Z kim przystajesz...

bartek skubiszCzasami zastanawiam się, czy to, z jakimi osobami mamy styczność, jakimi ludźmi się interesujemy i w czyim towarzystwie przebywamy, ma wpływ na naszą samoocenę, poczucie własnej wartości, realną ocenę naszych własnych dokonań.

Żyjemy w czasach, kiedy co chwilę docierają do nas informacje, chociażby przez media społecznościowe, o tym, kto miał fajniejsze wakacje, kto kupił samochód, urządził mieszkanie czy był w jakimś ciekawym miejscu. Jeśli my akurat umieramy niedospani w pracy łykając kolejną kawę, zdjęcia ze wspaniałych wakacji znajomych raczej nie podniosą nas na duchu. Kolejnych informacji i bodźców jest cała masa, tak że nie mamy czasu pamiętać o tym, co było kilka godzin temu. Zapominamy przez to, że my też byliśmy jakiś czas temu na wakacjach, czy że nasze auto wcale nie jest takie złe. Może się też zdarzyć, że ktoś otacza się ludźmi, którym wiedzie się gorzej, których pozycja społeczna jest niższa albo mają więcej słabości, i czerpie z tego na zasadzie „inni mają jeszcze gorzej”, ale dowartościowywanie się w taki sposób – delikatnie mówiąc – nie świadczy najlepiej o człowieku.

Sam należę do ludzi, którzy często łapią się na zapominaniu o własnych małych sukcesach, kiedy widzę kolejne dokonania kolegów raperów, muzyków, dziennikarzy. Ostatnio kolejny raz miałem szczęście i zaszczyt w dwa dni rozmawiać z Rafałem Wilkiem i Tomaszem Stańko. Kiedy śledzi się życie tych ludzi, patrzy na ich dokonania, na ich upór i wolę walki, można dojść do wniosku, że samemu nie osiągnęło się wiele. Generalnie może tak być, kiedy otaczamy się ludźmi sukcesu, najlepszymi w swoich dziedzinach. Jednak z drugiej strony możliwość znajomości, rozmowy z nimi jest wartością, a ich życie może być źródłem inspiracji i mobilizacji, a nie braku wiary we własne siły. Poza tym, kiedy obcujesz, wymieniasz doświadczenia czy rywalizujesz z najlepszymi, sam stajesz się lepszy. No, ale dosyć już tej domorosłej pseudopsychologii. Ja osobiście jestem szczęśliwy z tego powodu, że spotykam na swojej życiowej drodze genialnych ludzi i nie wpływa to negatywnie na ocenę tego, co sam robię.

Powrót na górę