NA POMOC!

Można wieszać psy na Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy i podliczać, ile procent szło na pomoc placówkom medycznym, a ile do kieszeni pomysłodawcy(ów), ale nie można orkiestrze odebrać namacalnych sukcesów.  Uważam za takie – rewolucję w doposażaniu szpitali i wielki ludzki  zryw  do pomocy, wręcz polskie przebudzenie.  Jeśli nawet  spory procent mojej kasy lądował w portfelu Owsiaka, to i tak nie mam czego żałować, bo co roku wspieram orkiestrę naprawdę niewielkim groszem, ale w skali kraju każdy taki grosz robi wielką robotę. Podobnie, jak zakup świecy Caritas, która zapłonie na moim wigilijnym stole.

Ta akcja pomaga w organizacji  wypoczynku dla dzieci i młodzieży z ubogich rodzin, m.in. w bieszczadzkim ośrodku Caritas w Myczkowcach. Jeśli milion osób kupi świece Caritasu – możemy sobie wyobrazić,  jak wielu młodych pojedzie za darmo na wakacje w różne zakątki Polski. A teraz pójdźmy dalej tym samym tokiem myślenia. Niemal codziennie docierają do mnie sygnały o ludziach potrzebujących wsparcia. Jedną z nich jest niepełnosprawna matka - Bogumiła Nowak z Kąkolówki, która mieszka z dwiema córkami w połówce starego, rozebranego domu. Wodę nosi ze studni, pali w kaflowym piecu. Pilnie potrzebuje wsparcia, by dokończyć z trudem budowany niewielki dom. Już udzieliło jej pomocy wiele osób. Ktoś podesłał parę złotych, ktoś inny podarował pustaki, drzwi, wannę… Obliczyłam, że gdyby kilkadziesiąt tysięcy osób przekazało jedynie złotówkę, tylko złotówkę, to problemy pani Bogumiły udałoby się rozwiązać całkowicie. Nowy domek byłby gotowy, a niepełnosprawna matka z córkami mogłaby zamieszkać w czystym, ciepłym lokum i na zawsze zapomnieć o ruderze, którą teraz zajmuje.  Kochani,  pomoc kojarzy mi się ze śnieżną kulą. Najpierw jest maleńka, ale tocząc się z góry po śniegu nabiera masy i mocy.  Tak samo dzieje się z każdą przekazaną złotówką. Ona też rośnie w tysiące złotych, ratujących zdrowie, życie, poprawiających czyjeś trudne warunki materialne, czasem łagodzących skutki klęsk  żywiołowych – tak, jak w szlachetnej zbiórce na rzecz ofiar trzęsienia ziemi we Włoszech. Taka pomoc zawsze przynosi innym ulgę. I daje nadzieję, że w nieszczęściu nie jesteśmy sami! W perspektywie świętowanych Mikołajów, Bożego Narodzenia i Nowego Roku, życzę wszystkim takich pozytywnych wzruszeń. Bycia obdarowującym i obdarowanym.

Powrót na górę