Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. URL strony:

DLA ZAKOCHANYCH

Minęły Walentynki dnia 14 lutego. Przy tej okazji Walenty jest też patronem ludzi chorych, szczególnie umysłowo, ponadto znerwicowanych i epileptyków. W świecie anglosaskim uznawany jest za obrońcę zakochanych i tak też głównie teraz przedstawiany. Ciekawostką jest to, że w świecie kultury słowiańskiej, a Polacy jak najbardziej predestynują do niej, patrząc na język, zwyczaje, tradycję ludową oraz historię, istniało święto, które określić można jako to, zarezerwowane zakochanym. Mowa o Nocy Kupały, tudzież kupałnocką, w kręgu chrześcijańskim określaną już mianem Nocy Świętojańskiej lub Sobótki.

ŻÓŁCIĄ GRUZ OBLANY

Żółć to słowo składające się tylko ze znaków spotykanych w polskim alfabecie. To wydzielina z wątroby o brunatnożółtym lub zielonym kolorze o gorzkim posmaku. Żółć wydostaje się na wszystkie strony, kipi oblewając wszystkich i wszystko dookoła. Żółć zatyka oczy, uszy i usta wszystkim tym, którzy są w pobliżu chlastającym żółcią. Żółć w dodatku ciągle się wylewa i nie ma szans na jej zakorkowanie. Ona się sączy i sączy i wysączyć nie może. Ciągle jest produkowana, ciągle jej w brud. Żółć nas otacza, prześladuje, jest naszym cieniem.

BYĆ CTFROWYM?

Przepraszam za prywatę, ale muszę jakoś zacząć niniejszy felieton – przeprowadziłem się do własnego mieszkania. Zresztą wraz żoną zrobiliśmy to, jak nam się wydaje, w rekordowym czasie. Sami, malutką toyotą, przewieźliśmy cały nasz… ekhm, dobytek w ciągu dwóch dni. Właściwie to w weekend. Wcześniej musieliśmy się spakować, a największą trudnością okazały się najbardziej kruche przedmioty, czyli szklanki, kubki, zastawa, dzbanki etc. A najcięższe? Nie zgadniecie… Książki! Wyobraźcie sobie, że cały mój „arsenał” książkowy udało mi się upakować w pięć największych walizek na kółkach, a każda z nich ważyła po około 25, może nawet 30 kilogramów.

NIEPODLEGŁOŚĆ 10 DNI WCZEŚNIEJ!

100 lat temu Polska odzyskała niepodległość po 123 lata bycia pod zaborami i nieistnienia na mapach Europy. Jesienią 1918 r. po przeszło 4 latach Wielkiej Wojny, która objęła i nasze tereny, rozpoczął się ogromny ruch społeczny zmierzający do odzyskania upragnionej niepodległości. Wielka Wojna szczęśliwie dogasała, a jak to było w Rzeszowie? Otóż końcem października 1918 r. z miasta pouciekali najważniejsi urzędnicy austriaccy, dawny obszerny garnizon wojskowy też już nie był tak licznie obsadzony, a ci, którzy zostali, w gruncie rzeczy byli Polakami.

KLER

Poszedłem na film „Kler” Wojtka Smarzowskiego. Dodam, że z całą rodziną. Usiedliśmy na dobrych miejscach w Zorzy, bo jakoś tak się utarło, że dobre filmy ogląda się właśnie w Zorzy. Przecież to najstarsze czynne kino w mieście, powiem niegdysiejszej normy, że niemal na każdym z osiedli, a w centrum niemal na każdym rogu, działało kino. Mniejsza o to. Obejrzałem „Kler” i powiem szczerze, że dobrze zrobiłem. Już w pierwszych godzinach po ogólnopolskiej premierze tego filmu, a nawet po prapremierze, wszyscy zwrócili uwagę na wybitną grę aktorską.

PATRONI PRZEZ DUŻE „P”

Mimo intensywnego okresu w moim życiu, zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej, chciałbym odnieść się do tematu wystawy, którą wraz z kolegami z pracy udało mi się napisać, wyprodukować i otworzyć w znakomitej lokalizacji, jaką jest płyta rzeszowskiego Rynku, a w dodatku w okresie bardzo gęstym od różnego rodzaju wydarzeń i inicjatyw, na które m.in. składała się wspomniana wystawa. Planszówka, bo taki ma charakter, opowiada szesnaście historii podkarpackich Żydów, którzy zrobili w kraju, a przede wszystkim za jego granicami, oszałamiającą karierę i to w wielu dziedzinach.

NIE BĘDZIE O MUNDIALU!

Kolumbia, kraj w północno-zachodniej części kontynentu południowoamerykańskiego, który od północnego zachodu sąsiaduje z Panamą, od południowego zachodu z Ekwadorem i Peru, od południa z Brazylią, a od wschodu z Wenezuelą. Północne wybrzeże Kolumbii do Morze Karaibskie, a cały zachód to z kolei Pacyfik. Kraj przepiękny, gdzie swoją florą i fauną mógłby obdarzyć dziesiątki innych. Tyle geografii.

BULDOŻERY?

Ostatnimi czasy gruchnęła wiadomość, że rada miasta sili się z zamiarami na zburzenia willi Januszów, zasłużonej rodziny rzeszowskich fotografów. Niczym w antyku, kiedy Rzymianie rozprawili się z Kartaginą poprzez zburzenie ich stolicy, a następnie posypali solą w obawie przed ponownym wskrzeszeniem swych wrogów, w Rzeszowie podejdą do tego mniej brutalnie, bo albo zagospodarują miejsce na parking (który i tak istnieje obok galerii handlowej…, przepraszam, pasażu), albo na miejscu willi wybudują nowy budynek.

WISŁOK

„Płynie, wije się rzeczka
Jak błyszcząca wstążeczka,
Tu się srebrzy, tam ginie,
A tam znowu wypłynie”.

100&1

Jest wiele, jak mi się wydaje, powodów do tego, by napisać felieton. Jednym z nich jest setny numer magazynu „Day&Night”. Tak, Rzeszów i jego okolica już po raz setny mogą przeczytać kilkadziesiąt stron tego pisma. To nie lada wynik. Naprawdę. Nr 100! Jak to brzmi. Ta jedynka z dwoma zerami to poważna nobilitacja. Liczba 100 wielokrotnie przewijała się w dziejach i kulturze niejednego narodu. 100 lat miał biblijny Abraham, który z woli Boga Jahwe wyruszył z Mezopotamii do Palestyny.

Subskrybuj to źródło RSS