KSIĄŻKA POD LUPĄ - ROZMOWA MAGDĄ LOUIS

AUTORKA KSIĄŻEK, DZIENNIKARKA, TŁUMACZKA, RZESZOWIANKA. MAGDALENA LOUIS WŁAŚNIE WYDAŁA KOLEJNĄ KSIĄŻKĘ PT. „CHCĘ WIERZYĆ W WASZĄ NIEWINNOŚĆ”, KTÓRA JEST EFEKTEM PRACY DLA BRYTYJSKIEGO WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI. W ROZMOWIE Z DAY&NIGHT OPOWIADA O NAJNOWSZYM DZIELE, A TAKŻE O KULTURZE CZYTELNICTWA.

Jaka jest pani ulubiona książka? Czy zdarza się pani wracać kilkakrotnie do tej samej lektury?

Mój gust literacki wciąż się zmienia, niestety nie ma książki, która by wytrzymała próbę czasu. Przez lata zachwycałam się „Kłębowiskiem żmij”, potem „Amerykańską sielanką”, ostatnio „Moją walką” Knausgarda, chętnie wracam do „Lalki” jako genialnej powieści obyczajowej, chyba najlepszej w historii polskiej literatury. Ulubionej brak.

Statystyki czytelnictwa nie są zbyt łaskawe w przypadku Polaków. Czy w Wielkiej Brytanii, gdzie pracowała pani dla wymiaru sprawiedliwości, co zaowocowało najnowszą książką, odsetek czytających książki jest większy? Co ma wpływ na tak niski wskaźnik czytelnictwa w Polsce?

Brytyjczycy wydają i czytają masowo, tam wciąż jeszcze premiera książki jest wydarzeniem kulturalnym, u nas wydarzeniem towarzyskim. Nie wiem dlaczego Polacy nie czytają? Może dlatego, że domy w których nie było książek 50 lat temu, to te same domy w których nie ma książek dziś. W tych domach mieszkają ludzie z gatunku „bezksiążkowców” i pewnie dobrze im z tym, mają telewizor. Moja babcia urodziła się w 1910 roku, była zapracowaną kobietą w trudnych czasach, ale książki czytała, moja mama czyta, moje siostry czytają, ich dzieci również, moja córka czyta… tak się  to dziwne hobby ciągnie przez pokolenia.  

A jeśli chodzi o książki pani autorstwa, czy jest wśród nich taka, która napawa panią szczególną dumą?

Żadnej się nie wstydzę, a to już dużo :)  

„Chcę wierzyć w waszą niewinność”, której premiera już w lutym, to pierwsza pani książka należąca do literatury faktu, w dodatku oparta na doświadczeniach zawodowych…

Wydawnictwo nazwało ją opowieścią dokumentalną. Dobrze czuję się w reportażu, nie męczyłam się przy pisaniu.

Książka porusza bardzo trudną tematykę, a fakt, że jest to zapis dokumentalny, potęguje rangę opisywanych historii. Jaki cel przyświecał pani w spisaniu tego rodzaju książki?

Są to mocne opowieści, może okażą się za mocne dla niektórych czytelników? Ale cóż, to wydarzyło się naprawdę i ja to widziałam, słyszałam, opisałam. Szefowa wydawnictwa Prószyński, Ania Derengowska, namówiła mnie do napisania tych wspomnień, a  formę wybrałam ja - dokument, który czyta się jak powieść. Trudno mówić o celu, uznałam, albo raczej dałam się przekonać, że warto, że to czytelników zainteresuje. Chyba chciałam literacko pokazać świat oraz ludzi jakich znamy tylko z programów interwencyjnych typu TVN Uwaga, chciałam pokazać szerzej, skąd się bierze przemoc i w jakich okolicznościach rodzi samo przestępstwo.
 

Kolejna planowana nowość pt. „Sonia” to również wyzwanie ukazania bardzo poważnego tematu…

„Sonia” jest w tej chwili poddawana „torturom” , jak skończę, to chętnie opowiem. Premiera późną jesienią 2018.

Czego życzy sobie pani w roku 2018?

Świętego spokoju w dobrym nastroju :)

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA

 

Powrót na górę