Fot. Archiwum Day&Night Fot. Archiwum Day&Night

Antropologia Świąt Bożego Narodzenia

Już niebawem będziemy uczestniczyć w pięknym czasie. Dni od 24 do 26 grudnia, a także kolejne do końca roku, to oczekiwanie nadejścia nowego. To wbrew pozorom bardzo nerwowy, tajemniczy, ekscytujący dla wielu okres. To czas najważniejszy w roku, bo mamy sposobność bycia w towarzystwie najbliższych.

 

O tym, że w ostatnich dniach grudnia mają nadejść Święta Bożego Narodzenia bombardowani jesteśmy już od wczesnego listopada. Wiedzę na ten temat czerpiemy z reklam, ofert, witryn sklepowych czy innych „przypominaczy”, które usilnie dają nam do zrozumienia, że czekają nas naprawdę podniosłe chwile. Poruszając się w tym momencie wokół zagadnień takich jak kapitalizm, konsumpcjonizm czy moda przybyła z krajów zachodnioeuropejskich, ze szczególnym uwzględnieniem anglosaskich, zapominamy niekiedy albo w ogóle, o naszej rodzimej tradycji. Prawda jest jednak taka, iż ta tradycja w sposób wspaniały odnosi się do całej celebry bożonarodzeniowej, doprowadzając w rezultacie do tego, iż skłania nas do refleksji, w której nie możemy obejść się od takich terminów jak symbolika, zwyczaje, rytuały i magia. Jest to też dobry powód do tego, aby zastanowić się nad zagadnieniem genezy Świąt Bożego Narodzenia, tradycyjnego świętowania tego czasu poprzez spojrzenie na jego problematykę przez pryzmat tradycji, a więc też dawnych dziejów i antropologii kulturowej.

 

Początki

Najważniejszym momentem Świąt Bożego Narodzenia (jak sama nazwa święta wskazuje) są narodziny Jezusa Chrystusa. Według tradycji chrześcijańskiej samo przyjście na świat Syna Bożego miało miejsce 25 grudnia. Dzień wcześniej, a dokładnie pod wieczór, obchodzi się Wigilię, a więc uroczystą kolację, która ma nas wprowadzić w ten podniosły czas. Ponieważ święto to przybyło do nas aż z dalekiego południa Europy, gdzie ustalano wszelkie dogmaty religii chrześcijańskiej, jesteśmy też w stanie ustalić genezę dnia narodzin Chrystusa. 25 grudnia w Cesarstwie Rzymskim obchodzono święto Sol Invictus, będące połączeniem kultu kilku bóstw Astarte, Baal i El Gabal pod postacią słońca. Święto owe uznano za państwowe oraz celebrowano je w każdym zakątku cesarstwa. Z dziejów antycznego Rzymu wiemy też, iż na początku IV w. religia chrześcijańska stała się oficjalną religią panującą w państwie. Jako że przyjście na świat Chrystusa było najważniejszym momentem dla chrześcijan, owy 25 grudnia był najlepszym dniem, aby obchodzić to wydarzenie. Ale jak to się ma do warunków słowiańskich, albo konkretnie mówiąc polskich, kiedy to dopiero w 966 r. chrześcijaństwo stało się oficjalnie prawowitą wiarą w państwie? Odpowiedzią na to jest właśnie dzień 25 grudnia, gdzie praktycznie wszystkie kultury ludzkie na ziemi, również Słowianie, obserwując ruchy słońca, czas ten interpretowały jako przesilenie zimowe, a więc doskonały okres na sakralizację tego nieziemskiego zjawiska.

antropologia swiat2

 

Tradycje i zwyczaje

Nie ma osoby, która nie znałaby zwyczajów, tradycji, a także atrybutów, które przyporządkowane są Bożemu Narodzeniu. Więcej. Jak Polska długa i szeroka, owe zwyczaje w rożnych zakątkach naszego kraju nieco, a w niektórych przypadkach całkowicie, różnią się. Ma to swoje odniesienie w pierwszej kolejności do potraw jakie spożywamy przede wszystkim 24 grudnia przy wigilijnym stole. Co ciekawe, wielu z nas daje się ponieść nadmiernej ekscytacji, kojarząc ten magiczny okres przede wszystkim z jedzeniem, które jakby nie patrzył, jest oryginale, niepowtarzalne oraz spotykane raz jedyny w roku. Tym czasem jednak to co nas jednoczy, to zawsze udekorowane zielone pędy iglaków, które poprzez swoją symbolikę mają nam przypominać, że mimo okresu zimowego, w domu mamy coś żywego dzięki barwie kojarzonej z naturą. W pierwszej kolejności przyjdzie nam na myśl udekorowana choinka, która nota bene przyszła do Polski z krajów niemieckojęzycznych, tradycyjnie kiedyś dekorowano snopy zboża lub stroiki podwieszane u sufitu. Opłatek również jest atrybutem, który nas jednoczy, ale przede wszystkim łączy członków rodziny w jedną całość. Ma symbolizować chleb, motyw bardzo zakorzeniony w polskiej tradycji. Na wigilijnym stole z reguły powinno występować dwanaście potraw. Tymczasem badania etnograficzne przeprowadzone w wielu regionach Polski wykazują, iż gospodynie domowe przygotowywały tyle potraw, ile były w stanie wykonać. Zatem tych produktów mogło być mniej lub więcej, ale ważne było to, aby wpisywały się w ogólny zwyczaj jaki praktykowany był w tym zrytualizowanym i sakralizowanym okresie ostatnich dni roku. Co powinno znaleźć się na stole w Wigilię oraz podczas Świąt Bożego Narodzenia? Przede wszystkim potrawy z tych produktów, których obfitości życzylibyśmy sobie przez cały rok. Ważne jest też to, aby produkty te powiązane były z trzema sferami, z których człowiek je pozyskiwał. Grzyby miały nawiązywać do runa leśnego, groch, kapusta, mak, jabłko i śliwka do ogrodu i sadu, a zboża i kasze do pól uprawnych. Naturalnie wszystko to dzisiaj traktowane jest w ujęciu tradycyjnym, ale symbolika jest żywa. Przy tej okazji warto pochylić się nad znaczeniem i symboliką maku, który jest podstawą w takich potrawach jak kluski z makiem, kutia oraz makowce. Boże Narodzenie to również czas zadumy i wspominania zmarłych. Mak jest rośliną, która symbolizuje tę sferę życia ludzkiego. Makówka poprzez swe halucynogenne właściwości w antropologii kulturowej symbolizuje sen, a więc półśmierć. W tradycji ludowej obcowanie ze zmarłymi podczas świąt było ważnym elementem, stałym w rytuałach, np. pozostawienie jednego pustego miejsca przy stole dla zmarłego, albo obcego, który miałby zapukać do drzwi i poprosić o gościnę.

 

Święta rodzinne

Prawdziwą istotą magii Świąt Bożego Narodzenia jest przede wszystkim życie we wspólnocie, w kręgu rodziny, przyjaciół i osób bliskich, by wspólne celebrować ten ważny okres. Boże Narodzenie to też uniwersum, bo wartości jakie ze sobą niesie, są bliskie każdemu człowiekowi, i nie bójmy się tego stwierdzić, że różnego pochodzenia, światopoglądu, a nawet wyznania. Życzę wszystkim by taka myśl w tym roku przyświecała każdemu, kto siądzie do wigilijnego stołu lub obudzi się na drugi dzień i zasiądzie do bożonarodzeniowego śniadania, a potem do obiadu i kolejnego posiłku. Przede wszystkim niech sacrum przezwycięży profanum.

Jakub Pawłowski

 

Powrót na górę