Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 198

Wstrząśnięci – zmieszani?

  • Napisane przez 

Społeczeństwo cyfryzacji, zdigitalizowane, multiekranowe… Społeczeństwo, które już niejedno widziało, niejedno przeżyło, z niejednym miało do czynienia. Społeczeństwo, które tak trudno czymś jeszcze zaskoczyć. „Społeczeństwo nagłówków” – byle szybko, byle krótko… i tak każdego dnia, wyścig o lepsze jutro trwa w najlepsze.

Jak do Ciebie dotrzeć, współczesny człowieku? Jakim językiem do Ciebie mówić? Jakie wartości wyznajesz i dokąd zmierzasz? Każdego dnia marketerzy całego świata zadają te pytania, planując realizację kolejnych kampanii marketingowych. Znając doskonale grupę, do której mają adresować komunikat – wszak sami się z niej wywodzą, paradoksalnie zastanawiają się, jakie narzędzia wybrać. Jak pokazać reklamę grupie docelowej, która reklam już nie widzi? Jak mówić do grupy, która już nie słucha? Jak wychodzić poza schemat, gdy już nawet tam wkradła się powszechność? Reklama prozaiczna, wtopiona w otoczenie. Podświadomość? Ponoć istnieje i być może jeszcze działa…

Jakie wartości wyznajesz i dokąd zmierzasz? To pytanie wydaje się najczęściej zadawane w trakcie przygotowywania kampanii społecznych. „Jak do Ciebie dotrzeć współczesny człowieku? – Chcę powiedzieć Ci coś bardzo ważnego…” Coraz częściej okazuje się, że w odpowiedzi na tak postawione pytanie trzeba szokować, przerażać, stąpać po cienkim lodzie, tuż nad krawędzią… Trzeba sięgać po ekstremum, które wstrząśnie, poruszy, przestraszy. Współczesne kampanie przerażają treścią, w której silny przekaz emocjonalny nie pozwala na obojętność wobec obrazów zakrwawionych twarzy, martwych ciał, ofiar wypadków… Przykładów jest aż za dużo…

Nie tak dawno Brytyjski Departament Transportu opublikował szokujący spot telewizyjny, w którym widzimy nagrania z ukrytej kamery w toalecie jednego z londyńskich pubów. Nad umywalkami znajduje się duże lustro, jak się okazuje później, symbolizujące przednią szybę samochodu. Gdy mężczyźni do niego podchodzą, pojawia się dźwięk zza tafli, a następnie z dużą siłą w szybę uderza manekin kobiety. Głowa przebija się przez szkło, a na umywalki spływa sztuczna krew. Spot towarzyszył kampanii społecznej „THINK!”, mającej przeciwdziałać prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu.

Podobną tematykę porusza również kampania „Don’t drink & drive”, zainicjowana przez Departament Transportu w Teksasie w 2002 roku. Dramatyczna historia 20-letniej wówczas Jacqueline Saburido, której samochód stanął w ogniu po zderzeniu z autem prowadzonym przez będącego pod wpływem alkoholu nastolatka, posłużyła jako główny motyw głęboko poruszającej kampanii społecznej. W wyniku wypadku 60% powierzchni skóry kobiety uległo spaleniu, a lekarze nie dawali jej szans na przeżycie. Jacqueline pomimo prawie całkowicie zniszczonej twarzy i innych uszkodzeń ciała (na skutek spalenia musiała mieć m.in. amputowane palce) przeżyła i od tamtej pory została poddana przeszło 50 operacjom. W spocie reklamowym Jacqueline opowiada swoją historię, trzymając w dłoniach zdjęcie sprzed wypadku, odsłaniając na końcu swe obecne, przerażające oblicze. Hasłem „Nie każdy, kto jest ofiarą pijanego kierowcy, umiera” twórcy kampanii zwrócili uwagę na sytuację osób, które – podobnie jak Saburido – przeżyły wypadek, ale nie potrafią sobie poradzić z jego skutkami. Wstrząsająca historia, wraz z fotografiami Wenezuelki sprzed wypadku i po nim, krąży po internecie jako przestroga dla kierowców.

Jakim jesteśmy społeczeństwem, skoro w tak ekstremalny sposób trzeba do Nas mówić? Jakim jesteśmy społeczeństwem, skoro „tylko” wstrząs wywołuje w Nas emocje? Co dalej, gdy i te obrazy Nam spowszednieją, a twórcy kampanii społecznych nadal będą chcieli przekazać Nam coś bardzo ważnego… W jaki sposób „to coś bardzo ważnego” będzie do Nas trafiać za 5, 10 czy 15 lat? Może już czas zwolnić i zauważyć codzienność? Może już czas zwolnić i skupić się na tym co tu i teraz? Może już czas… aby mieć czas dla drugiego człowieka? Pamiętajmy, że jesteśmy przecież „aż” ludźmi. Może już nadszedł ten moment, w którym uświadomimy sobie, że „życie to czas, który mija, gdy jesteśmy zajęci snuciem planów na przyszłość…”

Jacek Wach

 

Powrót na górę