PROTEST W KOLORZE BLUE

Poznajcie Mary Wagner z Kanady. Mary nie przedstawi się Wam osobiście, bo jest bardzo zajętą osobą. Pozwólcie zatem, że uczynię to za nią. Przede wszystkim zacząć trzeba od faktu najważniejszego; Mary Wagner jest kryminalistką. Co więcej, jest recydywistką. W kanadyjskich więzieniach spędziła w sumie ponad sześć lat. Nie jest to mało, przyznacie, i rzeczywiście trudno temu zaprzeczyć, bo sześć lat to prawie 2200 dni. Jakim to więc procederem parała się Mary Wagner? Otóż Mary Wagner zajmowała się przede wszystkim konwersacją oraz rozdawaniem róż.

Dosłownie. Jednak tak się niefortunnie dla Mary złożyło, że kanadyjskie prawo czynności te penalizuje, szczególnie jeżeli odbywają się one na terenie prywatnych klinik aborcyjnych. Mary Wagner jest bowiem działaczką pro-life, której przestępcza działalność polega na tym, że na terenie tychże przybytków perswaduje kobietom, które chcą dokonać aborcji, że nie jest to ostateczne rozwiązanie, że istnieje inna droga. Na domiar złego wręcza wtedy białe i czerwone róże, co przecież zakrawa na bezczelność… Sytuacja wszystkich jeszcze nienarodzonych w Kanadzie jest nie do pozazdroszczenia, bo w myśl tamtejszego prawa, człowiekiem jest się dopiero w momencie urodzenia. Prawo takie w pewnym sensie kształtuje ogólny klimat, odciskający piętno na mentalności społeczeństwa, przez wiele lat zmiękczanego inżynierią społeczną. Warto bowiem przypomnieć, że jeszcze w 1969 roku prawodawstwo kanadyjskie traktowało aborcję jako pospolite zabójstwo. Od tamtego czasu zrobiono bardzo wiele, żeby wmówić kobietom, że swobodny dostęp do aborcji na życzenie jest ich niezbywalnym prawem. Prawem człowieka. Nic więc dziwnego, że korzystają na tym prywatne kliniki aborcyjne, zarabiające krocie za dokonywanie zabiegów na życzenie. Biznes musi się kręcić. A kręci się tym lepiej, im mocniejsze wsparcie otrzymuje od ideologii niczym nieskrępowanej wolności, sączonej konsekwentnie do głów zachodnich społeczeństw. Przy okazji jest to woda na młyn dla całych rzeszy nieodpowiedzialnych facetów, dla których szczytem możliwości jest udzielenie kobiecie „wsparcia” za pomocą sfinansowania zabiegu. Tymczasem Mary Wagner ma zakaz zbliżania się do klinik aborcyjnych na odległość 100 metrów. Mam przeczucie, że Mary Wagner złamie ten zakaz jeszcze nie raz.

Więcej w tej kategorii: « POZYCJA MISJONARSKA NOWY ROK BIEŻY »
Powrót na górę