KRÓL LEW, VHS – Y I RÓŻOWA WATA CUKROWA, CZYLI OBUDŹ W SOBIE DZIECKO!

Jako osoba urodzona początkiem lat 90., będąc dzieckiem bawiłam się w podchody na podwórku, szukałam Wally’ego, wyjadałam mleko z tubki i herbatę granulowaną prosto z opakowania, zbierałam karteczki i wymieniałam się nimi z koleżankami, grałam w gumę, dwa ognie i Snake’a na telefonie, farbowałam włosy bibułą i ozdabiałam rowerowe szprychy kolorowymi koralikami. Skakałam po trzepaku, pożyczałam od siostry walkmana, podkradałam mamie kolorowe cienie do powiek, słuchałam opowiadań z kaset magnetofonowych i oglądałam bajki na VHS.

Z rozrzewnieniem wspominam to ostatnie – seanse przed kineskopowym telewizorem i emocje towarzyszące oglądaniu „Jumanji”, „Pocahontas” i „Zakochanego Kundla”, czy hektolitry łez wylane na „Królu Lwie”. Kto z nas nie płakał po śmierci Mufasy? Powodem do sentymentalnych wspominek filmowych hitów z kolorowych lat 90. jest fakt, że jedna z moich ulubionych bajek z dzieciństwa, „Król Lew” właśnie, wraca do kin! W lipcu tego roku pojawi się nowa, odświeżona wersja animacji. Dwa dni po oficjalnej odsłonie zwiastuna bajki obejrzano go ponad 30 milionów razy, śmiało można więc powiedzieć, że nie jestem jedyną osobą, która z niecierpliwością oczekuje premiery. I absolutnie w tym oczekiwaniu na bajkę nie przeszkadza mi to, że dzieckiem już dawno nie jestem. W pewnym wieku bajek oglądać nie wypada? Bzdura! Jeśli tylko mamy ochotę, to niezależnie od tego, czy mamy lat 20, 30 czy 50, wypada nam skakać przez kałuże w żółtych kaloszach, pójść do wesołego miasteczka, rzucać się śnieżkami, wzruszać do łez na filmach i oglądać bajki. Nie istnieje magiczna granica wiekowa, po której przekroczeniu musimy rezygnować z zaśmiewania się w głos przy dobrej komedii, płakania przy dobrej książce i jedzenia palcami zdecydowanie za słodkiej, różowej waty cukrowej. Wszystkim nam życzę więcej dziecięcej beztroski i spontaniczności w codziennym życiu, znajdowania powodów do radości w małych rzeczach, przyzwolenia na bycie czasem nieco niepoważnym i obudzenia swojego wewnętrznego dziecka. No bo kiedy, jak nie teraz?

Więcej w tej kategorii: « LESS IS MORE HEJT »
Powrót na górę