Hejnał Rzeszowa i inne pomysły

Za nami ceremonia nadania tytułu Honorowego Obywatela Miasta Rzeszowa Tomaszowi Stańce. Cieszę się, że ta chwila nastąpiła i że redakcja Day&Night, jako wnioskodawca, miała w tym swój udział. Ta inicjatywa wyszła od mieszkańców i mieszkańcy udowodnili swoją akceptację dla decyzji Rady Miasta błyskawicznym odbiorem zaproszeń na koncert i owacją na stojąco dla wybitnego trębacza w wypełnionej po brzegi Filharmonii Podkarpackiej.

Sam Mistrz również wydawał się w pełni ukontentowany, a cała historia ma swój ciąg dalszy. Po ceremonii we foyer koleżanka z rzeszowskiej redakcji Gazety Wyborczej zapytała bohatera wieczoru o możliwość skomponowania hejnału Rzeszowa. Pamiętam, jak kilka lat wcześniej sam zadałem mu to pytanie i ani wtedy, ani teraz nie powiedział „nie”. Prezydent Ferenc również odniósł się z zainteresowaniem do tego pomysłu. Nie umniejszając niczego obecnym rzeszowskim kurantom, hejnał skomponowany przez wybitnego kompozytora i instrumentalistę, mógłby stać się wizytówką miasta i historią wartą przytaczania na kolejne dziesięciolecia. Kiedy słucham jak na płycie „Soul of Things” Stańko gra swoją wariację na temat hejnału Krakowa, myślę sobie, że może warto spróbować powierzyć mu skomponowanie hejnału stolicy Podkarpacia. Do tego potrzeba społecznej inicjatywy, a o takową w Rzeszowie na szczęście coraz łatwiej. W tym wydaniu piszemy o tym, jak młodzi Rzeszowianie organizują się w prężnie działające grupy i zmieniają na lepsze otaczającą ich rzeczywistość. Bez takich ludzi miasto nie byłoby w stanie, choć w niewielkim stopniu nadążać z różnorodną ofertą kulturalną za szybkim rozwojem w innych dziedzinach. Takich ludzi, którzy poświęcają swój czas i siebie dla innych powinniśmy pokazywać, nagradzać i być z nich dumni, a przede wszystkim korzystać z ich dobrych pomysłów i pokładów pozytywnej energii. Chodzi mi zarówno o nas, czyli mieszkańców miasta, jak i decydentów przyznających środki na rozwój ciekawych projektów. Jeśli chcemy, żeby Tomasz Stańko skomponował hejnał dla Rzeszowa, dajmy znać urzędnikom, że właśnie tego sobie życzymy. Jeżeli mamy inne ciekawe pomysły, szukajmy bratnich dusz do ich realizacji, albo zwróćmy się na przykład do osób i organizacji, które opisujemy w artykule.

Powrót na górę