Zostań w Rzeszowie

bartek skubiszOstatnio będąc w Katowicach na festiwalu Tauron Nowa Muzyka uciąłem sobie milą pogawędkę w formie wywiadu z Janem Młynarskim, świetnym perkusistą angażującym się w wiele interesujących niezależnych projektów muzycznych.

Kiedy temat rozmowy zszedł na Rzeszów, do którego mój szanowny interlokutor bardzo lubi przyjeżdżać, „Młynek”, z którym od dwóch lat mam przyjemność współpracować przy koncertach Art Celebration, poruszył bardzo ważną kwestię. Stwierdził, że migracja z mniejszych do dużych miast musi się kiedyś skończyć lub ograniczyć, tak, aby każde średnie czy małe miasto mogło wykształcić na miejscu własne elity, ludzi działających na rzecz lokalnych społeczności i miejsc, których działania będą wpływać na pozytywny obraz miasta, a patrząc szerzej, na obraz całego kraju. Oczywiście tacy ludzie już istnieją, jednak nie da się ukryć, że wiele zdolnych, przedsiębiorczych osób podąża ku największym metropoliom. Pomyślałem sobie, że od urodzenia mieszkam w Rzeszowie i nigdy nie opuściłem go na dłużej niż dwa tygodnie. Lwia część mojej edukacji i życia zawodowego była i jest związana z tym miastem. Daleki jestem od uważania się za wspomnianą elitę, ale jestem w stanie wskazać kilka osób, które taką elitę stanowią lub mogą w przyszłości stanowić i cieszę się, że w Rzeszowie funkcjonuje grupa kreatywnych i pomysłowych ludzi. Chyba ani przez moment nie żałowałem, że nie wyjechałem do innego miasta ani za granicę. Cieszę się, że nie zmusiła mnie do tego sytuacja życiowa. Podobnie jak Janek, który bywa w Rzeszowie regularnie od lat i zaznacza, że to jedno z jego ulubionych miejsc, wierzę w to, że będzie się tu działo coraz więcej i coraz lepiej, a ludzie pełni zapału i inwencji najpierw zrobią wszystko żeby działać tu na miejscu, na rzecz swojej „małej ojczyzny”, a dopiero potem skierują swój wzrok na Warszawę czy Kraków. Oczywiście z perspektywy stolicy wiele spraw wydaje się prostszych, ale tam jesteśmy jednymi na milion w codziennym wyścigu, a tu na miejscu jesteśmy u siebie i pracujemy dla siebie i naszych bliskich. Dzięki takiej pracy rodowici Warszawiacy z dziada pradziada uwielbiają przyjeżdżać do Rzeszowa i mogą w nim prezentować swoje nieprzeciętne umiejętności.

Powrót na górę