TO BYŁ SEN

Jak to mówią – wygodne łóżko można kupić, ale porządnego snu – już się nie da.  Tym większe miałam szczęście, że na moim najwygodniejszym łóżku świata pewnej nocy przyśnił mi się sam Maciej Stuhr. Jak to mówią… „najlepszy reżyser by mi tego nie wymyślił”. Maciej Stuhr zwyczajnie siedział w moim domu i razem ze mną snuł plany wycieczek po okolicy. Pojawił się nagle jak stary dobry znajomy. Przyjechał jako globtroter i miłośnik malowniczych plenerów. Ale jak powiem, że mieliśmy rowerami wybrać się na Magdalenkę, Lisi Kąt, do Łańcuta i na słynny zakręt widokowy w Słocinie – to i tak mi nikt nie uwierzy.

Czytaj dalej...

A MOŻE BY TAK W DRUGĄ STRONĘ?

"Pięknie tu u was, ale nie mogłabym tu na stałe zamieszkać z powodu braku dostępu do kultury" - powiedziała jedna mieszkanka stolicy mojemu znajomemu z Bieszczadów, po czym nie potrafiła powiedzieć, kiedy ostatni raz była w teatrze, mając niejeden na wyciągnięcie ręki. A co w tych Bieszczadach?

Czytaj dalej...

WSZYSCY ARTYŚCI…

W górnym lewym rogu okładki „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band”  The Beatles, widnieje podobizna pewnego łysego jegomościa. Człowiekiem tym jest niejaki Aleister Crowley, angielski oklultysta, który za swojego życia uznawany był za zło wcielone. Centralne miejsce zajmuje natomiast sama Norma Baker, znana niektórym jako Marilyn Monroe. Jest też Marlon Brando w charakterystycznej motocyklistówce, brodaty Karol Marks, Fred Astaire, Aldous Huxley i Bob Dylan.

Czytaj dalej...

RZUĆ WSZYSTKO I WYJEDŹ DO DUBLINA PRZYTULAĆ KOTY!

Ktoś mądry powiedział kiedyś: wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia. Na facebook’owym profilu pewnej kliniki weterynaryjnej z Dublina pojawiła się ostatnio osobliwa oferta pracy. Jak to zwykle bywa w przypadku ogłoszeń rekrutacyjnych, podano dokładny opis stanowiska, formę i warunki zatrudnienia oraz adres, na który potencjalni kandydaci mieliby przesłać CV wraz z listem motywacyjnym.

Czytaj dalej...

ZAROZUMIALI LICEALIŚCI

Miałam przyjemność spędzić jeden z ostatnich weekendów z koleżankami i kolegami z dawnej  klasy biologiczno-chemicznej mojego LO w Tomaszowie Lubelskim. Szkoła obchodziła właśnie stulecie i zorganizowała  zjazd dla absolwentów. Z Ameryki, zachodu, południa i północy Europy ściągnęli dawni uczniowie, żeby pozaglądać w stare mury i powspominać  to, co w naszych życiorysach zapisała młodość. Uśmiech, radość, uściski, niekończące się rozmowy, żarty, wspólne wyjście do kawiarni, przeglądanie zdjęć, opowieści o tym, co najistotniejsze w życiu, o rodzinach, o szczęściu albo jego braku, podejściu do pracy i oczywiście o tym, że się tęskniło…

Czytaj dalej...