Anna Tomczyk

Anna Tomczyk

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

POPROSZE OPAKOWANIE MIŁOŚCI

Szkoda, że w aptekach nie sprzedają miłości. Na wagę, w opakowaniach albo na mililitry. Czasem przydałaby się kropelka, żeby zneutralizować nienawiść, jad, wojnę, chaos i hejt. W życiu i w sieci. W polityce i w domu.  Na ulicy i w sąsiedztwie. Taka kropelka na przykład wylana za kołnierz  wywoływałaby  szczery śmiech, optymizm, radosne spojrzenie na problemy, znajdowanie wyjścia z trudnych sytuacji. To byłby czad! Wszyscy zamiast kichaniem, kaszlem i grypą zarażalibyśmy się miłością, a nienawiść topniałaby jak śnieg. 

OTWIERAM WINO

Dzisiaj otwieram wino! I musi to być coś zupełnie luksusowego! – Może mrożone wino kanadyjskie?!  Nam, piszącym i Państwu – Czytelnikom – stuknęło 10 wspólnych lat! W redakcji  Day&Night na ścianach wiszą  kolorowe portrety  bohaterów z okładek naszego wspólnego pisma. Jest ich tak wiele! Gwiazdy, sportowcy, kreatorzy mody, życia społeczno-kulturalnego, artyści, ludzie sukcesu, niezrównani, wybitni, inni. 

NIECH ŻYJE NAM!

100 lat niepodległej Ojczyzny! To naprawdę niezwykły przywilej – żyć w czasach pokoju w kraju wyzwolonym, nietarganym wojnami, strzelaniną, eksplozjami pocisków. Niepodległa, biało-czerwona, wolna Polska! Jedyny taki okrągły jubileusz stulecia mieszkańcy Podkarpacia świętowali na tysiące sposobów. W wiosce Gorajec stanął krzyż na pamiątkę stulecia niepodległości, w Cieszanowie zakopano kapsułę czasu z wieloma listami do przyszłych pokoleń, w Karolówce powstał park pamięci ku czci miejscowych bohaterów – legionistów.

FELERNY GEN

Gdyby tak wyłączyć gen smutku i zniechęcenia – tak go nazwałam na własny użytek – świat byłby radosny, a życie o wiele prostsze. – Zapytaj Polaka,- co słychać,-  co u ciebie ? Murowane, że włączy gen smutku. Choroby, śmierć bliskich, przepracowanie, brak pieniędzy, coś, co w życiu nie wyszło, niespodziewane sytuacje, ktoś kogoś rozczarował, zawiódł, prawo fatalne, przepisy nie do życia, głupie urzędy – to wszystko wykrzywia usta w podkówkę. Gdyby tak się dało wyłączyć gen smutku! Człowiek wstawałby z uśmiechem, zarażał optymizmem, cieszył się z prostych rzeczy, miał odwagę do realizacji marzeń.

WIELONARODOWOŚCIOWY RZESZÓW

Karima przyjechała z Maroka. Jest piękną, młodą dziewczyną o ciemniejszej karnacji i ciemnych włosach.  Wyróżnia się na tle Polek  z o wiele jaśniejszą  cerą.  Linda przyleciała do Polski  z Meksyku. Rzeszów stał się jej wakacyjnym przystankiem na 6 tygodni. Jest pogodną, roześmianą wolontariuszką i pracuje w przedszkolu. Jenny pochodzi z  Korei. Pokonała wiele tysięcy kilometrow, by być w Rzeszowie. Deniz słoneczną Turcję z fantastycznym morskim wybrzeżem zamieniła na wakacje na południu Polski. Wszystkie uwielbiają pracę społeczną. Wyłożyły własne pieniądze, by kupić bilety lotnicze i znaleźć się w Polsce – w centrum Europy i pomagać innym ludziom. 

WAKACJE Z DUCHEM

To nie jest straszenie zjawami, ale propozycja letniego wyjazdu w odległe zakątki świata w duchu przyjaźni, pomocy i pracy na rzecz innych ludzi.  Miałam okazję reportersko podróżować ostatnio po Gruzji - kraju, który uważam za jeden z najatrakcyjniejszych na świecie. Wysokie góry z lodowcami, zabytki z IV – VI wieku naszej ery, winnice z trunkami, których historia wytwarzania sięga starożytności, natura pełna soczystych owoców i ziół nie występujących w naszym klimacie… i do tego serdeczni ludzie z sercami na dłoni. Słowem: raj!  A z drugiej strony bieda,  marna pensja czy emerytura, niepełnosprawność zamknięta w czterech ścianach domu, a nawet zaułki nędzy. 

TRZĘSIENIE ZIEMI

Dziś po raz pierwszy w życiu miałam szansę wypełnić ankietę EQ Report w sprawie doświadczenia trzęsienia ziemi. Wczoraj - 5.06.2018 przeżyłam umiarkowane trzęsienie ziemi na Kaukazie Wschodnim.  Około godziny 23.00 w Tbilisi – stolicy Gruzji  zadrżały budynki. Akurat byłam sama w kuchni Centrum Kamiliańskiego, gdzie zatrzęsły się ściany, podłoga, szyby, meble, pootwierały się drzwiczki szafek kuchennych, brzęczały setki szklanek i talerzy, zamigotały światła. Usłyszałam jak pojedyncze osoby wybiegają na korytarz.

A KTO BOGATEMU ZABRONI?

Dawno już nie widziałam takiego pędu do zakupów jak przed niehandlowymi niedzielami. I tak wypełnionych po brzegi  i po sufit ogromnych koszy! I takich kolejek do kas! I na koniec takich pustych, sklepowych półek. No niby mówi się: ”a kto bogatemu zabroni”, ale ja się pytam: ludzie, a kto to przeje? Hektolitry wody, napojów, tony pieczywa, wędlin, nabiału, słodyczy.

KOMPLEMENT POTRZEBNY OD ZARAZ

Znajoma Pani Doktor z Rzeszowa nauczyła  mnie bardzo mądrej zasady: „miłe rzeczy mów ludziom od razu, nie zwlekaj z tym, bo może być za późno”! Sama doświadczyła przykrych zdarzeń, a dokładnie wypadku, w czasie którego straciła mamę. Od tamtej pory wie, że następnego dnia może już nie spotkać Osoby, z którą dane jej było rozmawiać właśnie dziś.  Wiedziona tą zasadą naprawdę nie szczędzę ludziom komplementów. – Karolina, pięknie wyglądasz! – Powiedziałam właśnie teraz, w czasie pisania tego tekstu – do koleżanki z pracy, która stanęła koło mnie w nowej, różowej, wiosennej bluzce.

MOJE I TWOJE „TAK”

Coraz więcej ludzi prosi o pomoc, dobre słowo, gest solidarności, pieniądze do puszki, kwotę na decydującą o życiu operację. Przybywa ludzi, którzy po prostu i po ludzku szukają ratunku w tobie i we mnie.  Od kiedy używam facebook’a codziennie widzę, jak ktoś z większą lub mniejszą śmiałością i determinacją o coś prosi. Czasem proszę i ja. Na przykład o wsparcie akcji zbierania pieniędzy na komórki macierzyste dla Iwonki  Blok z Sośnicy. To szlachetna idea, którą wielu darczyńców nazwało już „podnoszeniem Iwonki z wózka”. 

Subskrybuj to źródło RSS