WIELONARODOWOŚCIOWY RZESZÓW

Karima przyjechała z Maroka. Jest piękną, młodą dziewczyną o ciemniejszej karnacji i ciemnych włosach.  Wyróżnia się na tle Polek  z o wiele jaśniejszą  cerą.  Linda przyleciała do Polski  z Meksyku. Rzeszów stał się jej wakacyjnym przystankiem na 6 tygodni. Jest pogodną, roześmianą wolontariuszką i pracuje w przedszkolu. Jenny pochodzi z  Korei. Pokonała wiele tysięcy kilometrow, by być w Rzeszowie. Deniz słoneczną Turcję z fantastycznym morskim wybrzeżem zamieniła na wakacje na południu Polski. Wszystkie uwielbiają pracę społeczną. Wyłożyły własne pieniądze, by kupić bilety lotnicze i znaleźć się w Polsce – w centrum Europy i pomagać innym ludziom. 

Przybyły tu w ramach projektu „Understand”, realizowanego przez młodzieżową organizację AIESEC w Rzeszowie. W czasie całych wakacji aż 36 osób z całego świata zdecydowało się na taki wolontariat w stolicy Podkarpacia i okolicznych miastach. Pracowali społecznie w domach dziecka, przedszkolach, domach opieki społecznej, warsztatach terapii zajęciowej, wszędzie tam, gdzie ktoś potrzebował pomocy, wsparcia, albo też zabawy, radości, uśmiechu. Ale też w Stowarzyszeniu „Siemacha”.  W różnych miejscach Rzeszowa i regionu  można też było spotkać młodych Australijczyków, Amerykanów, Serbów, Francuzów, Niemców, Anglików – tych, których łączy otwarte spojrzenie na otaczający świat.  Wiele lat temu Organizacja Narodów Zjednoczonych wytyczyła sobie cele. Wśród nich jeden to „mniej nierównośći”. Młodzi podchwycili temat organizując wymianę wolontariuszy na całym niemal świecie. I tak oto młodzież z różnych kontynentów, o różnych kolorach skóry, odmiennej kulturze, zainteresowaniach, ale mówiąca po angielsku wyjeżdża na przeciwległe krańce Ziemi, by uczyć tolerancji do swojej odmienności, zachowania, wyglądu, języka, sposobu bycia, ubierania się czy zjadanych posiłków. Młodym wychodzi to najlepiej. Za niewielkie sumy potrafią podróżować, optymizmem zarażają innych ludzi, mają ochotę na spotkania z równieśnikami, mówią po angielsku nie pesząc się z powodu potknięć gramatycznych. Przyjaźń? Miłość? – To dla nich żaden problem. Pomoc? – To mają we krwi. Słowem: wielonarodowościowy Rzeszów. Aż miło popatrzeć!

Powrót na górę