NIE TAKA JESIEŃ STRASZNA, JAK JĄ MALUJĄ!

W końcu nadeszła TA pora. Czas picia hektolitrów gorącej herbaty cynamonowej, pieczenia dyniowego ciasta, chowania się z książką pod ciepłym, grubym kocem i spacerów wśród tańczących na wietrze liści. Z jesienią jest tak, że przez jednych jest z niecierpliwością wyczekiwana, a przez innych szczerze znienawidzona. Coraz krótsze dni i często szarobura aura potęgują u wielu z nas melancholijny, a czasem depresyjny nastrój. Jak temu zaradzić? Oto kilka propozycji na radzenie sobie z jesienną chandrą.

Czytaj dalej...

(CHYBA) NIE JESTEM ROBOTEM

Zaglądam do e-dziennika mojego syna, komputer każe mi odfajkować, że „nie jestem robotem”. Kupuję e-bilet miejskiej komunikacji – to samo. Rezerwuję e-coś tam… i też nie jestem robotem. Coraz częściej muszę udowadniać, że ja to ja i nawet zaczęło mi się to podobać. Ja rozumiem, że firma komputerowa potrzebuje mnie zweryfikować, że się nie podszywam jako martwa jednostka pod konkretną usługę. Od czasu do czasu tylko zastanawiam się, czy ja naprawdę nie jestem robotem…? Dajmy na to dzisiaj.

Czytaj dalej...

(NIE) WARTO POMAGAĆ?

Antek miał chorować na groźny nowotwór oka, jedynym ratunkiem miała okazać się kosztowna operacja w Stanach Zjednoczonych. Cała Polska żyła ostatnio zbiórką pieniędzy na leczenie 2,5 letniego chłopca, celem było zebranie pół miliona złotych w możliwie najkrótszym czasie. Wokół akcji narosło sporo pozytywnego szumu medialnego, w przedsięwzięcie zaangażowało się prawie sześć i pół tysiąca osób. Byli wśród nich zarówno anonimowi darczyńcy, jak i znane, lubiane osoby, które dodatkowo nagłaśniały sprawę w mediach społecznościowych. Kwotę zebrano z nawiązką jeszcze przed oficjalnym zakończeniem akcji. Szczęśliwy finał?

Czytaj dalej...

TO BYŁ SEN

Jak to mówią – wygodne łóżko można kupić, ale porządnego snu – już się nie da.  Tym większe miałam szczęście, że na moim najwygodniejszym łóżku świata pewnej nocy przyśnił mi się sam Maciej Stuhr. Jak to mówią… „najlepszy reżyser by mi tego nie wymyślił”. Maciej Stuhr zwyczajnie siedział w moim domu i razem ze mną snuł plany wycieczek po okolicy. Pojawił się nagle jak stary dobry znajomy. Przyjechał jako globtroter i miłośnik malowniczych plenerów. Ale jak powiem, że mieliśmy rowerami wybrać się na Magdalenkę, Lisi Kąt, do Łańcuta i na słynny zakręt widokowy w Słocinie – to i tak mi nikt nie uwierzy.

Czytaj dalej...

A MOŻE BY TAK W DRUGĄ STRONĘ?

"Pięknie tu u was, ale nie mogłabym tu na stałe zamieszkać z powodu braku dostępu do kultury" - powiedziała jedna mieszkanka stolicy mojemu znajomemu z Bieszczadów, po czym nie potrafiła powiedzieć, kiedy ostatni raz była w teatrze, mając niejeden na wyciągnięcie ręki. A co w tych Bieszczadach?

Czytaj dalej...

PATRZĄC INACZEJ