Anna Tomczyk

Anna Tomczyk

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

TRZĘSIENIE ZIEMI

Dziś po raz pierwszy w życiu miałam szansę wypełnić ankietę EQ Report w sprawie doświadczenia trzęsienia ziemi. Wczoraj - 5.06.2018 przeżyłam umiarkowane trzęsienie ziemi na Kaukazie Wschodnim.  Około godziny 23.00 w Tbilisi – stolicy Gruzji  zadrżały budynki. Akurat byłam sama w kuchni Centrum Kamiliańskiego, gdzie zatrzęsły się ściany, podłoga, szyby, meble, pootwierały się drzwiczki szafek kuchennych, brzęczały setki szklanek i talerzy, zamigotały światła. Usłyszałam jak pojedyncze osoby wybiegają na korytarz.

A KTO BOGATEMU ZABRONI?

Dawno już nie widziałam takiego pędu do zakupów jak przed niehandlowymi niedzielami. I tak wypełnionych po brzegi  i po sufit ogromnych koszy! I takich kolejek do kas! I na koniec takich pustych, sklepowych półek. No niby mówi się: ”a kto bogatemu zabroni”, ale ja się pytam: ludzie, a kto to przeje? Hektolitry wody, napojów, tony pieczywa, wędlin, nabiału, słodyczy.

KOMPLEMENT POTRZEBNY OD ZARAZ

Znajoma Pani Doktor z Rzeszowa nauczyła  mnie bardzo mądrej zasady: „miłe rzeczy mów ludziom od razu, nie zwlekaj z tym, bo może być za późno”! Sama doświadczyła przykrych zdarzeń, a dokładnie wypadku, w czasie którego straciła mamę. Od tamtej pory wie, że następnego dnia może już nie spotkać Osoby, z którą dane jej było rozmawiać właśnie dziś.  Wiedziona tą zasadą naprawdę nie szczędzę ludziom komplementów. – Karolina, pięknie wyglądasz! – Powiedziałam właśnie teraz, w czasie pisania tego tekstu – do koleżanki z pracy, która stanęła koło mnie w nowej, różowej, wiosennej bluzce.

MOJE I TWOJE „TAK”

Coraz więcej ludzi prosi o pomoc, dobre słowo, gest solidarności, pieniądze do puszki, kwotę na decydującą o życiu operację. Przybywa ludzi, którzy po prostu i po ludzku szukają ratunku w tobie i we mnie.  Od kiedy używam facebook’a codziennie widzę, jak ktoś z większą lub mniejszą śmiałością i determinacją o coś prosi. Czasem proszę i ja. Na przykład o wsparcie akcji zbierania pieniędzy na komórki macierzyste dla Iwonki  Blok z Sośnicy. To szlachetna idea, którą wielu darczyńców nazwało już „podnoszeniem Iwonki z wózka”. 

HIBERNACJA

W  fazie dość  dużej przedzimowej nerwowości pomyślałam… szkoda, że ludzie nie zapadają w zimowy sen. Coś jakby hibernację.   Jak pomyślę o czekających nas zawiejach, nadciągających mrozach i śnieżycach – to mi żal, że człowiek jako gatunek doskonały nie zasłużył na odrobinkę zimowego luzu, spowolnienia reakcji, zmniejszenia  tempa życia, na  dłuuuugi sen i relaks. Można by tak przecież zasnąć na fotelu przy kominku, nigdzie się nie śpieszyć, włączyć spokojną muzykę i naładować  baterie na trzy następne pory roku.

(CHYBA) NIE JESTEM ROBOTEM

Zaglądam do e-dziennika mojego syna, komputer każe mi odfajkować, że „nie jestem robotem”. Kupuję e-bilet miejskiej komunikacji – to samo. Rezerwuję e-coś tam… i też nie jestem robotem. Coraz częściej muszę udowadniać, że ja to ja i nawet zaczęło mi się to podobać. Ja rozumiem, że firma komputerowa potrzebuje mnie zweryfikować, że się nie podszywam jako martwa jednostka pod konkretną usługę. Od czasu do czasu tylko zastanawiam się, czy ja naprawdę nie jestem robotem…? Dajmy na to dzisiaj.

TO BYŁ SEN

Jak to mówią – wygodne łóżko można kupić, ale porządnego snu – już się nie da.  Tym większe miałam szczęście, że na moim najwygodniejszym łóżku świata pewnej nocy przyśnił mi się sam Maciej Stuhr. Jak to mówią… „najlepszy reżyser by mi tego nie wymyślił”. Maciej Stuhr zwyczajnie siedział w moim domu i razem ze mną snuł plany wycieczek po okolicy. Pojawił się nagle jak stary dobry znajomy. Przyjechał jako globtroter i miłośnik malowniczych plenerów. Ale jak powiem, że mieliśmy rowerami wybrać się na Magdalenkę, Lisi Kąt, do Łańcuta i na słynny zakręt widokowy w Słocinie – to i tak mi nikt nie uwierzy.

ZAROZUMIALI LICEALIŚCI

Miałam przyjemność spędzić jeden z ostatnich weekendów z koleżankami i kolegami z dawnej  klasy biologiczno-chemicznej mojego LO w Tomaszowie Lubelskim. Szkoła obchodziła właśnie stulecie i zorganizowała  zjazd dla absolwentów. Z Ameryki, zachodu, południa i północy Europy ściągnęli dawni uczniowie, żeby pozaglądać w stare mury i powspominać  to, co w naszych życiorysach zapisała młodość. Uśmiech, radość, uściski, niekończące się rozmowy, żarty, wspólne wyjście do kawiarni, przeglądanie zdjęć, opowieści o tym, co najistotniejsze w życiu, o rodzinach, o szczęściu albo jego braku, podejściu do pracy i oczywiście o tym, że się tęskniło…

JAK MASZ NA IMIĘ?

- Przypomnij mi, jak ona ma na imię? – Nieustannie zapominam imiona nowo poznanych ludzi. Wietrzeją  mi z głowy po sekundzie. A gdy przychodzi do kolejnego powitania i konfrontacji - zwyczajnie mi wstyd, że zamiast imienia wymyślam kombinacje alpejskie, by powiedzieć, to, co chciałabym powiedzieć.   I nawet do niedawna myślałam, że to nic takiego, spoko sytuacja i że każdy tak ma. A tymczasem wcale nie. Moje myślenie około miesiąca temu do góry nogami wywrócił Tim Guenard – niezwykle „pozbierany” facet, Francuz, pisarz i były bokser, który odwiedził Rzeszów  mówiąc przede wszystkim o swoim świadectwie działania Boga w życiu.

NIE MARNUJ JEDZENIA, POMÓŻ INNYM!

Co czwarty Polak w ciągu ostatnich siedmiu dni wyrzucił jedzenie na śmietnik - pisze Centrum Badania Opinii Publicznej, komentując sytuację z 2016 roku. Szczerze powiem, że w tej grupie jestem też  ja, a wiele wskazuje na to, że i Ty - Drogi Czytelniku. Bo coś tam w lodówce zawsze się zepsuje….Marnujemy najwięcej wędlin i pieczywa, potem warzyw, owoców, nabiału, ziemniaków i mięsa – podaje CBOS… Bo minął termin przydatności do spożycia, bo zrobiliśmy za duże zakupy, bo przygotowaliśmy za duże porcje posiłku, bo nie umieliśmy przechować żywności i pokryła je pleśn.

Subskrybuj to źródło RSS