Fot. Stanislas ALLEAUME www.stanislasalleaume.c Fot. Stanislas ALLEAUME www.stanislasalleaume.c

BOŻENA AUGUSTYN ARYSTKA Z LUDZKĄ TWARZĄ

WŁAŚCIWIE „ASTRA”, BO POD TAKIM PSEUDONIMEM ZNANA JEST W PARYŻU RZESZOWSKA ARTYSTKA. MIASTO JĄ WCIĄGNĘŁO, TAK JAK ATMOSFERA, STYL ŻYCIA, KLIMAT. WSZYSTKO TO SPOWODOWAŁO, ŻE POSTANOWIŁA ZOSTAĆ TAM NA DŁUŻEJ. DECYZJI SWEJ NIE ŻAŁUJE, BO DZIĘKI NIEJ ROBI TO CO KOCHA, TO CO JĄ POCIĄGA, CO NADAJE SENS JEJ ŻYCIU.

Kierując się takimi pobudkami, zdecydowała się zamieszkać i pracować we Francji. Astra jest artystką. I to nie byle jaką. Przede wszystkim: wielopłaszczyznową. Interesuje ją malarstwo, fotografia, design, komiks, grafika, infografika. Pasjonuje się kulturą francuską, uwielbia współpracę z ludźmi, bo też ludzie są głównym punktem, na którym opiera się jej twórczość. Owy humanistyczny pierwiastek jest jej kołem napędowym. Ważnym aspektem jej życia są też podróże. Inspirują ją, prowokują do realizowania pomysłów, które przychodzą jej do głowy w trakcie odwiedzania nowych miejsc.

 

AB OVO

Sztuką interesowała się już od najmłodszych lat. Szóstkowa uczennica w Szkole Podstawowej nr 1, jak wspomina jej nauczycielka plastyki, mgr Teresa Kunecka. Podobnie wypowiada się dyrektor VI Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie, mgr Tadeusz Bajda, który podkreśla fakt, że gdy Augustyn kończyła ogólniak o profilu pedagogicznym, już wtedy jej zainteresowania wybitnie oscylowały wokół nauk plastycznych i pracy z ludźmi. Ukończyła studia turystyczne i kiedy dowiedziałem się o tym fakcie od niej samej, nie mogłem się powstrzymać by zadać pytanie: skąd taka decyzja? Nawet pozwoliłem sobie wtrącić uwagę, że widzę sprzeczność w tym wyborze. Astra wytłumaczyła mi to bardzo klarownie:  „Wszystko ma swój sens i kontynuację. Moje studia opierały się głównie na licznych wyjazdach. Ja od zawsze lubiłam podróżować, zwłaszcza do mojego ukochanego Beskidu i w Bieszczady. To też były częste spotkania z ludźmi, liczne rozmowy. Było też poznawanie nowych miejsc, a więc wyostrzałam postrzeganie świata”. Przekonała mnie. Po studiach przez przypadek trafiła do Paryża. Dwa tygodnie przerodziło się w dwa lata, teraz mija już 12 lat. Francja, Paryż, ludzie, kultura i zwyczaje wchłonęły ją do reszty. Dla osoby, która „od zawsze” interesowała się sztuką, było to idealne miejsce. Astra zaciągnęła się do trupy teatralnej. Przez cztery lata w Dolinie Loary głównie, ale też i w samym Paryżu, wystawiała sztuki uliczne, brała w nich czynny udział jako aktorka, poza tym była współtwórczynią licznych dekoracji, scenografii, kostiumów, miała wpływ na scenariusze poszczególnych sztuk. Teatr oscylował wokół tak znaczących dla każdego Francuza haseł jak: Wolność, Równość i Braterstwo. Twórcy teatralnego przedsięwzięcia dodali jednak jeszcze jedno hasło: Nadzieja. Tak funkcjonował teatr E.L.F.es. Astra weszła w klimat bardzo mocno nasączony sztuką. Była w samym centrum i czerpała z tego jak tylko mogła. Poszła też o krok dalej i rozpoczęła intensywną naukę języka francuskiego. Dziś wspomina: „Posługiwałam się francuskim tylko na własne potrzeby. Jednak ja, z natury komunikatywna, uwielbiam debatować nad sprawami wyjątkowo mnie intrygującymi. Wyczuwałam, że przez słabą znajomość francuskiego jestem, siłą faktu, spychana na dalszy plan przez moich interlokutorów. Podjęłam decyzję, że francuskiego zaczynam się uczyć tu i zaraz. Natychmiast!”. To ambicja pchnęła ją dalej. Poza tym pracoholizm, do którego szczerze się przyznaje. Jest prefekcjonistką do tego stopnia, że potrafi wyrzucić do kosza projekt, który nie spełni jej oczekiwań, nawet w minimalnym stopniu. Czas spędzony w przepięknym i magicznym regionie nad Loarą motywował ją do malowania i fotografowania. Zdecydowała się zrobić dyplom w jednej z paryskich szkół graficznych. Astra zaczęła pukać do drzwi Paryża.

