BABECZKI GÓRĄ!

O sile kobiet można by napisać wiele. Nie, nie – nie będę mówić o tym, jak to świetnie dajemy sobie radę same, bo żadna ze mnie feministka. Jako szczęśliwa żona mogę raczej napisać, jak dużo wsparcie naszych mężczyzn dla nas znaczy, jak nas napędza i motywuje… ale o tym może innym razem. Chociaż obie z niżej opisanych dziewczyn często wspominają, ile to dla nich znaczy. Każda z nich jest inna, łączy je jedno – swoją osobą inspirują, napędzają, dają pozytywnego energetycznego kopa. I wcale nie chcą, żeby ktoś im przyklaskiwał. Po prostu robią swoje.


Ania codziennie odwiedza samotną staruszkę w swoim bloku. Ich znajomość zaczęła się od sąsiedzkiego pożyczenia proszku do pieczenia trzy lata temu i trwa do dziś. Anka nic nie ma z tego, że zrobi babci zakupy czy wysłucha wspomnień starszej pani. To taki mały wielki dobry uczynek każdego dnia – nie pozwolić innej osobie, by została zapomniana. Często myślę sobie, że ja swoim babciom poświęcam dużo mniej czasu niż ona obcej osobie. Nie pomagają przeróżne tłumaczenia, że rodzina, małe dzieci, dom na głowie i praca. Anka ma tak samo i daje radę, nie rezygnując ze swoich pasji, a uwierzcie, ma ich wiele.
Kamila pewnie nie zdaje sobie sprawy, jak pomaga innym, motywując swoją osobą do spełniania marzeń. W końcu „marzenia się nie spełniają, tylko trzeba je spełniać”. Uffff, od samego myślenia o jej ostatnim wyczynie bolą nogi. Z moich facebookowych obserwacji wynika, że intensywnie biegać zaczęła rok temu. W zaledwie rok została mistrzynią, ponieważ początkiem września wygrała 24, godzinny ultra maraton w  kategorii amatorek. Po drodze było masę większych i mniejszych osiągnięć, ale TO po prostu nie mieści się
w mojej głowie. 174 km non stop w ciągu
24 godzin.  Nie lubię biegać, mimo to uwielbiam obserwować jak stawia sobie cele, dąży do ich spełnienia, ciężko pracuje i sięga po swoje.
W pierwszy weekend września miałam wrażenie, że kibicuje jej całe Podkarpacie i pół Polski.
Pozytywnych babeczek wokół mnie jest dużo, dużo więcej; to kobiety, które kochają swoją pracę, mają przeróżne pasje, są też takie, które mimo smutnych wydarzeń w swoim życiu zarażają uśmiechem – niestety ograniczają mnie rozmiary tej kolumny. Nie pozostaje nic innego, tylko brać przykład i tak jak one, cieszyć się życiem.

Powrót na górę