Rozmowy nieautoryzowane

bartek skubiszMuzyczne wojaże często dostarczają nie tylko muzycznych doznań, ale pozwalają też na spotykanie, poznawanie interesujących ludzi, na słuchanie tego, co mają do powiedzenia. Często rozmawiam z artystami, których cenię, wykonując dziennikarski obowiązek, jednak taka formuła od początku „ustawia” rozmowę i rozmówców na ściśle określonych pozycjach.

 

Ja oficjalnie pytam, ktoś oficjalnie odpowiada. Kiedy przebywam gdzieś prywatnie, nie jako dziennikarz, a twórca, bywa trochę inaczej. Na przykład: krakowski Rynek, wychodzimy z chłopakami na przerwę w próbie przed koncertem, a tuż obok siedzi pan Janusz Muniak. Żywa legenda jazzu pije sobie kawę, nabija fajeczkę, poznaje kolegów i wywiązuje się między nimi ciekawa pogawędka. Kiedy Tomek mówi, że wracamy próbować, maestro cytuje anegdotę swojego kolegi: „Jak Bozia nie dała, to próbowanie nic nie da, a jak Bozia dała, to nawet akademia nie zaszkodzi”. Oczywiście wszystko z przymrużeniem oka, bo każdy dobrze wie, że aby rozdmuchać w sobie tę „Bożą iskrę” trzeba dużo ćwiczyć (choć akademia rzeczywiście nie jest tu gwarantem), ale po takiej puencie od razu w lepszych humorach wraca się na próbę. Miłym akcentem zakończyła się też nasza niedawna wycieczka do Lublina, gdzie w urokliwym Teatrze Starym występował Wojtek Mazolewski Quintet z „naszym” Kubą w składzie. Po koncercie, w jednej z pobliskich knajpek z bardzo dobrym jedzeniem, nieoczekiwanie wywiązała się rozmowa z Wojtkiem, który specjalnie niepytany zaczął opowiadać o tym jak traktuje muzykę. Opowiadał o dużej ilości płyt, które kupuje i o tym, że ma potrzebę dzielenia się zawartą na nich muzyką z ludźmi poprzez audycje radiowe (można go usłyszeć w Radiu Gdańsk i Zet Chilli). Mówił, że skoro ma to szczęście i może zarabiać dzięki swojej muzyce, stara się odwdzięczać kupowaniem płyt. To bardzo szlachetne podejście. W ogóle zauważam, że wielu artystów znając trud sprzedania swoich płyt, kupuje płyty innych. Taka zawodowa czy też środowiskowa solidarność. Pora, żeby w większym stopniu w kupowanie płyt (cyfrowo czy analogowo) włączyli się słuchacze. Warto więc czasem odłożyć na bok mikrofon czy dyktafon i porozmawiać tak po prostu. Poza samą przyjemnością rozmowy, może nam ona dostarczyć wiedzy, którą spożytkujemy za czas jakiś, kiedy przyjdzie nam przeprowadzić wywiad.

Więcej w tej kategorii: « Zostań w Rzeszowie Poogie! »
Powrót na górę