MÓJ NAJWIĘKSZY SUPERBOHATER

Czy mieliście w dzieciństwie ulubionego superbohatera? Takiego, o którym z wypiekami na twarzy czytaliście w książkach, którego losy z zapartym tchem śledziliście na stronach komiksów, któremu kibicowaliście z rodzeństwem podczas wieczornych seansów bajek? Ja, jak chyba większość z nas, miałam. Teraz zresztą też mam, nawet kilku, tyle że wraz z biegiem lat i upływem czasu trochę zmieniłam sposób pojmowania terminu bohater.

Dzisiaj wiem, że największych herosów znajdziemy nie na szklanym ekranie czy w komiksach Marvela, a w realnym, codziennym życiu. Owi bohaterowie nie ratują świata przed zagładą, nie mają nadprzyrodzonych mocy i nadludzkiej siły, nie potrafią się teleportować ani lewitować. Swoją postawą i zachowaniem udowadniają jednak, że wcale nie trzeba nosić czerwonej peleryny, żeby zasłużyć na to chlubne miano. Przykłady? Kilka zasłyszanych lub znanych z życia historii. Kto dzisiaj jest dla mnie bohaterem? Kobieta, która bez chwili zawahania zdecydowała się oddać szpik kostny nieznanemu bliźniakowi genetycznemu. Sąsiadka, która każdą wolną chwilę poświęca na wolontariat w schronisku. Znajomy, który regularnie oddaje stałą część swojej (wcale nie najwyższej) wypłaty na rzecz domu dziecka. Wreszcie, moja osobista superbohaterka. Podobnie jak wymienieni wcześniej herosi, nie posiada żadnej nadprzyrodzonej mocy, cechują ją odwaga, wielozadaniowość i determinacja. Nie uratowała świata przed zagładą, jednak w przeszłości niejednokrotnie ratowała przed małymi i większymi burzami mój dziecięcy świat. Nie posiada nadludzkiej siły fizycznej, cechuje ją jednak ogromna, pozwalająca przenosić góry siła ducha. Nie czyta w myślach i nie przewiduje przyszłości, potrafi jednak przestrzec przed nieprzemyślanymi decyzjami i nieodpowiednimi wyborami, zupełnie jakby znała ich potencjalne konsekwencje. Takich superbohaterek jest więcej. Ci, którzy mają je w swoim życiu, pewnie zdają sobie sprawę z ich wyjątkowości. Jeśli nie, to zbliża się dobra okazja do tego, żeby sobie o tej niezwykłości przypomnieć. I nie zapominać! Dzień Matki obchodzimy raz w roku, ale o pewnych rzeczach powinniśmy pamiętać, doceniać i je celebrować nie tylko od święta.

Powrót na górę