Jak (ZA)kopać polska piłkę?

anna tomczykTego jeszcze nie było. Rodzina odchodzi od telewizora w połowie meczu, a ja współczuję drużynie przeciwnika. Żal mi tego San Marino. Wydawało mi się, że nawet nie grają aż tak źle, jak się tego wszyscy spodziewali, ale mój syn twierdzi, że to Polacy fatalnie i to mnie zmyliło. Jakkolwiek by na to nie patrzeć – sukces to nie był. Przynajmniej w naszym domu. 

 

Mam pomysł! – Niepowodzenia polskiej drużyny narodowej zwalmy na zimę! To ona zawiodła na całej linii. Strefę klimatyczną nam popsuła, a piłkarzy wprawiła w przedłużoną hibernację, czyli zimowy sen.

Nie znam się na sporcie, więc śmiało się wypowiadam. Tak w Polsce można przecież. – Ale w najbliższych dniach telewizora nie włączę, bo nie strawię już mądralińskich komentarzy na temat: co się stało z polską piłką, jak uzdrowić polską piłkę oraz jak należy kopać polską piłkę i czy może nie warto jej raczej ZAkopać...? Na przykład w śniegu. A jak przyjdą roztopy – spróbować wskrzesić jej legendarnego ducha, czyli zdrowego, polskiego kopa...

I jakby mało było Polakom nieszczęść, to jeszcze święta nam zawiało! Wielkanoc w śniegu, to jakby nie patrzeć – ekstremalne przeżycie. A już zwłaszcza poranna msza na mrozie i śmigus-dyngus na lodzie, albo jeszcze z gałami śnieżnymi... Wszyscy robimy karpika, bo tegośmy się nie spodziewali.

Z powodu przedłużającej się zimy i zbliżającej Wielkanocy – kury nie wyrabiają na zakrętach. W handlu brakuje białych jajek, bo dla niosek wciąż trwa zima. A kto za wcześnie założył wiosenne buty – ten wie najlepiej... co mróz i śnieg wiosenną porą potrafią.

I po co to zwalać całe zło na piłkarzy? – To całemu narodowi jakoś nie idzie. Ja naprawdę radzę – ZAKOPAĆ tę piłkę w śniegu, zamrozić! – Niech odpocznie, wyśpi się, pomedytuje, przeanalizuje się sama. A jak się już w przyrodzie wszystko ułoży, jak się wypogodzi, jak słońce wyjrzy, jak kury jaja zniosą – to wtedy odkopać i odmrozić ją trzeba, odhibernować!

Wesołych Świąt!

Więcej w tej kategorii: NIEBO GWIAŹDZISTE NADE MNĄ »
Powrót na górę