IMIĘ RÓŻY - UMBERTO ECO Oficyna Literacka Noir sur Blanc

Klasyki literackie mają to do siebie, że często w ich oparciu powstają doskonałe dzieła filmowe. Tak właśnie było w przypadku powieści historycznej z nutą kryminalną, Imię Róży, pióra Umberto Eco, kiedy w 1986 r. nakręcony został film Jean-Jacques Annaud’a.

Wtedy też William z Baskerville otrzymał rysy twarzy Seana Connery’ego, Adso z Melku Christiana Slatera, a zakonnik-truciciel, Chcigodny Jorge, Feodora Chaliapina. Zobrazowane zostało także opactwo z przełęczy górskich średniowiecznej Italii. Nie o filmie tym razem będzie mowa, choć przyznać trzeba, że wiele o nim już powiedziano i zapewne niemało jeszcze padnie słów pochwały. Film Annaud’a to jeden z tych obrazów, których prawdziwy kinoman doceniając, nigdy nie zapomni. Rzeczone dzieło X muzy, jak już wiemy, zawdzięcza swe istnienie książce, a ściślej rzecz ujmując, Umberto Eco, któremu przyszło również współpracować przy produkcji. Na tym jednak skończmy wycieczki w kierunku filmu, by skupić się na właściwym temacie: powieści. Świat przedstawiony przez autora recenzowanej tu powieści, to świat średniowiecza, jaki najczęściej ukazuje się w popkulturowym ujęciu. Brudny, ciemny (w dosłownym tego słowa znaczeniu i w przenośni), drastyczny, tajemniczy, zagadkowy, biegunowo odległy od tego, w którym teraz żyjemy, i nie jest to uwaga odnosząca się do materialnych uwarunkowań, jakie nas otaczają, ale tych dotykających naszej kultury, światopoglądu, mentalności i wreszcie postrzegania całego ziemskiego anturażu oraz mechanizmów nim sterujących. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że Umberto Eco jest niejako kreatorem naszego dzisiejszego postrzegania wieków średnich. Bagatelizowany, marginalizowany, deprecjonowany i umniejszany okres wieków średnich, to dzieło ludzi renesansu, którzy zdając sobie sprawę z fenomenu swej epoki, chcieli oddzielić od niego i nawiązać do starożytności. Nie można jednak zakładać sobie pętli na szyi, i tak jak opisuje epokę średniowieczną Umberto Eco, układać ją na niższych „półkach” kultury. Nie, średniowiecze było specyficzną epoką, dziejami poszukiwań człowieka, jego miejsca w naturze i na świecie, skąd przyszedł, gdzie jest i dokąd idzie. Tak też widzi epokę średniowieczną sam Umberto Eco, a dowodem na to jest jego uwielbienie do starych ksiąg, z których wieki średnie były doskonale znane. Autor wplótł w treść swej wspaniałej powieści motyw ksiąg, starodruków, inkunabułów, pergaminów i papirusów. Przy tym wszystkim na piedestale stoi jedna księga, rękopis tajemniczy, ważny w swej treści, a jak pokazują wypadki opisane w pracy, jest również nośnikiem niepokoju, zła i śmierci. Znakomite zorientowanie w faktycznych realiach historycznych, jakim podlegało średniowiecze, erudycja, nieprzeciętna wiedza Umberto Eco, dało mieszankę wręcz piorunującą, bowiem niejednemu czytelnikowi wydawało się, że mierzy się z prawdziwymi wydarzeniami. To jest właśnie fenomen powieści Imię Róży, dzieła historycznego, które w nieodległym czasie od swej premiery w 1980 r., okrzyknięte zostało jako jedno z najważniejszych dzieł literackich XX w. Dziś jest to klasyk, do którego sięgają filolodzy, kulturoznawcy, historycy sztuki, artyści, którzy szukają weny, ale przede wszystkim historycy, aby w odpowiednio wyważony sposób, lepiej zrozumieć epokę i jej niektóre niuanse. 

JAKUB PAWŁOWSKI

Powrót na górę