Znowu koniec roku...

anna tomczykKochany Święty Mikołaju, ale zleciało... Najpierw trochę przydługa zima, potem wiosna szybko przemieniła się w lato, a jesień w zimę i znów czas na Ciebie! Jakoś tak ten rok przeciekł nam wszystkim między palcami. Za szybko.

W ostatni przedmikołajowy weekend w sklepach dosłownie tłumy ludzi szukały prezentów, do tego jeszcze zimowych butów i garderoby, zimowych opon do aut i płynów do szyb. A tu za pasem Wigilia i sylwester. Na ulicach i w sklepach na dobre ruszyły akcje pomocy dla najuboższych, a media podgrzewają atmosferę gorącymi newsami o śmiertelnie poważnych, niezałatwionych, całorocznych sprawach.

Kochany Święty Mikołaju, podaruj mi może... jakiś normalny zegar, żeby kilka razy do roku – bez przesuwania wskazówek – cofnął czas o konkretną, dodatkową godzinę życia albo dzień. Żeby dał chwilę na spotkania z przyjaciółmi, na poczytanie książki bez rozpraszania myśli, na normalny obiad z rodziną, chodzenie w szlafroku do południa, a potem spacer, jazdę rowerem, czas na porządki w szafach i domowe konfitury. Do tego chcę dostać jeszcze uśmiech od tych, co wiecznie się skarżą. Niech im się wreszcie ułoży. I o zdrowie proszę dla kilkorga kochanych mi ludzi. A czasem byłoby też miło, jakby zadzwonił ktoś, komu zegar też dodał godzinę świętego spokoju od spraw niezałatwionych. Byłby czas na wspólną kawę i pogawędki o tym, co na sercu leży.

Z rzeczy materialnych, Drogi Mikołaju, nie przynoś mi nic. – Kapci, czapek, skarpet i szalików nie chcę w tym roku. – To zobowiązuje. Zaraz będziesz chciał, żebym była grzeczna i poukładana... A to się i tak nie uda, rozumiesz, tempo życia za szybkie jest! Więc proszę, nie pakuj się przez komin z żadnym workiem... Tylko ten z e g a r weź! Jakiś normalny, żeby choć trochę zatrzymał czas w 2014 już roku.

Powrót na górę