Fot. Archiwum Day&Night Fot. Archiwum Day&Night

Patriotyzm okiem dziennikarza

Mija 96 lat od kiedy 11 listopada 1918 r. Polska odzyskała niepodległość. To kolejny powód do tego, by oddać się refleksji, przypomnieć sobie o tych pięknych chwilach z dziejów naszego narodu. To też okazja, by pochylić się nad zagadnieniem patriotyzmu. W rozmowie uczestniczyć będą lokalni dziennikarze z prasy, radia i telewizji.

 

W 1795 r. Polska zniknęła z map Europy na 123 lata. Dumne niegdyś państwo, z którym liczyć musiał się każdy na Starym Kontynencie, ulega zaborom Austrii, Prus i Rosji. Mimo iż kraju nie było, na szczęście istniał naród, który domagał się pielęgnowania pamięci swojej tradycji i języka. Udało się, ale działania te poprzedzone były buntami i powstaniami narodowymi skutecznie tłumionymi przez srogich zaborców. Przyszedł rok 1914 i konflikt światowy, który dał promyk nadziei. Po przeszło czterech latach naród polski doczekał się utworzonych na nowo granic. Polska znowu zaistniała na arenie narodowej, a jesień 1918 r. uznano za czas święta narodowego – najważniejszego w kalendarzu. Wtedy też narodził się nowy duch narodowy. Każdy też dumny był z tego, że mógł określić się Polakiem, swobodnie posługiwać się swym ojczystym językiem.

W Polsce odrodził się patriotyzm, postawa szacunku i umiłowania ojczyzny dostosowana do nowej sytuacji.

Decyzja o postawieniu pytania: „jak rozumieć patriotyzm z dzisiejszej perspektywy?” podyktowana była tym, iż dziennikarze na ten temat powinni mieć szeroką wiedzę. To zawodowcy, którzy przecież na co dzień spotykają się z podobnymi tematami. Jeśli nie wprost z patriotyzmem, to z problematyką krążącą bardzo mocno wokół tego pojęcia. Sęk w tym, że mając na ten temat wiedzę, podyktowaną praktyką zawodową, piszą lub mówią o patriotyzmie w imieniu tych, których pytają lub cytują. Za tych, którzy o patriotyzmie mówią z pobudek politycznych, światopoglądowych lub też bo zostali zobligowani i wywołani do dyskusji nad tym wcale nie lekkim tematem.

 

Maria Kornaga, dziennikarz radiowy

Kiedy słyszę dziś termin „patriotyzm” od razu kojarzy mi się wydarzenie, w jakim miałam okazję brać udział w tym roku. Chodzi o IV Motocyklowy Rajd Śladami Gen. Maczka, który odbył się w sierpniu. Rajd organizowany był jako ponad pięciotysięczna trasa do Normandii, gdzie gen. Maczek brał udział w konflikcie zbrojnym na froncie II wojny światowej. Cała otoczka jaka panowała wokół wydarzenia dała mi do zrozumienia, że impreza była jednym wielkim zrywem patriotycznym. Wiadomym było, iż sami uczestnicy dali się ponieść duchowi chwalebnych czynów polskich pancerniaków pod dowództwem Maczka, ale szczególnie dało się wyczuć szacunek mieszkańców Holandii, którzy na nasz widok lub w ogóle słysząc o polskich żołnierzach i naszym sławnym dowódcy, chylili czoła. Miałam okazję zobaczyć mogiły Polaków walczących na froncie zachodnim i aż mnie napawało dumą, kiedy widziałam tak misternie udekorowane, a co najważniejsze, uporządkowane groby. W Holandii, w tamtejszych miastach, dało się czuć ducha polskości, piękną tolerancję i szacunek Holendrów do ludzi, którzy w tragicznym czasie jakim był konflikt światowy, podjęli walkę z ich ciemiężycielem. W moim odczuciu patriotyzm to też dom rodzinny, do którego często wracam. Najlepiej jest jak świeci słońce, bo wtedy przychodzą na myśl piękne wspomnienia z dzieciństwa. Jestem też daleka od pojmowania patriotyzmu w ujęciu nacjonalizmu. Trzeba jednak pamiętać o tym, że jest cienka linia łącząca te dwa pojęcia i często wielu decyduje się ją przerwać. Tego powinniśmy się wystrzegać.

