SLEEP- WALK- ING JONATHAN BREE, Lil’ Chief Records, 2018

Jeżeli ktoś zastanawiał się, jak brzmiałaby muzyka z początku lat 60. osadzona w brzmieniowym kontekście XXI wieku, to najnowsza płyta nowozelandzkiego producenta oraz multiinstrumentalisty Jonathana Bree, przynosi nader satysfakcjonującą odpowiedź na tak postawioną kwestię.

Muzyka zawarta na Sleepwalking jest zdecydowanie czymś więcej, niż li tylko bezpośrednią próbą przeniesienia formuły znanej z piosenek takich artystów jak Serge Gainsbourg czy Leonard Cohen we współczesne standardy brzmieniowe i aranżacyjne. Sleepwalking to – nomen omen – fascynująca przechadzka po onirycznym dźwiękowym świecie, który pełnymi garściami czerpie także z muzyki filmowej oraz klasycznej. Do tego dochodzi leniwa pulsacja sekcji rytmicznej oraz ze smakiem zaaranżowane partie gitar, instrumentów klawiszowych i dętych. Razem tworzy to niezwykle spójny oraz niepretensjonalny dźwiękowy kolaż, który ani przez moment nie sprawia wrażenia kopiowania muzycznych wzorców z przeszłości 1:1. Muzyka z Sleepwalking tchnie świeżością, a każda z jedenastu piosenek zawartych na płycie doprawiona jest szczyptą abstrakcji, wprowadzającą odrobinę niepokojący klimat. Aranżacje są oszczędne i bardzo przemyślane; każdy pojedynczy dźwięk ma przyporządkowane swoje miejsce w strukturze kompozycji. Album otwiera utwór tytułowy, w którym charakterystyczny, głęboki głos pana Bree frapująco współbrzmi z trochę nawiedzonymi partiami instrumentów smyczkowych oraz dziwną, podskórną, jakby spowolnioną taneczną pulsacją. Nieco ożywiony smyczkowym pizzicato You’re So Cool rusza już w śmielszy – chociaż mocno nieporadny – pląs, a Say You Love Me Too to z gracją funkujący numer okraszony tyleż dziewczęco niewinnym, co lekko perwersyjnym głosem Clary Viñals. Zestawienie głosów męskiego i żeńskiego (Princess Chelsea), przynosi rewelacyjny efekt w Plucking Petals, który brzmi jak piosenka z nieistniejącego horroru retro. Taka trochę straszna, a trochę śmieszna atmosfera unosi się także nad Boombox Serenade z wykrzywioną, zjeżdżającą interwałami w dół wokalizą Crystal Choi. Fajnie zakombinowany rytmicznie Static przynosi rozłożony po kanałach dialog wokalny pana Bree z Princess Chelsea, a w wieńczącym płytę Fuck It został wykorzystany syntezatorowy motyw wprowadzający nieoczekiwanie wibrację lat 80. Na Sleepwalking ciekawy eksperyment został zamknięty w przystępnej piosenkowej formie, a konsekwencja z jaką ta koncepcja została zrealizowana, zasługuje na najwyższe uznanie. 

Powrót na górę