LISTOPADOWE REFLEKSJE

Moje dwa urwisy śpią. Chyba każda mama lubi patrzeć na ten spokój bijący ze śpiącego dziecka. Kiedy na nich tak patrzę, myślę, jak to będzie. Jak będzie wyglądał ich świat. Ten bardziej dorosły. Czy będą dobrymi ludźmi? Czy będą szczęśliwi? I jak to będzie z tą ich miłością. Tą, która przychodzi niespodziewanie.


W geście, uśmiechu, zamyśleniu... Może na jednego z nich trafi w szkolnym korytarzu? Może na drugiego podczas wakacji na plaży lub w górach? Czy wychodząc do szkoły będą przed lustrem wystawać i przebierać się kilka razy, by ostatecznie i tak pójść w tym, co założyli na początku. Czy chłopcy tak w ogóle robią? Czy będą co chwilę zerkać na ekran telefonu z nadzieją, że odpisała? Odświeżać wciąż stronę i sprawdzać, czy aby mail nie przyszedł? A może któryś będzie na tyle romantyczny, żeby napisać prawdziwy list? A może uda mi się na tyle z nimi zaprzyjaźnić, by któregoś wieczoru sami opowiedzieli o swoich wybrankach? O tym, że Kasia z 2a dziś AŻ trzy razy zapytała czy zapisze się na kółko teatralne albo, że Zosia właśnie jego zaprosiła na szkolną dyskotekę. A może nie dopuszczą mnie do tych tajemnic i będą je razem ze sobą jak bracia, omawiać? Gdybym tylko mogła choć od wielkich rozczarowań miłosnych ich uchronić... Do znudzenia będę im powtarzać, że „czas młodości jest po to, by zakochiwać się, porzucać, rozpaczać i znów wariować ze szczęścia, by potem móc założyć szczęśliwą rodzinę i już do niczego nie wracać”. Jacy będą? Odważni czy raczej nieśmiali? Czy sami zrobią pierwszy krok czy poczekają co życie przyniesie. Czy w głowie będą obmyślać strategie czy pozwolą się ponieść chwili? Czy opowiedzą mi o tym, czego się obawiają i co pochłania ich myśli, czy w ciszy przemkną koło mnie do swojego pokoju, a ja usłyszę tylko trzask drzwi od ich pokojów, wieczorem zaś tylko krótkie „wychodzę” i tyle ich widzieli? Myślę też wtedy - dobrze, że mają siebie. Jeden drugiego i drugi pierwszego. Powiernika swoich tajemnic, towarzysza do zabaw i kompana w niedoli. Te myśli swoje zawsze puentuje - czas za szybko płynie - niestety. Za chwil kilka dowiem się wszystkiego - jak z tą ich miłością.

Powrót na górę