianym nieco, genialnym artyście, przypomniało środowisko hip hopowe, a konkretniej dj-e Piotr Anuszewski i Błażej Górniak, którzy przygotowali dwa świetne miksy będące przekrojem różnorodnej twórczości Andrzeja Zauchy. Można je odsłuchać w serwisie mixcloud. Kiedy słuchałem tych miksów po raz kolejny, dotarło do mnie, jak ponadczasowa i uniwersalna jest muzyka krakowskiego twórcy.

ODDAJCIE SUPERSONICS!

Pod koniec października, ku uciesze milionów kibiców na całym świecie ruszył jubileuszowy, 70-ty sezon NBA. Ja też się cieszę i z ciekawością będę śledził kolejny rok rozgrywek, jednak w moim kibicowskim sercu od 2008 roku pozostaje zadra. Właśnie wtedy, po 41 latach obecności w dumnej i pięknej metropolii, mój ukochany zespół Seattle Supersonics de facto zakończył działalność na skutek przeniesienia go do Oklahoma City i zmiany nazwy na Thunder.

DOBRE ŹRÓDŁA

Czasami zastanawiam się jak wiele zależy od tego, co ktoś nam na danym etapie życia pokaże, podsunie pod nos i od tego, czy okażemy się otwarci na pewne sugestie. Mogę śmiało powiedzieć, że pewne osoby miały znaczący wpływ na rozwój mojego gustu muzycznego i na to, w jakim kierunku sam podążam w swoich muzycznych poszukiwaniach.

Hejnał Rzeszowa i inne pomysły

Za nami ceremonia nadania tytułu Honorowego Obywatela Miasta Rzeszowa Tomaszowi Stańce. Cieszę się, że ta chwila nastąpiła i że redakcja Day&Night, jako wnioskodawca, miała w tym swój udział. Ta inicjatywa wyszła od mieszkańców i mieszkańcy udowodnili swoją akceptację dla decyzji Rady Miasta błyskawicznym odbiorem zaproszeń na koncert i owacją na stojąco dla wybitnego trębacza w wypełnionej po brzegi Filharmonii Podkarpackiej.

Subskrybuj to źródło RSS