Prawdziwe życie

bartek skubiszKiedy wiedzę o świecie czerpie się tylko z określonych źródeł, można wyrobić sobie mylne wyobrażenie na temat otaczającej nas rzeczywistości i popaść w kompleksy.

Jeśli nasze postrzeganie ludzib i ich życia kształtujemy np. na podstawie seriali, serwisów i pism o życiu celebrytów i modnych klubów nocnych, czy na podstawie nowego „show” telewizji, która kiedyś była telewizją muzyczną i wychowywała mnie i moich rówieśników, a teraz serwuje najgorszy chłam pod nazwą, której nie wymienię, żeby nie robić im reklamy, możemy dojść do wniosku, że albo otaczają nas próżni, puści ludzie z totalnym parciem na szkło, albo, że to z nami jest coś nie tak i nie jesteśmy wystarczająco fajni i na czasie. Proponuję wtedy udać się w kilka miejsc, w których zobaczymy inny świat.

Ostatnio 11 listopada podczas popołudniowego spaceru po Tarnowie trafiłem na śpiewanie pieśni patriotycznych pod teatrem im. Ludwika Solskiego. Lokalni wokaliści, studenci uniwersytetu III wieku, chór gospel i najmłodsi śpiewali w najlepsze razem z kilkusetosobową grupą mieszkańców, wśród których byli zarówno emeryci, ludzie w wieku średnim, jak i młodzież (w żadnym stopniu nieprzypominająca „oazowej”) i dzieci. Normalni ludzie z krwi i kości, radośni, pozytywni, którzy w tym dniu chcieli być razem i uczcić Święto Niepodległości. Cenię sobie takie doświadczenia. Lubię spotykać „zwykłych ludzi”, np. w barze mlecznym, w dyskontach, w autobusie czy, choć nie zdarza się to często, w kościele. Widzę najróżniejszych ludzi, całą mozaikę społeczeństwa i przez chwilę zastanawiam się, kim są, co robią na co dzień i czemu nie przypominają tych ludzi z telewizji, klubów, czy tych, którzy w sieci kreują swój obraz na ich podobieństwo. Konstatuję również, że nie rozpoznaję w większości w nich „Polaków biedaków cebulaków”, „moherów” czy „faszystów”, których co rusz widzą co niektórzy mainstreamowi celebryci. Zastanawiam się w takich momentach, gdzie toczy się prawdziwe życie i kto, wobec kogo powinien mieć kompleksy.

Powrót na górę