WSZYSTKIE MOJE MAMY RENATA PIĄTKOWASKA WYDAWNICTWO LITERATURA (2018)

Przyglądnijmy się, dla odmiany – a co! – literaturze skierowanej do dzieci. Przecież to dokładnie taka sama literatura jak dla dorosłych, tylko z tą różnicą, że skierowana do dzieci. Proste. Zabrzmiało to niemal jakby to Janusz Korczak powiedział.

Tak, drodzy rodzice, niniejszy tekst skierowany jest bezpośrednio do Was. W tym roku swoją premierę miała książeczka autorstwa Renaty Piątkowskiej pt. „Wszystkie moje mamy”, inspirowana życiem Ireny Sendlerowej. O Irenie Sendlerowej, szczególnie w tym roku, należy mówić, bo mamy, jeszcze, Rok Ireny Sendlerowej, najbardziej znanej w kraju i za granicą polskiej Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. Sendlerowa była kwintesencją dobroci w najczystszej postaci. Osoba o tak wielkim sercu i takim zapale do pomocy innym, potrzebującym, najsłabszym, najbardziej pokrzywdzonym przez los, że powinna być (i jest!) wzorem postaw, choć sama, jak to zwykle bywa w przypadku takich osób, była jednocześnie przykładem skromności. Irena Sendlerowa podczas II wojny światowej ratowała najmłodsze ofiary tego konfliktu – dzieci. Według szacunkowych obliczeń, kierując specjalnym referatem działającym pod auspicjami słynnej „Żegoty”, uratowała wraz ze współpracownikami 2500 żydowskich dzieci. Renata Piątkowska podjęła się wybitnego zagadnienia przedstawienia dzieciom Ireny Sendlerowej. Bohaterem książki jest starzec Szymon Bauman, który… został jako dziecko uratowany przez Sendlerową! To on przybliża meandry swojej historii, a jednocześnie wyjawia, kim była Sendlerowa dla żydowskich dzieci. Renata Piątkowska dzięki swej wyjątkowej i niepowtarzalnej wrażliwości przedstawia te tragiczne czasy w taki sposób, że to zło przejawiające się wtedy, nie przeraża tak bardzo, jest mocno zasygnalizowane, ale z całą stanowczością możemy tę książkę oddać w ręce dzieci. Książeczka Piątkowskiej uczy wrażliwości na los drugiego człowieka, uczy też tolerancji, ale nie tylko dlatego, że Sendlerowa ratowała Żydów; uczy tolerancji względem Żydów ogólnie, bo informuje za pomocą bardzo prostych trików o ich kulturze i tradycji. Atutem książeczki są przepiękne ilustracje autorstwa Macieja Szymanowicza, które pozwalają na popuszczenie wodzy fantazji, nie tylko dzieciom mierzącym się z tą pracą, ale także rodzicom zagłębiającym się w jej treść. Drodzy rodzice, zabrzmi to jak typowy frazes pojawiający się folderach pedagogicznych, na stronach lub dobrych forach specjalistycznych poświęconych wychowywaniu dzieci, ale naprawdę, czytajcie swym dzieciom codziennie. Dosłownie, zmuszajcie je też do tego, by sięgały po książki, a zobaczycie, że od pacholęcia będzie to dla nich zupełną normą, że książka nie parzy, nie oślepia, nie powoduje też suchot. Wy sami bądźcie dla siebie surowsi i sami się zmuszajcie, by choć pół rozdziału przeczytać z pociechą. Książka Renaty Piątkowskiej wam w tym tylko pomoże. Pamiętajcie też o tym, że już niebawem mikołajki, choinka stanie w waszych salonach, a dzieciaki po Wigilii mało nie rozsadzą waszych mieszkań na kredytach hipotecznych, bo będą domagały się prezentów. Książka „Wszystkie moje matki”, będzie jednym z waszych strzałów w dziesiątkę w tym roku. Na Irenę Sendlerową zawsze jest czas!

JAKUB PAWŁOWSKI 

Więcej w tej kategorii: « AVE TEATR W RZESZOWIE
Powrót na górę