BĄDŹ SOBĄ, GRAJ SIEBIE.

Czym muzyka różni się od sportu? Nie da się w niej zmierzyć tego, kto jest najlepszy i wyłonić jednoznacznego zwycięzcy. Tak naprawdę to nawet nie powinno się próbować, ponieważ muzyka to nie wyścigi ani nie konkurs, choć rywalizacji w niej nie brakuje. Wyniki konkursów, wszelakiej maści rankingi oraz recenzje są oczywiście kwestią subiektywną i absolutnie nie negując sensu ich istnienia, nie są sprawami najważniejszymi.

(Choć są ważne i mogą być motywujące). W muzyce możemy oczywiście „ścigać się”, jeżeli chodzi o ilość wydanych i sprzedanych płyt, zagranych koncertów, prasowych publikacji, jednak prawdziwą wartość twórców poznaje się po ponadczasowości i żywotności ich muzyki. We współczesnej rzeczywistości idole milionów i wielkie gwiazdy mogą bardzo szybko zostać strącone w niebyt z jakiegoś błahego powodu, a ich twórczość może być bardzo szybko zapomniana. Nie ma oczywiście sposobu na długowieczność i ponadczasowość w muzyce, ale jest na pewno kilka rzeczy, które składają się na godne szacunku podejście do twórczej materii. Być sobą i grać siebie to może banalna postawa, która będzie obśmiana i zdyskredytowana przez speców od muzycznego marketingu, ale poza wykreowanymi idolami jest masa przykładów będących sobą i grających siebie twórców, którzy idą całe życie równo i do przodu ze swoją muzyką. Nie nastawiać się na sukces, szczególnie szybki i spektakularny, tworzyć dla samej radości tworzenia, grać dla samej radości grania, nie zapominając oczywiście o swojej wartości, no i przede wszystkim, co podkreślają nieomal wszyscy „wielcy”, bardzo ciężko pracować. Dziś ta praca nie może skupiać się tylko i wyłącznie na kwestiach muzycznych, ale również na sposobach dotarcia ze swoją muzyką do odbiorców. Rozchodzi się jednak o to, żeby sprzedawać swoją muzykę tworzoną z czystych pobudek, bez kalkulacji obliczonych na sukces (to zazwyczaj nie działa), a nie wykreowany wizerunek. Wiem, że to, co piszę brzmi w 2016 roku jak archaizm, ale mam setki dowodów na to, że tak postępując można być spełnionym, aktywnym koncertowo i funkcjonującym na rynku twórcą, i to nie przez kilka sezonów, a przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Powodzenia.

Powrót na górę