KRÓTKA REFLEKSJA O (NIE)NARZEKANIU

Podobno Polacy uwielbiają narzekać. Co złośliwsi uważają, że posiadamy nadzwyczajną wręcz umiejętność wynajdywania rozmaitych powodów do marudzenia. Bo kolega więcej zarabia, koleżance lepiej się wiedzie, a u sąsiada to nawet trawa jest bardziej zielona! Przyznaję, sama często przyłapuję się na myśleniu, że moja szklanka jest do połowy pusta, a nie w połowie pełna. Z czego wynika skłonność do narzekania i czy rzeczywiście malkontenctwo to nasza narodowa przywara? Pozwólcie, że podzielę się z Wami krótką refleksją o mylnych stereotypach i sile pozytywnego myślenia.


Parę lat temu poznałam Chrisa. Chris ma 27 lat, kredyt hipoteczny na kolejne 25 i wysłużone (ale własne) auto. Mieszka w kraju mlekiem i syropem klonowym płynącym, miejscu kojarzonym z hokejem, dużą ilością śniegu i wyjątkowo uprzejmymi ludźmi. Stereotypów nie lubię, jednak Chris jest żywym i chodzącym przykładem potwierdzającym wyobrażenie o „typowym Kanadyjczyku”. Zawsze uśmiechnięty, pomocny i życzliwy. Może to zasługa miejsca, w którym mieszka? Raczej nie, nie bez powodu Kanada nazywana jest krajem wiecznej zimy, a już dawno udowodniono, że w miejscach, gdzie słońce widuje się rzadko, odsetek ludzi cierpiących na depresję jest niepokojąco wysoki. Narzekaczy powinno być więc tam całkiem sporo. Może zatem wrodzony optymizm to typowa dla Kanadyjczyków przypadłość? Niewykluczone, ale czy wspominałam, że mieszkający od paru lat w kraju klonowego liścia Chris jest z krwi i kości Polakiem? Podejrzewam, że powodów do marudzenia ma tyle samo, co większość z nas. Tym, co go odróżnia, jest inne podejście do problemów. Bądź dobrej myśli, bo po co być złej? – apelował niegdyś do Mrożka Lem, rada wydaje się być jednak uniwersalna i ponadczasowa. Nie traćmy energii i czasu na zbędne narzekanie, nie porównujmy się wiecznie do innych i nie zapominajmy, jak wiele zależy od samego nastawienia.
Morału na koniec nie będzie, złotej rady też niestety nie udzielę. Chciałabym jednak zaapelować - nie porzucaj w kąt swoich różowych okularów! Nawet jeśli są nieco wysłużone, miejscami porysowane czy przybrudzone, wciąż mogą spełniać swoją funkcję, pomagając dostrzegać świat w kolorowych (albo przynajmniej jaśniejszych) barwach.

Powrót na górę