POZYCJA MISJONARSKA

Znałem kiedyś pewną dziewczynę. Było to dawno, ale są w życiu sprawy, o których pamięta się długo. A niektóre z nich żyją swoim podskórnym życiem, zepchnięte do podświadomości, tylko po to, by wystrzelić niczym gejzer w momencie najmniej oczekiwanym. Zupełnie jak teraz. I tak oto, krok po kroku, dochodzę. Chociaż, co zapewne będzie zaskoczeniem w kontekście tytułu niniejszego felietonu, a także samego jego początku, dochodzę, ale wcale nie na szczyt rozkoszy cielesnej, lecz do pointy.

Czytaj dalej...

LECIMY W KOSMOS

Jestem uskrzydlony kierunkiem, jaki dla polskiej gospodarki wyznaczył minister rozwoju, pan Mateusz Morawiecki, jeszcze na początku bieżącego roku. Najpierw powstała międzyresortowa Rada d. Innowacyjności. Utworzenie tego organu to wiekopomne wydarzenie, które samo w sobie ma dać asumpt do uczynienia z naszego kraju krainy miodem i mlekiem płynącej. „Prawdziwie innowacyjne gospodarki to gospodarki, gdzie jest znakomita współpraca pomiędzy nauką, biznesem i państwem. Wierzymy w to, że również państwo ma do odegrania bardzo poważną rolę w tym zakresie i chcemy tę rolę odegrać. Chcemy tego wsparcia różnym firmom innowacyjnym udzielać i zobowiązujemy się do tego, że tak będzie wyglądała nasza współpraca z nimi w tym zakresie” – powiedział na tę okoliczność pan minister. Trzeba przyznać, że ta górnolotna deklaracja mocno mnie wzruszyła, bo moja wyobraźnia natychmiast wyprojektowała wizję Podkarpacia jako następnej Doliny Krzemowej, gdzie praktycznie na kamieniu rodzą się geniusze komputerowi, nowe technologie powstają co kwadrans, a beneficjentami tychże zostaniemy wszyscy właściwie z dnia na dzień, co przełoży się nie tylko na stan naszych portfeli, ale także - co w tym kontekście oczywiste - komfort naszej codziennej egzystencji (najbardziej elektryzuje mnie wizja uruchomienia sokowirówki poprzez ruch gałki ocznej dwa razy w lewą i raz w prawą stronę). Zresztą nie tylko ja zostałem urzeczony perspektywą nieodległej przyszłości zdominowanej przez high-tech. Pani Stasia, na co dzień prowadząca osiedlowy warzywniak, już zaciera ręce na myśl o tym, ile wzrosną jej przychody po tym, jak w ramach wszechobowiązującego trendu high-tech przebranżowi swój mały rodzinny biznesik na prężnie funkcjonującą firmę, tworzącą oprogramowanie komputerowe dla armii. A teraz zejdźmy z orbity na Ziemię. Podstawą najbardziej innowacyjnej gospodarki świata, czyli gospodarki USA, nie są kosmiczne technologie, a mały handel i usługi, które stanowią prawie 80% jej wartości. Natomiast w Polsce sektor ten jest tak obwarowany podatkami, daninami, przepisami, ograniczeniami i zakazami, że de facto ledwo zipie. W obliczu tego niekwestionowanego faktu deklaracje ministra rozwoju polskiego rządu brzmią absurdalnie. Halo, halo, panie ministrze Morawiecki, tu Ziemia. Pora wracać do rzeczywistości.

Czytaj dalej...

RZUCAM KAMIENIEM

Mając na sumieniu występki rozmaite oraz dobrze będąc zaznajomionym z drobnymi nieprawościami, jakie pospolici grzesznicy trzymają za uszami, dzierżę w dłoni kamień w pełnej gotowości, aby użyć go w akcie ostatecznej desperacji. Bo tak się niefortunnie składa, że moje położenie nie jest do pozazdroszczenia. Jak zresztą każdego człowieka, którego próbuje się zaszczuć za pomocą metod tyleż wyrafinowanych, co perfidnych. Obawiam się, że Wasza sytuacja jest identyczna, chociaż zapewne nie wszyscy to sobie uświadamiają.

