NA JĘZYKACH

Dopadł mnie deadline na dostarczenie materiałów do numeru Day&Night, który macie przed oczami. „Deadline” – tak właśnie pomyślałem. Nie pomyślałem, że „dogonił mnie termin”, tylko pomyślałem „deadline”. Uświadomiwszy sobie ten fakt, struchlałem. Komunikat, jaki pojawił się na tablicy wyświetlającej w mojej głowie, brzmiał: „Edgy alert!”. I w tym samym momencie na plecach poczułem zimny oddech naszych martwych narodowych wieszczów. Cały zaś ugiąłem się pod coraz bardziej napierającym ciężarem ich literackiej spuścizny.

Czytaj dalej...

MUZYKA A PATRIOTYZM

Łamigłówka wyborcza nareszcie została rozwiązana. Zanim jednak przejdę do meritum, pozwolę sobie w tym miejscu na kilka pozornie niepowiązanych ze sobą dygresji. Co skonstatowałem z nieukrywanym entuzjazmem, nasza polska rzeczywistość, ciągle potrafi mnie zaskakiwać. Już sam ten fakt sprawia, że myśl o emigracji nie zagościła jeszcze w mojej głowie ani na ułamek sekundy. Kluczem jest odpowiednie nastawienie radarów, co pozwala na wychwytywanie smaczków oraz niuansów, nadających życiu jakże pożądanego kolorytu. Niekiedy są to pozornie suche informacje podane do publicznej wiadomości.

Czytaj dalej...

SŁOWO NA NIEDZIELĘ

And the winner is... papież Franciszek. Aktualna głowa kościoła katolickiego nie zawodzi. Koronną dyscypliną, jaką upodobał sobie papież Franciszek, jest jazda figurowa po bandzie. Gdyby dyscyplina ta weszła do programu Igrzysk Olimpijskich, papież Franciszek miałby szansę zostać multimedalistą kalibru amerykańskiego pływaka Michaela Phelpsa. Ostatni szturm na najwyższą lokatę przepuścił Franciszek w Bolonii, gdzie w spektakularnym stylu wyśrubował wynik, nazywając tzw. uchodźców „wojownikami nadziei”.

Czytaj dalej...

WSZYSCY ARTYŚCI…

W górnym lewym rogu okładki „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band”  The Beatles, widnieje podobizna pewnego łysego jegomościa. Człowiekiem tym jest niejaki Aleister Crowley, angielski oklultysta, który za swojego życia uznawany był za zło wcielone. Centralne miejsce zajmuje natomiast sama Norma Baker, znana niektórym jako Marilyn Monroe. Jest też Marlon Brando w charakterystycznej motocyklistówce, brodaty Karol Marks, Fred Astaire, Aldous Huxley i Bob Dylan.

Czytaj dalej...

NICZYM GWIAZDA ROCKA

Kultura popularna nie znosi próżni. Nieustannie wytwarza bohaterów masowej wyobraźni. Niektórzy z nich to ludzkie efemerydy, mające swoje pięć minut sławy, których gwiazda wypala się w tempie sztucznego ognia. Istnieją jednak postaci ikoniczne, których sława nie jest uzależniona li tylko od pomysłowości speców od kreowania wizerunku, wywoływanych z mniejszą lub większą premedytacją skandali albo permanentnym parciem na szkło, za którym tak naprawdę nie stoją żadne przymioty intelektu albo talentu.

Czytaj dalej...

OTWARCIE NOWEGO SEZONU

Telewizja Fake TV z nieukrywaną satysfakcją oraz prawdziwą przyjemnością (wszak nasze motto to:  „Przyjemność dla Widza, satysfakcja dla nadawcy”) prezentuje Państwu nową ramówkę na zbliżający się wielkimi krokami sezon wiosenny. Przewidzieliśmy w niej całą moc atrakcji, które wręcz wyleją się z telewizyjnych ekranów strumieniem przyjemności. Zamiast ostrzegać przed tą powodzią, nasi prezenterzy pogody mają dla Państwa zgoła odmienny komunikat; prosimy zażywać kąpieli w tym pobudzającym zmysły, ożywczym oraz iście rozkosznym nurcie bez żadnych ograniczeń!

Czytaj dalej...

NAJ… FELIETON ŚWIATA

Był taki skecz załogi Monthy Pythona o najśmieszniejszym dowcipie świata. W dużym skrócie fabuła traktowała o kawale tak śmiesznym, że ktokolwiek zdołał przeczytać go do końca, padał trupem ze śmiechu. Był to bowiem kawał zabójczy do tego stopnia, że postanowiła go wykorzystać brytyjska armia w działaniach wojennych przeciwko Trzeciej Rzeszy. Aby uniknąć strat we własnych szeregach, dowcip ów przekładany był na język niemiecki przez kilku tłumaczy, a żadnemu z nich - co oczywiste - nie wolno było przeczytać kawału w całości. Niniejszy felieton można, a nawet trzeba doczytać do końca.

Czytaj dalej...

NOWY ROK BIEŻY

Wbrew powyższemu tytułowi, nie o kolędach i pastorałkach traktować będzie niniejsza pisanina. Co nie zmienia faktu, że zarówno jedna, jak i druga tematyka bardzo mocno osadzone są w grudniowym klimacie. Bo ostatni miesiąc roku sprzyja podsumowaniom, bilansom zysków i strat, kalkulacjom. W tym miejscu pragnę uspokoić wszystkich Czytelników obawiających się wróżenia z fusów, tudzież jasnowidztwa z mojej strony. Zamiast tego, możecie liczyć na małe political fiction. Chociaż to, co dokonało się na przestrzeni roku bieżącego, nakazuje ostrożniejsze posługiwanie się rzeczownikiem „fikcja”.

Czytaj dalej...

PROTEST W KOLORZE BLUE

Poznajcie Mary Wagner z Kanady. Mary nie przedstawi się Wam osobiście, bo jest bardzo zajętą osobą. Pozwólcie zatem, że uczynię to za nią. Przede wszystkim zacząć trzeba od faktu najważniejszego; Mary Wagner jest kryminalistką. Co więcej, jest recydywistką. W kanadyjskich więzieniach spędziła w sumie ponad sześć lat. Nie jest to mało, przyznacie, i rzeczywiście trudno temu zaprzeczyć, bo sześć lat to prawie 2200 dni. Jakim to więc procederem parała się Mary Wagner? Otóż Mary Wagner zajmowała się przede wszystkim konwersacją oraz rozdawaniem róż.

Czytaj dalej...

POZYCJA MISJONARSKA

Znałem kiedyś pewną dziewczynę. Było to dawno, ale są w życiu sprawy, o których pamięta się długo. A niektóre z nich żyją swoim podskórnym życiem, zepchnięte do podświadomości, tylko po to, by wystrzelić niczym gejzer w momencie najmniej oczekiwanym. Zupełnie jak teraz. I tak oto, krok po kroku, dochodzę. Chociaż, co zapewne będzie zaskoczeniem w kontekście tytułu niniejszego felietonu, a także samego jego początku, dochodzę, ale wcale nie na szczyt rozkoszy cielesnej, lecz do pointy.

Czytaj dalej...

GOŚĆ WYDANIA