SŁOWO NA NIEDZIELĘ

And the winner is... papież Franciszek. Aktualna głowa kościoła katolickiego nie zawodzi. Koronną dyscypliną, jaką upodobał sobie papież Franciszek, jest jazda figurowa po bandzie. Gdyby dyscyplina ta weszła do programu Igrzysk Olimpijskich, papież Franciszek miałby szansę zostać multimedalistą kalibru amerykańskiego pływaka Michaela Phelpsa. Ostatni szturm na najwyższą lokatę przepuścił Franciszek w Bolonii, gdzie w spektakularnym stylu wyśrubował wynik, nazywając tzw. uchodźców „wojownikami nadziei”.

I, jak zwykle - po mistrzowsku, uderzył w samo sedno, sentencjonalnie oddając istotę zagadnienia. Bo przybyszom owym nadziei rzeczywiście nie brakuje, ba, zdają się być dosłownie przepełnieni nadzieją. Nadzieja na wysoki socjal na koszt europejskiego podatnika, nadzieja na wprowadzenie prawa szariatu w europejskich metropoliach, które udzieliły im schronienia, nadzieja na bezkarne molestowanie i gwałcenie europejskich kobiet. Jedyne co musimy zrobić, to wyjść tym nadziejom naprzeciw i - jak powiedział Franciszek – „postawić na nich”. Warto brać przykład z mafii, która już jakiś czas temu „postawiła” na nachodźców, a ściślej mówiąc na umożliwienie im (za konkretną opłatą kilku tysięcy euro) nielegalnego przerzutu do nowej „ziemi obiecanej”. Obiecanej przez Allacha. Tymczasem exodus trwa w najlepsze, nawet teraz, kiedy czytacie ten felieton. Musiało minąć dużo czasu, żeby nawet publicyści katoliccy zaczęli pisać krytycznie o poczynaniach papieża Franciszka. Ale chyba tylko dlatego, że dłużej już nie da się zaklinać rzeczywistości. Pragnę przypomnieć, że pierwsze krytyczne felietony wyżej podpisanego dotyczące wyczynów papieża Franciszka, ukazały się na łamach Day&Night grubo ponad rok temu. Teraz, w obliczu coraz większej ilości kuriozalnych wypowiedzi papieża łatwo jest zakomunikować z żalem i smutkiem, że „król jest nagi”. Tylko, że samo mówienie nic już nie zmieni. Nie byłbym wcale zdziwiony, gdyby za jakiś czas z kościelnych ambon padły następujące słowa duszpasterskiego listu do wiernych:„Bracia i siostry! Oto zwracamy się do was z apelem; otwórzcie wasze serca! Bo kiedy serca otwarte na oścież, wszelakie wątpliwości, wszystkie niepotrzebne myśli odejdą w dal. Pozwólcie, aby zatryumfowało miłosierdzie i miłość bliźniego. Przyjmijcie do swoich domostw prawdziwych wojowników nadziei. Postawcie na nich, do czego zachęca nasz umiłowany papież Franciszek. Dajcie sobie szansę na zostanie męczennikami kościoła. Świat potrzebuje waszego świadectwa!”

Powrót na górę

GOŚĆ WYDANIA