 

SEINE

Paryż to mekka artystów. To tygiel kultury, w którym każdy kto tam przybędzie, będzie chłonąć to, co mu to miasto zaoferuje. To centrum sztuki, punkt zbiorczy wszystkich tych, którzy na świat patrzą zupełnie inaczej. To magia znad Sekwany. Tam trafiła Bożena Augustyn z Rzeszowa, która dokładnie wiedziała czego chce. Chciała się kształcić i tworzyć. Podjęła studia dyplomowe z grafiki i infografiki. W jeden rok zrealizowała program, który realizuje się w dwa lata. Edukację zakończyła z najlepszym wynikiem na roku. Znowu ambicja, pracowitość, chęć pokonywania kolejnych szczebli i niezbaczania z wcześniej obranej ścieżki. Opłaciło się, bo osiągnęła ogromny sukces. „Nie wstydzę się mówić o swoich sukcesach. Na sukces pracuje się w pocie czoła. Ja przynajmniej mam taką zasadę”, mówi artystka. Ten sukces liczy się chyba podwójnie, przecież to wszystko działo się w Paryżu! Na kolejną pomyślność nie musiała wiele czekać. Dostała angaż do jednego z biur reklamowych, w którym realizowano duże projekty graficzne. Astra była w swoim żywiole, bo dla niej grafika oraz infografika to pasja. Podczas pracy zaangażowała się w mnóstwo projektów, które warto tutaj wspomnieć. Przede wszystkim rozszerzyła pole swego działania na komiks. Aktualnie pracuje nad komiksem pt. „Ania”, który tworzy wraz ze scenarzystą Christophem Edimo. To opowieść o młodej gimnastyczce, która podczas zawodów w wyniku upadku traci całkowicie wzrok. Astra próbuje w nim pokazać świat ludzi niewidomych. Praca ta jest o tyle ambitna, że w charakterze konsultantów współpracują ludzie z Francuskiego Instytutu Młodych Niewidomych w Paryżu. Projekt ten oscyluje wokół znanych już jej haseł: Wolność, Równość, Braterstwo. Jest zafascynowana malarstwem i od lat tworzy. Patrząc na jej obrazy sunie się na myśl słowo: abstrakcja. Jednak ona mówi: „Impresjoniści są liryczni, delikatni, sensualni i choć w moich obrazach jest więcej Hopper’a, niż Renoir’a, to i tak sprawiają, że sięgam po pędzle i siadam przed sztalugą”. Dzisiaj Astra ma na swym koncie wiele wystaw zbiorowych i indywidualnych. Warto choćby wspomnieć o dwóch. Pierwsza odbyła się w podparyskim Houilles w ramach Wystawy Lokalnych Artystów, druga zaś w Galerii Sztuki Współczesnej MONOD w prestiżowej lokalizacji niedaleko wieży Eiffla. W dziedzinie grafiki nie próżnuje. W zeszłym roku brała udział w międzynarodowym konkursie na grafikę reklamową belgijskiego piwa Straffe Hendrik. Konkursu nie zwyciężyła, ale zajęła miejsce tuż za podium. W grafice podziwia polskich twórców takich jak Bronisław Zelek, Wiesław Wikulski, Romana Cieślewicz. Mówi: „Dla mnie grafika polskich artystów jest niesamowita. Jest inteligentna, szalenie trafiona, bardzo artystyczna”. Astra współpracuje z paryskim producentem filmowym Athenium Films, a jeden z jej najświeższych projektów to stworzenie oficjalnego plakatu promującego pierwszy międzynarodowy Festiwal Filmów Dronów „Cinedrones”, który odbędzie się w Bordeaux w lipcu tego roku. Jest to pierwszy festiwal dronów w Europie (pierwszy odbył się w Nowym Jorku). Rzeszowianka została wybrana przez organizatorów po tym jak zauważono jej twórczość graficzną przy okazji innych projektów. To bardzo duży sukces. Astra fotografuje i tutaj skupia się w szczególności na ludziach. Uwielbia fotografować twarze, przechodniów na ulicy, ludzi podczas różnych zajęć. W twórczości fotograficznej Astry zauważalny jest jej humanizm, wielka wrażliwość i zmysł obserwacji otaczającego nas świata. Dla niej człowiek jest jego kwintesencją.
 

DZIEWCZYNA Z GRUNWALDZKIEJ

Mimo kilkunastu lat przebywania w Paryżu, Astra nie zapomniała o swoim rodzinnym mieście. Często mówi o nim tym, z którymi współpracuje. Stara się promować Rzeszów wszędzie tam, gdzie bywa, a częste podróże temu sprzyjają. Nie ukrywa, że kiedyś chciałaby stworzyć jakąś inicjatywę w naszym mieście. Czeka też na propozycję ze strony miasta. Uważa, że byłaby to świetna promocja również jej środowiska artystycznego. Bożena Augustyn do kolejny dowód, że my Polacy nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. To też przykład, że w naszym regionie mieszka wielu utalentowanych ludzi. Osobiście życzyłbym tym wszystkim takiego samozaparcia, odwagi i pracowitości jaką charakteryzuje się Astra, która jest artystką z prawdziwie ludzką twarzą.

Powrót na górę