 

Magdalena Mach, dziennikarz prasowy

Dla mnie istota patriotyzmu zawarta jest w pierwszych słowach hymnu: „Jeszcze Polska nie zginęła kiedy my żyjemy…”. To polskość, którą nosimy w sobie, szacunek do historii i tradycji, duma z odwagi i wytrwałości naszego narodu. Ale na co dzień to także lojalność wobec Polski, to, że tu pozostaję, pracuję, płacę podatki. Nie zgadzam się na patriotyzm, który miewa w Polsce oblicze mesjanizmu i megalomanii, kojarzy się z nadmierną egzaltacją, rozdrapywaniem ran. Boję się patriotyzmu, który biorą na sztandary ludzie mali, posługujący się językiem nietolerancji i nienawiści. Nie wolno nigdy zapominać o cenie wolności, jaką płaciła Polska, ale trzeba też nauczyć się w równym stopniu czcić klęski, co celebrować sukcesy i zwycięstwa. Dlatego też bliżej mi do patriotyzmu w wydaniu amerykańskim, bo tam duma ze swojego kraju i wiara w jego siłę spajają naród. Tego brakuje u Polaków. Święto 11 listopada to dla nas powód do dumy, powinno być wielką narodową fiestą.

 

HJerzy Dynia, dziennikarz telewizyjny

Patriotyzm równa się naród. Takie jest moje pojmowanie tego tematu. Z kolei naród to terytorium, język, historia, tradycja, kultura. Pod tymi pojęciami kryje się istota patriotyzmu. Patriotyzm z XIX w. i I połowy XX w. był zupełnie inny niż ten w naszych czasach. Wtedy były inne priorytety, walka o niepodległość, inne potrzeby, inne ludzkie bolączki. Dzisiaj trudno mówić o patriotyzmie jako zrywie narodowym, którego hasła i idee jednoczą kraj. Na chwilę obecną mówi się o zjednoczeniu, o unii, ale zauważalne są też sytuacje, gdzie w państwach zaczyna brakować obywateli. Do wielu krajów przybywa imigrantów, którzy posługują się różnymi językami, charakteryzują się różnymi kulturami, tradycją, w pamięci mają swoją narodową historię. Trzeba zatem zadać sobie pytanie, jakim wtedy będzie taki kraj, kto będzie jego obywatelem, a jego mieszkańcy jakiego będą pochodzenia, za pomocą jakiego języka będą się porozumiewali? Nie idzie o to, że jestem przeciwny jednoczeniu się czy eurosceptykiem. Zastanawiam się tylko do czego doprowadza taki stan rzeczy, co zostanie z rodzimej historii, kultury, tradycji i języka. Wydaje mi się, że hasło „tożsamość narodowa” pozostanie tylko hasłem. Szanuję tradycyjną muzykę, muzykę etniczną każdego narodu, bo w niej jest autentyczna jego dusza, a tymczasem jesteśmy świadkami jak bardzo jest deprecjonowana obecnie i marginalizowana szeroko pojęta kultura ludowa, z jej potężnym ładunkiem tradycji, która jest ostoją dla nas. Nie zawsze podoba mi się to, kiedy się ją modyfikuje, jeśli tworzy się kompozycje ludowych utworów, nie bacząc na to, że nijak mają się one do ich źródeł. Nieciekawie to też wygląda, kiedy kapele ludowe grają na instrumentach, które naszej tradycji są obce, bo np. pochodzą z zupełnie innego regionu Polski. Tak jakby ludowość była swojego rodzaju szablonem, który stosuje się zawsze i wszędzie. Wśród wielu dziedzin naszego życia również folklor jest nośnikiem naszej tradycji, języka, kultury, a nawet historii. Skoro tak, według mojej filozofii wpisuje się on w ramy ogólne narodu, a ten w patriotyzm.

 

Zebrał Jakub Pawłowski

 

Powrót na górę