Fot. Paweł Jaskółka Fot. Paweł Jaskółka

HOŁD KOBIECIE, RENESANS I BOTTICELLI - DANIEL PORADA

KOBIETA POSTAWIONA NA PIEDESTALE. SKŁADANIE JEJ OSOBISTEGO HOŁDU ZA JEJ CECHY FIZYCZNE I MENTALNE, A WIĘC ŁAGODNOŚĆ I WDZIĘK. TO WSZYSTKO ZAMKNIĘTE W ZMYSŁOWOŚCI RENESANSU, CZASEM JEDNAK Z DOMIESZKĄ WPŁYWÓW PÓŹNEGO ŚREDNIOWIECZA, Z WSZYSTKIMI WYSTĘPUJĄCYMI WTEDY MOTYWAMI I ZACHOWANIEM KANONU WÓWCZAS OBOWIĄZUJĄCEGO. TAKIE JEST MALARSTWO DANIELA PORADY.

 

Dlaczego kobieta w twórczości?

No cóż, mógłbym Ci po prostu odpowiedzieć – a dlaczego nie?, ale odpowiedź ma głębszy sens. Ja uważam kobiety za istoty, które są dużo bliżej doskonałości niż mężczyźni. I to na wielu, o ile nie na wszystkich płaszczyznach ludzkiej aktywności. Jest tylko jedna przestrzeń, w której mężczyzna góruje nad kobietą. To siła fizyczna. Ale ta przestrzeń kompletnie mnie nie interesuje. Jestem zwolennikiem rozwiązywania problemów dzięki mądrości i łagodności, co jest domeną żeńskiej części rodzaju ludzkiego. Krótko mówiąc, u kobiet znajduję tych cech dużo więcej. Ich istnienie daje światu znacznie więcej pozytywnej i życiodajnej energii. Jestem przerażony, ile zła na świecie dokonała męska ambicja i jej urażona duma. Taki świat, jaki do tej pory mężczyźni nam fundowali, mnie nie interesuje. Kocham kobiecą łagodność. Na koniec mogę dodać, że ciało kobiety jest największym arcydziełem boskiego stworzenia. Dlatego kobieta – bo chcę pokazywać piękno świata i nim zarażać innych. Moja twórczość to mój osobisty hołd oddany Kobiecie.

Często w Twoich obrazach widzę powtarzające się motywy zwierząt. Dlaczego? Skąd to?

Zwierzęta na moich obrazach mają symboliczny charakter. Są częścią otaczającego kobietę świata. W symbolicznej interpretacji mojego malarstwa, zwierzęta zawierają w sobie cały żyjący wszechświat, w którym jest kobieta. Na obrazach moich spotkać można przeróżne postaci. Ale - co jest ważne - każde z nich płeć piękna jest w stanie oswoić, sprawić, by nawet tygrys stał się przyjaznym kotem. Choć nie zawsze tak jest, czasem jakiemuś zwierzakowi nie przypisuję żadnej symbolicznej roli, czuję podświadomie, że takie, a nie inne, musi się znaleźć w danym miejscu i takie maluję.
 

Powtarzać tego nie muszę, ale w Twoich obrazach ewidentnie zauważalne są style widoczne w malarstwie późnego średniowiecza i renesansu. Co fascynuje Cię w tych epokach, a szczególnie w renesansie? Sznyt tej epoki, a może coś głębszego?

Na wykształcenie się mojego stylu bezsprzecznie miała wpływ estetyka późnego średniowiecza czy renesansu. To jest paradoks, ale od średniowiecza do XX wieku nie widzę bardziej współczesnego malarstwa niż późnośredniowieczne. Jego prostota, syntetyzm, konturowy charakter z bardzo wyraźnym i dominującym rysunkiem w warstwie formy. W moim odczuciu, w kontekście formy, pop-artowi XX wieku jest bliżej do malarstwa wczesnego renesansu, niż np. do polskiego koloryzmu z XX wieku, który totalnie zawojował polskie malarstwo i często do dziś możemy go spotkać w galeriach. Dla mnie koloryzm jest dużo bardziej archaiczny niż sztuka XV wieku. Dodatkowo, w sensie semantycznym, renesans jest bliski współczesności, bo otwiera się na ciało człowieka, na jego potrzeby i nie wstydzi się tego pokazywać i o tym mówić.
 

Jak podchodzisz do negliżu, motywu dość często widocznego w Twojej twórczości? Czy jest on nierozerwalnie związany z feministyczną stroną tejże?

Nagość nie jest dla mnie tematem tabu. Interesuje mnie człowiek w całości: jego psychika, jego duchowość, ale również jego ciało. Ciało nagiej kobiety jest bardzo piękne i chcę tę doskonałą formę uwieczniać. Nie maluję czystych aktów, obrazów, na których znajdowałaby się tylko kobieta. Zawsze pokazuję ją w jakimś konkretnym, symbolicznym kontekście. Bo oprócz tego, że pokazuję, iż kobieta ma doskonałe ciało, to chcę dodatkowo w obrazie przemycić pewną symboliczną treść. Lubię, gdy obraz prowokuje nas do myślenia, otwiera naszą wyobraźnię, zmusza nas do skojarzeń. Nie interesują mnie obrazy czysto formalne, gdzie malarz maluje jedną kreską przez całe życie albo bawi się formami geometrycznymi. Malarstwo abstrakcyjne to nie moja bajka.

Czy taktownym jest zadać Ci pytanie o inspiracje twórczością jakichś konkretnych autorów? Np. osobiście widzę tutaj wpływy Dürera i Rafaela Santiego... kogoś pominąłem?

Pominąłeś gościa, którego zawsze kochałem i który miał chyba największy wpływ na ukształtowanie się mojego stylu. To oczywiście Sandro Botticelli. Jego żywot przypada głównie na 2. połowę XV wieku, ale obrazy jego, w warstwie formy, są szalenie współczesne. Wtedy być może wynikało to jeszcze z niedostatecznego odwzorowania natury, niemniej efekt końcowy jest taki, że gdy dziś patrzymy na jego obrazy, zadziwia nas nowoczesnym rozumieniem łączenia plam, kolorów, kształtów etc. A obraz „Narodziny Wenus" uważam za - i tu nie będę oryginalny - jedno z najpiękniejszych dzieł, jakie człowiek kiedykolwiek stworzył.
 

Znam Cię kilka lat. Głównie od strony graficznej, tj. składania tekstów, obrabiania ich w ikonografie. O swojej twórczości otwarcie mówisz od stosunkowo krótkiego czasu. Czy się mylę? Jeśli nie, to dlaczego dopiero teraz upubliczniasz obrazy?

Studia na ASP skończyłem już chwilę temu. A upubliczniłem się z moim malarstwem stosunkowo nie tak dawno. A to dlatego, że pomiędzy jednym okresem a drugim zajęty byłem bardzo ważnymi sprawami, na których się musiałem skupić, i po prostu, najzwyczajniej w świecie nie miałem już czasu, by malować. Nieco czasu zajęło mi też znalezienie własnej drogi w sztuce. Dodam jeszcze, że aby uzyskać taką formę, jaka jest na moich obrazach, potrzeba nie kilku godzin czy dnia pracy, ale wielu dni czasochłonnego przykładania do obrazu pędzelka wielkości zbliżonej do numeru 0.

Rozmawiał JAKUB PAWŁOWSKI

Więcej obrazów i szczegółów na: www.danielporada.pl

 

Powrót na górę