Pod presją wyniku

daniel kowalczykKubica znowu wygrywa. Tym razem osiągnął imponujący rezultat przebywając dystans jednego metra w czasie siedmiu minut i dwudziestu ośmiu sekund. Prawda, czy fałsz? Absolutna prawda, gdyż zgadzają się zarówno personalia, jak i osiągnięty wynik. Jednak przewrotność tego newsa polega na tym, że owy Kubica to „sportowy pseudonim” ślimaka winniczka, który zwyciężył w tradycyjnym już wyścigu ślimaków winniczków na dystansie jednego metra, organizowanym w Zielonej Górze.

Czytaj dalej...

Jestem na „NIE”

daniel kowalczyk„Nie będziesz kalał gniazda swego”. Jeśli istniałoby takowe przykazanie, oznaczałoby to, że jestem grzesznikiem. I to – co bezsprzecznie wynika z ostatnich moich felietonów – grzesznikiem notorycznym. Liczących na akt ekspiacji z mojej strony, muszę jednak rozczarować, bo żadnej skruchy nie odczuwam.

Czytaj dalej...

Mała antologia typów polskich: Hipster

daniel kowalczykOsobnik ogarnięty obsesją eskapizmu. Pierwotne założenie, aby na drodze kontestacji zdystansować się od wszelakich przejawów tego, co w sztuce popularne i pospolite, a w zachowaniach społecznych zbrukane przaśną pauperyzacją, w rezultacie zaowocowało postawą polegającą na niekończącej się pogoni za mirażem idyllicznego stanu, w którym elitarne wysublimowanie osiągnie taki pułap natężenia, że będzie można już tylko rozpłynąć się w samozachwycie nad jednią, jaką stworzyło się z tą mityczną ideą.

Czytaj dalej...

Najczarniejszy sen Orwella

daniel kowalczykW czasach rozszalałej i miażdżącej wszystko z impetem tornada poprawności politycznej trzeba się spieszyć. Ów pośpiech dotyczy nazywania rzeczy po imieniu. No bo kto jeszcze jakieś trzydzieści lat temu pomyślałby, że słowo „Murzyn” w roku 2013 będzie na cenzurowanym?

Czytaj dalej...

Ból literatury

daniel kowalczykCiesząc się wolnością, jaką mi tutaj w redakcji dają, pozwolę sobie zaproponować Wam dzisiaj eksperyment. Otóż wyobraźcie sobie, że jesteście krytykami. Krytykami literackimi. Zdaję sobie sprawę, iż nie jest to zawód, który cieszyłby się w dzisiejszych czasach jakimś szczególnie wyjątkowym prestiżem, lub – co chyba jeszcze istotniejsze – przynosiłby krocie.

Czytaj dalej...

Felieton na wrzesień

daniel kowalczykZnam pewnego chłopczyka. Ów dziesięciolatek – nadajmy mu na użytek tego felietonu zastępcze imię Maciuś – jest dziecięciem swojej epoki. Otóż Maciuś należy do tej części populacji, którą możnaby było nazwać „dziećmi Neostrady plus”. Innymi słowy, całe dotychczasowe krótkie życie Maciusia przypadło na okres gwałtownej akceleracji technologicznej,

Czytaj dalej...

Po królewsku

daniel kowalczykNapięcie budowano tygodniami. W końcu nastał czas wielkiego oczekiwania. Miało się wrażenie, że od tego wydarzenia zależy wszystko; począwszy od stanu populacji turkucia podjadka, poprzez emisję promieni UV, na transferze Roberta Lewandowskiego skończywszy.

Czytaj dalej...

Dance Macabre

daniel kowalczyk„Dobri dień, dobri dień, tu twoje radijooo, helloł !”. I jak tu się nie cieszyć na takie powitanie, jak tu nie poczuć sympatii do dziarskich muzykantów, jak w końcu nóżką nie przytupnąć i w tany nie ruszyć? No jak? Chwileczkę, chwileczkę – nie tak szybko, chłopaki. Po pierwsze; nie taki wcale dobry ten dzionek od Waszej piosnki rozpoczęty (na falach eteru usłyszanej).

Czytaj dalej...