(NIE) WARTO POMAGAĆ?

Antek miał chorować na groźny nowotwór oka, jedynym ratunkiem miała okazać się kosztowna operacja w Stanach Zjednoczonych. Cała Polska żyła ostatnio zbiórką pieniędzy na leczenie 2,5 letniego chłopca, celem było zebranie pół miliona złotych w możliwie najkrótszym czasie. Wokół akcji narosło sporo pozytywnego szumu medialnego, w przedsięwzięcie zaangażowało się prawie sześć i pół tysiąca osób. Byli wśród nich zarówno anonimowi darczyńcy, jak i znane, lubiane osoby, które dodatkowo nagłaśniały sprawę w mediach społecznościowych. Kwotę zebrano z nawiązką jeszcze przed oficjalnym zakończeniem akcji. Szczęśliwy finał?

Niestety nie. Zbiórka okazała się bowiem próbą wyłudzenia pieniędzy od nieświadomych ludzi, którzy przekazali środki na nieistniejącego chłopca. Był szczytny cel i szczera chęć pomocy, pozostał niesmak i… mocno zachwiane zaufanie tysięcy ludzi. Jak to, takie oszustwo, na taką skalę?! Czy po czymś takim warto kiedykolwiek ponownie zaangażować się w podobną akcję…? Odpowiedź jest prosta - pewnie, że warto! Przed wpłaceniem pieniędzy trzeba jednak dokładnie zweryfikować wiarygodność zbiórki i jej organizatora. Przelew środków to zresztą tylko jedna z wielu opcji pomocy. W łatwy i bezpieczny sposób można przecież pomagać, nie tracąc z portfela nawet złotówki. Podrzucam dwie proste i sprawdzone możliwości. Pierwsze, najbardziej znane rozwiązanie, to ustawienie na komputerze nowej strony startowej i rozpoczynanie dnia od kliknięcia w Pajacyka. Drugi, nieco bardziej wymagający sposób, pozwala na łączenie przyjemnego z pożytecznym. Pomagać można bowiem, chodząc na piechotę do sklepu, jeżdżąc na rowerze, biegając lub uprawiając jakikolwiek inny sport – wystarczy ściągnąć na telefon bezpłatną aplikację i zbierać przejechane, przebiegnięte i przechodzone kilometry. Do Pomocy Mierzonej Kilometrami mamy możliwość dołączyć do końca września. To tylko dwie spośród naprawdę wielu opcji. I chociaż wiem, że żadna z przywołanych akcji nie jest czymś szczególnie odkrywczym, chciałam jedynie przypomnieć, że, wbrew pozorom, łatwo jest pomagać. I że można to robić na różne sposoby. Podobno dobro wraca jak bumerang, nie pozostaje więc nic innego, jak kierować się tą dewizą.

Powrót na górę