MUZYKA A PATRIOTYZM

Łamigłówka wyborcza nareszcie została rozwiązana. Zanim jednak przejdę do meritum, pozwolę sobie w tym miejscu na kilka pozornie niepowiązanych ze sobą dygresji. Co skonstatowałem z nieukrywanym entuzjazmem, nasza polska rzeczywistość, ciągle potrafi mnie zaskakiwać. Już sam ten fakt sprawia, że myśl o emigracji nie zagościła jeszcze w mojej głowie ani na ułamek sekundy. Kluczem jest odpowiednie nastawienie radarów, co pozwala na wychwytywanie smaczków oraz niuansów, nadających życiu jakże pożądanego kolorytu. Niekiedy są to pozornie suche informacje podane do publicznej wiadomości.

I jednej z takich informacji przyjrzymy się w niniejszym felietonie. Otóż całkiem niedawno Centrum Badania Opinii Społecznej opublikowało badania dotyczące preferencji muzycznych Polaków. Badania przeprowadzono na przełomie czerwca i lipca, a jednym z pytań jakie zadano respondentom, było jakiej muzyki najczęściej słuchają na co dzień. Aż 63% pytanych rodaków odpowiedziało, że najczęściej sięgają po disco-polo. Z tej grupy badanych 80% to mieszkańcy wsi oraz małych miasteczek (sam pochodzę ze wsi - przyp. autora). Abstrahując od gatunkowej wagi tej liczby oraz implikacji jakie wnosi to do naszego życia społecznego (innymi słowy, jakie dźwięki najczęściej muszą dobiegać zza opuszczonych samochodowych szyb, z balkonów i przydomowych ogródków), bardziej interesująca była druga część badania, z której można się było dowiedzieć, że osoby deklarujące słuchanie disco-polo, bardziej niż fani innych gatunków odczuwają dumę z bycia Polakami. Czyli - wypisz wymaluj - aksjologicznie mieszczą się oni w grupie statystycznych wyborców partii aktualnie rządzącej. To ważny komunikat w kontekście kolejnych wyborów prezydenckich a zarazem swoista wskazówka. Jako że łaska wyborców na pstrym koniu jeździ, może warto, aby obóz rządzący rozważył wystawienie w kolejnych wyborach prezydenckich kolejnego kandydata rodem z Krakowa, a mianowicie Sławomira. Byłoby to bezprecedensowe oraz nowatorskie wykorzystanie waloru ludycznego w polityce. Nie ukrywam, że jako autor tego genialnego w swej prostocie pomysłu, z nieukrywaną dumą mógłbym zostać spin doctorem Sławomira w kampanii wyborczej.

Więcej w tej kategorii: « SŁOWO NA NIEDZIELĘ NA JĘZYKACH »
Powrót na górę

GOŚĆ WYDANIA