Czytaj dalej...

IDZIE KU LEPSZEMU

Abstrahując od takich drobiazgów, że od kilku tygodni we Francji benzyna jest na kartki, a cały kraj aż trzęsie się w posadach, targany niepokojami społecznymi, są powody do optymizmu. Ba, zaryzykować można stwierdzenie, że przyszłość rysuje się w różowych barwach. Miło mi zatem donieść, że jeden z najbardziej palących problemów Europy, może zostać zażegnany. I to najprawdopodobniej zażegnany definitywnie.

Czytaj dalej...

OSTATNIA TAKA MAJÓWKA?

Fakt, że Szanowny Czytelnik trzyma właśnie w ręku majowy numer Day&Night czytając niniejszy felieton jest dowodem na to, że jest wypoczęty po niedawnym majowym weekendzie, oraz na to, że - zgodnie z lifestyle’owym profilem magazynu - poszukuje pożytecznych porad lub po prostu ma życzenie spędzenia kilku sympatycznych chwil w towarzystwie jak zwykle znamienitych gości, jacy pojawili się i tym razem na łamach magazynu.

Czytaj dalej...

Zagadki

Była taka zagadka; czym się różni gołąb od zwłaszczy? Odpowiedź brzmi: bo gołąb siada na oknie, a zwłaszcza na parapecie. Owa zagadka może stanowić wprowadzenie do dzisiejszych rozważań, które jedynie w pewnym stopniu oscylować będą wokół zagadnień ornitologicznych, a i tak potraktowanych na zasadzie skojarzeń. Tak jakoś po prostu wyszło, nie ma w tym premedytacji, a tym bardziej taniej złośliwości, co winienem z całą mocą podkreślić.

Czytaj dalej...

EKSPERCI W PAŁACU NIEPAMIĘCI

Nastał dobry czas dla ekspertów. Eksperci, o których mowa, wręcz okupują studia wiodących mediów elektronicznych, w których z malującą się na facjatach miną mędrca, snują wywody na tematy, które są im z gruntu bliskie i jakie znają od podszewki. Zważywszy na fakt, że stan swobód obywatelskich w naszym kraju jest dzisiaj dramatycznie zagrożony, prym wiodą eksperci od demokracji, a jak od demokracji to siłą rzeczy także i od biografii Lecha Wałęsy.

Czytaj dalej...

MEMENTO MORI

Artur Szpilka pada niczym rażony gromem po prawym sierpowym wyprowadzonym wprost na jego szczękę przez Deontay Wildera. Jest po walce. Polska publiczność zamiera, bo cóż innego mogła w tym momencie uczynić. Nasuwa się jednak pytanie, po jakiego typu emocji przybyła do hali Barclays Center? Czy właśnie nie po ten szczególny dreszczyk, jaki dostarcza unoszące się w  powietrzu przeczucie nieszczęścia?

Czytaj dalej...

KONIEC CZY POCZĄTEK?

Jedno już wiadomo na pewno; „koniec historii” nie nastąpił. Kiedy jednak amerykański politolog Francis Fukuyama opublikował w 1989 roku esej pod takim właśnie tytułem, publikacja ta nie tylko odbiła się szerokim echem w świecie, lecz także zyskała ogromną rzeszę entuzjastów.

Czytaj dalej...

Przysłowia mądrością narodów

Przyszło nam dożyć czasów, kiedy już samo słowo „naród” jest na cenzurowanym. Obecnie w zachodniej Europie przypina mu się łatkę słowa wstydliwego. Słowa, którym się straszy. Przypisuje mu się bowiem bezpośrednie konotacje z takimi skompromitowanymi pojęciami jak nacjonalizm, ksenofobia, a nawet faszyzm.

Czytaj dalej...