ODDAJCIE SUPERSONICS!

Pod koniec października, ku uciesze milionów kibiców na całym świecie ruszył jubileuszowy, 70-ty sezon NBA. Ja też się cieszę i z ciekawością będę śledził kolejny rok rozgrywek, jednak w moim kibicowskim sercu od 2008 roku pozostaje zadra. Właśnie wtedy, po 41 latach obecności w dumnej i pięknej metropolii, mój ukochany zespół Seattle Supersonics de facto zakończył działalność na skutek przeniesienia go do Oklahoma City i zmiany nazwy na Thunder.

Niewyobrażalny dla całej rzeszy kibiców Sonics przebieg wydarzeń miał miejsce z powodu złej woli nowego właściciela, władz ligi, jak również lokalnych władz, a podłożem wszystkiego były oczywiście pieniądze. Po szczegółowy obraz (nie boję się tego określenia) rabunku klubu odsyłam do świetnego dokumentu „Sonicsgate”, który w wersji z polskimi napisami jest dostępny w serwisie youtube. Opisane w nim wydarzenia to niestety efekt totalnej komercjalizacji ligi NBA, gdzie pojemność handlowa hali i to, jakie może wygenerować pieniądze, a także osobiste sympatie komisarza ligi są ważniejsze od 4 dekad pięknej historii klubu i kilku pokoleń oddanych kibiców. Nie chodzi tu tylko o sportową rywalizację, ale i o wpływ wieloletniej obecności klubu na lokalną społeczność, identyfikację z miastem, relacje rodzinne i koleżeńskie. Wyobrażacie sobie, żeby ktoś razem z całą siatkarską tradycją przeniósł drużynę Resovii np. do... bo ja wiem... Piotrkowa Trybunalskiego? (Z całym szacunkiem dla tego miasta). Ja też sobie tego nie wyobrażam. Krzepiące jest to, że już podczas walki o pozostawienie Sonics w Seattle uformował się ruch społeczny walczący najpierw o nie przenoszenie drużyny, a później o jej jak najszybszy powrót. Ruch ten wspierają byli koszykarze i trenerzy Sonics. Co jakiś czas pojawia się światełko w tunelu, rozpalające nadzieję wśród kibiców i pozwalające wierzyć, że koszykówka na najwyższym poziomie wróci do Seattle. Jeszcze nie w tym sezonie, ale może za rok lub dwa? Mocno w to wierzę. Przez najbliższe miesiące pozostaje mi trzymać kciuki za kilka interesujących drużyn, wśród których na pewno nie ma „ukradzionej” ze Seattle Oklahoma City Thunder. Tej drużynie nigdy nie będę kibicował.

Więcej w tej kategorii: « DOBRE ŹRÓDŁA DZIĘKI ZA 2015! »
Powrót na górę