Dla wszystkich moich ludzi

bartek skubiszMamy grudzień, czas Świąt Bożego Narodzenia, podsumowań roku, delikatnego wyhamowania i chyba trochę większej życzliwości. Nie będę wchodził w zbędne szczegóły, ale uświadomiłem sobie, że w tym roku spotkałem się z ogromną ilością ludzkiej życzliwości i pomocy skierowanej w moją stronę i w stronę ludzi, z którymi współpracuję.

Z pewną dozą zdumienia przekonałem się, że wokół siebie mam ludzi, którzy sami z siebie, nie będąc przez nikogo proszonymi czy zachęcanymi, ofiarują mi swój czas, dobre pomysły i są w stanie przyczynić się do przekuwania wieloletnich marzeń w rzeczywistość. Przez wiele lat byłem zdystansowany wobec nowo zawieranych znajomości, uważałem, że nie potrzebuję ich, że mam swoich sprawdzonych ludzi jednak koleje życia rozdzieliły drogi wielu z nas. Czasem odbywało się to w naturalny sposób, czasem ktoś coś popsuł, najczęściej zauważałem, że zaczynamy podążać w przeciwnych kierunkach. W naturalny sposób wchodząc coraz bardziej w środowisko muzyczne i około muzyczne (m.in. media) oprócz cynicznych krętaczy, interesownych „kolegów”, mitomanów i hochsztaplerów (na szczęście mój wewnętrzny radar szybko rozpoznaje te przypadki) poznałem wielu otwartych, serdecznych i inspirujących ludzi. Moi drodzy, inspirujecie mnie na różne sposoby. Motywujecie do cięższej pracy, mimowolnie podsuwacie pomysły na nowe teksty, dajecie pozytywną energię generującą chwile uniesienia (to chyba o nich śpiewał Rysiek Riedel), bez których ciężko coś tworzyć. Nie jeden raz jesteście obiektem mojego autentycznego podziwu i nie mówię tu tylko o muzykach. Od jakiegoś czasu konsekwentnie twierdzę, że największą inspiracją są dla mnie ludzie, ich życiorysy, osobowości, historie. To zarówno wielcy twórcy, ale też moi bliscy, moje koleżanki i koledzy i sposoby, jakimi walczą z problemami czy chorobami, ilość czasu, który mi poświęcają pomimo swoich nieraz napiętych grafików. W przyszłym roku życzyłbym sobie nadal Was wszystkich w moim życiu. Mam nadzieję, że udaje mi się czasem oddać chociaż w małym stopniu to, co dostaję od Was. Mam nadzieję, że nie popadłem w zbyt duży patos. Na koniec życzę Wam świąt przeżytych, nie przeżartych.

Więcej w tej kategorii: « Poogie! Możecie zagrać za bilety »
Powrót na górę