NAJDROŻSZE KWIATY ŚWIATA

Mówią, że jeśli chcesz wyrazić miłość – podaruj czerwone róże. Żółte podobno oznaczają zdradę, białe daje się na komunię, śluby - jako wyraz niewinności, czystości, początku czegoś pięknego. Bukiety różowo-żółte symbolizują wiosnę i radość, brązowo-zielono-fioletowe lub bordowe – szacunek i poważniejsze zamiary. Niebieskie – szlachetność. Liliowe – słodycz. Jakkolwiek by tego nie interpretować – widać, że kwiaty mają swój własny, uczuciowy język. Nic dziwnego, że  potrafią osiągać gigantyczne ceny.

Jest na przykład taki gatunek róży – Juliet, która na Flower Show w 2006 roku osiągnęła cenę aż 5,8 miliona dolarów. Wyjątkowo rzadka, o unikalnym kwiecie, tylko w nielicznych miejscach na ziemi jest w stanie zakwitnąć. Zanim wyda kwiat - rośnie aż 15 lat! Do kwiatowej arystokracji należą też 17-wieczne odmiany tulipanów, hodowane w Holandii od 1637 roku, z ceną sięgającą w przeliczeniu na złotówki – aż 20 tysięcy za sztukę. Ponieważ wielkimi krokami zbliża się Dzień Kobiet – wyjątkowo hojnym osobom podpowiem, że Krokus Saffron jest do nabycia za ok 1200 dolarów, a rzadkie odmiany storczyków warte są nawet 6 tysięcy dolarów. W skali wyrażania uczuć to naprawdę mogłoby być coś! Będąc niedawno na największych na świecie targach żywności i kosmetyków ekologicznych – Bio-Fach w Norymberdze, zauważyłam wyspę z przepięknymi bukietami kwiatów. Moją uwagę przykuła nie tylko gama kolorów, ale też wzruszająca opowieść o kraju, z którego pochodzą. A była to Gwatemala – kraj z Ameryki Środkowej. Młoda Gwatemalka  opowiedziała mi, że obecnie jej kraj staje się jednym z  największych eksporterów kwiatów ciętych na świecie. Dotychczas Gwatemala słynęła z kawy, bananów,  cukru, kardamonu, jagód – teraz zapełnia kolorowe krajobrazy kwiatami. Uprawie kwiatów na eksport służy tam wilgotny klimat. I dobrze. Bo pięknie kwitnące rośliny dają zarobek m.in. najbiedniejszym. Ponad 30 procent społeczeństwa Gwatemali żyje na skraju ubóstwa. Utrzymuje się za dolara lub dwa dziennie. Jeśli kwiaty z Gwatemali docierałyby do Rzeszowa – codziennie kupowałabym ich całe naręcza w solidarności z ludźmi, którzy w XXI wieku cierpią głód. Serio. Bo przecież kwiaty wyrażają uczucia właśnie.

Powrót na górę