ZA SZYBKO, ZA WOLNO?

Jakże często dziennikarze muzyczni i odbiorcy muzyki obwieszczają narodziny nowych legend, nowych wielkich nadziei, historycznych nagrań. Czasem wystarczy do tego jedna płyta i zaledwie kilka dni odsłuchu. Jakże często opinia wygłoszona przez jedną, często opiniotwórczą osobę, jest bezrefleksyjnie powtarzana przez kolejnych ludzi, tworząc efekt kuli śnieżnej. Jakże często sam wykonawca jest gotów po wysłuchaniu takich pochwał uwierzyć w swoją absolutną wyjątkowość i niepowtarzalność, zachłysnąć się nią lub też ugiąć pod ciężarem górnolotnych epitetów.

Mało kto zastanawia się, czy w tym galopującym świecie, gdzie codziennie wychodzą nowe płyty, dane nagranie przetrwa próbę czasu, choćby tę kilkuletnią, nie wspominając o wielopokoleniowej. Public Enemy rapowali kiedyś "Don`t belive the hype" i czasami można stwierdzić, że dziś głównie chodzi właśnie o ten "hype". Tymczasem trochę po cichutku świetny polski saksofonista Maciej Obara wydaje swój album "Unloved" w jednym z najbardziej prestiżowych wydawnictw na świecie, czyli monachijskim ECM, dowodzonym przez wybitnego producenta Manfreda Eichera. Obara jest trzecim Polakiem po Tomaszu Stańko i Marcinie Wasilewskim, który nagrywa dla tego labelu. Wydanie tej płyty było poprzedzone dziewięcioma albumami wydanymi na przestrzeni 10 lat i również dekadą korespondencji z szefem ECM, podsyłaniem kolejnych nagrań etc. Nie twierdzę, że zawsze powinno to aż tyle trwać, uważam jednak, że warto potwierdzać regularnie swoją wartość i takie historie, jak ta Maćka Obary, po prostu mnie wzruszają. Nie można powiedzieć, że do tej pory nie był doceniany jako muzyk, nie pchał się jednak drzwiami i oknami z nachalnym PR-em, a teraz po takim sukcesie, zwyczajnie go już nie potrzebuje. Wielki John Coltrane przeszedł wiele, zanim nagrał swoje dzieło życia: "A Love Supreme". Za życia nie zawsze i nie przez wszystkich był rozumiany, a zachwycamy się nim do dziś. Czas pokaże kto przetrwa w świadomości i sercach słuchaczy. Jedno jest pewne. Cały czas trzeba pracować i iść do przodu. To jedyny sposób, który oczywiście nie gwarantuje muzycznej nieśmiertelności, ale przynajmniej daje nadzieję i sprawia, że jesteśmy coraz lepsi.

Więcej w tej kategorii: « KRÓL, ADAM WÓJCIK! CZYSTY LOT »
Powrót na górę

GOŚĆ WYDANIA