NA JĘZYKACH

Dopadł mnie deadline na dostarczenie materiałów do numeru Day&Night, który macie przed oczami. „Deadline” – tak właśnie pomyślałem. Nie pomyślałem, że „dogonił mnie termin”, tylko pomyślałem „deadline”. Uświadomiwszy sobie ten fakt, struchlałem. Komunikat, jaki pojawił się na tablicy wyświetlającej w mojej głowie, brzmiał: „Edgy alert!”. I w tym samym momencie na plecach poczułem zimny oddech naszych martwych narodowych wieszczów. Cały zaś ugiąłem się pod coraz bardziej napierającym ciężarem ich literackiej spuścizny.

Czytaj dalej...

KLER

Poszedłem na film „Kler” Wojtka Smarzowskiego. Dodam, że z całą rodziną. Usiedliśmy na dobrych miejscach w Zorzy, bo jakoś tak się utarło, że dobre filmy ogląda się właśnie w Zorzy. Przecież to najstarsze czynne kino w mieście, powiem niegdysiejszej normy, że niemal na każdym z osiedli, a w centrum niemal na każdym rogu, działało kino. Mniejsza o to. Obejrzałem „Kler” i powiem szczerze, że dobrze zrobiłem. Już w pierwszych godzinach po ogólnopolskiej premierze tego filmu, a nawet po prapremierze, wszyscy zwrócili uwagę na wybitną grę aktorską.

Czytaj dalej...

HYGGE PO POLSKU

Dania to deszczowy skandynawski kraj, którego średnia temperatura w lecie wynosi około 16 stopni. Czy wiedzieliście, że w stolicy tego niewielkiego państwa, Kopenhadze, istnieje Instytut Badań nad Szczęściem? Duńczycy od kilku dobrych lat są w czołówce najszczęśliwszych narodów świata. Dwa lata temu mieszkańcy Danii zajęli nawet pierwsze miejsce w rankingu! Dla porównania my, Polacy, zajęliśmy zaszczytną 46. pozycję. W czym tkwi sekret mieszkańców tego małego, zimnego kraju i co jest główną składową duńskiego szczęścia?

Czytaj dalej...

FELERNY GEN

Gdyby tak wyłączyć gen smutku i zniechęcenia – tak go nazwałam na własny użytek – świat byłby radosny, a życie o wiele prostsze. – Zapytaj Polaka,- co słychać,-  co u ciebie ? Murowane, że włączy gen smutku. Choroby, śmierć bliskich, przepracowanie, brak pieniędzy, coś, co w życiu nie wyszło, niespodziewane sytuacje, ktoś kogoś rozczarował, zawiódł, prawo fatalne, przepisy nie do życia, głupie urzędy – to wszystko wykrzywia usta w podkówkę. Gdyby tak się dało wyłączyć gen smutku! Człowiek wstawałby z uśmiechem, zarażał optymizmem, cieszył się z prostych rzeczy, miał odwagę do realizacji marzeń.

Czytaj dalej...

PATRONI PRZEZ DUŻE „P”

Mimo intensywnego okresu w moim życiu, zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej, chciałbym odnieść się do tematu wystawy, którą wraz z kolegami z pracy udało mi się napisać, wyprodukować i otworzyć w znakomitej lokalizacji, jaką jest płyta rzeszowskiego Rynku, a w dodatku w okresie bardzo gęstym od różnego rodzaju wydarzeń i inicjatyw, na które m.in. składała się wspomniana wystawa. Planszówka, bo taki ma charakter, opowiada szesnaście historii podkarpackich Żydów, którzy zrobili w kraju, a przede wszystkim za jego granicami, oszałamiającą karierę i to w wielu dziedzinach.

Czytaj dalej...

GOŚĆ WYDANIA