Kiedyś to było...

Kiedy wszyscy mieliśmy po kilkanaście lat świat był znacznie prostszy. Zbieraliśmy się w paczkach, towarzystwach o podobnych zainteresowaniach, czas płynął beztrosko, bez większych obowiązków. Ani się obejrzeliśmy, a wkroczyliśmy w dorosłość, powoli zaczynamy wchodzić w wiek średni. Wiem, że ciężko w to uwierzyć i się z tym pogodzić.

W międzyczasie kształtowały nas różne bodźce, środowiska i doświadczenia. Studia, ludzie, miejsca pracy, ważne wydarzenia, wyjazdy i powroty. Po latach spostrzegamy, że nasi kumple z boiska i podwórka różnią się trochę od nas, a my od nich. Nadal większość z nas wyznaje podstawowe wartości, takie jak dobro rodziny i najbliższych, zdrowie, poszanowanie pracy, etc.,. Jednak robimy różne  rzeczy z naszym wolnym czasem, mamy różne priorytety i zainteresowania, nie wspominając o poglądach, które potrafią skłócić ze sobą całe rodziny czy najlepszych przyjaciół. Czasami nie możemy się nadziwić, że ktoś, z kim kiedyś spędzaliśmy dużo wolnego czasu, z kim dzieliliśmy pasje i zainteresowania, obecnie szuka w życiu zupełnie czegoś innego. Zauważamy, że my też nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi. Zaczyna nam być bliżej do osób, z którymi łączy nas pewna wrażliwość, podejście do życia i etap, w którym się wspólnie znajdujemy, sprawy zawodowe, życiowe wybory. Dziwimy się, że nie każdy ze starych kumpli chce chodzić z nami na te same koncerty, słuchać tej samej muzyki, czy wreszcie jeździć na weekend czy wakacje w te same miejsca. Przestajemy odczuwać potrzebę częstego kontaktu, ale mamy jednak żal, że kiedyś było tak fajnie, a teraz nie jest. Czy powinniśmy nosić go w sobie? Może lepiej kultywować te znajomości z mniejszą częstotliwością lub, jeśli w naturalny sposób wygasną, zamiast goryczy pielęgnować dobre wspomnienia przeżytych chwil. Nie każdy musi być taki jak my, a tylko najtrwalsze relacje mogą przetrwać przez większość życia. Musimy się chyba z tym pogodzić. Przynajmniej ja muszę i niniejszym ogłaszam, że próbuję, choć nie jest łatwo kiedy jest się sentymentalnym i nadwrażliwym typkiem.

Więcej w tej kategorii: « JAK TRAFIŁEM DO D&N?
Powrót na górę