Barbara Hubert - klisza fotograficzna to wstęp do malarstwa

PRAWDA JEST TAKA, ŻE PRAKTYCZNIE KAŻDY Z NAS POTRAFI ZROBIĆ ZDJĘCIE. PRZY DZISIEJSZEJ POWSZECHNOŚCI SPRZĘTU FOTOGRAFICZNEGO LUB TELEFONÓW Z NIEZŁYMI APARATAMI, ZROBIĆ ZDJĘCIE TO ŻADNA SZTUKA. JEDNAKŻE ZROBIĆ ZDJĘCIE, A PÓŹNIEJ JE ODPOWIEDNIO WYEKSPONOWAĆ, TO JEST SZTUKA. ARTYZM TEN UPRAWIA BARBARA HUBERT, KTÓRA… MALUJE.

 

Wydało się. Nie będziemy tutaj pochylać się dokładniej nad fotografią, a tylko pośrednio, bowiem cały wic na tym polega, iż artystka, o której niniejszy tekst, tworząc własną sztukę, czerpie wielką inspirację z fotografii. Mówiąc inaczej, ze świata zatrzymanego w jednym ułamku sekundy, gdzie wszystkie okoliczności sprawiają, że obraz staje się interesujący, tajemniczy jednocześnie, a co najważniejsze, nadający impuls do zatrzymania go na stałe w zupełnie innej formie – być może ulepszonej. Barbara Hubert z Rzeszowa, nauczycielka w miejskim plastyku, absolwentka krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, uprawia malarstwo płócienne, wielkoformatowe, bo pewnie świat który chce ukazać jest tego wart. Na co dzień jest pedagogiem pracującym z młodzieżą, tak jak i ona sama pochłoniętych twórczością, poszukujących siebie w całym gąszczu zwanym sztuką. Mówi, że ucząc innych warsztatu, uczy się sama.

Zagłębiając się w twórczość

Jej prace charakteryzują się wyjątkową kolorystyką, w których wychwycić możemy różnego rodzaju pastele z ciepłymi kolorami jak żółć, pomarańcz, odcienie czerwieni. Prace Hubert to też kolorystyka zimna, gdzie w przeważającej części uchwytny jest kolor niebieski i błękitny, ale też barwy ziemi. Są też kolory proste, jak na przykład biały, który zastosowany przez artystkę, nadaje odpowiednią atmosferę jej obrazom. Z pozoru nic się nie dzieje, ale dokładnie obserwując pracę, szczególnie pod odpowiednim kątem i w stosownej odległości, daje się wychwycić specyficzny świat, który widzi malarka. Nie tylko barwy nadają odpowiedni wyraz obrazom Barbary Hubert. Artystka zdaje sobie też doskonale sprawę z faktury płótna. Sama uważa, że to jedna z najdoskonalszych, jeśli nie najdoskonalsza powierzchnia do malowania. Odpowiednia faktura, idealna wręcz powierzchnia, ale niekiedy słabo wyczuwalne skazy, wszystko to wykorzystane jest przez malarkę. Te niuanse wpływają bardzo poważnie na kompozycję rozumianą jako całość. Hubert eksperymentuje też w sposobie nakładania farby, również w technice pociągnięć pędzla. Zdaje sobie sprawę z tego, iż nawet najdrobniejszy szczegół w tej akurat kwestii wpłynie na jakość pracy oraz na jej postrzeganie przez nią samą, a co najważniejsze, przez odbiorców. Wracając jeszcze na moment do powierzchni jaką jest płótno, Hubert często wykorzystuje je jako główną część obrazu. Idealizuje ją, bowiem uznaje jej powierzchnię jako perfekcję. Zdradza, że najlepiej jakby oddawała prace zupełnie nie zamalowane, co z kolei tworzyłoby pewien specyficzny nurt sztuki, którego jedną z cech jest szokowanie odbiorców, szukających pewnych rozwiązań artystycznych. Sama artystka przyznaje, że czerpie inspirację od klasyków. Każdego postrzega inaczej oraz od każdego bierze jakąś cząstkę, element, który nadaje kolorytu jej własnej twórczości. W pierwszej kolejności wspomina o Pablo Picasso, Fridzie Kahlo czy choćby o Gerhardzie Richterze. To ci artyści, którzy mają wpływ na to co robi, na umacnianie wrażliwości, a także na sposób i jakość przedstawień i postrzegania świata oraz wszelkich elementów z jakich się składa.

barbara hubert 1

Artystka z photoshopem w umyśle

Nie jest absolutnie żadnym odkryciem, że praktycznie każdy artysta poprzez wrodzoną wrażliwość ma swojego rodzaju aparacik w głowie, który pomaga mu w przedstawieniu widzianego przez siebie świata, ale w taki sposób, by świat ten był wyczuwalny przez odbiorcę z różną wrażliwością.  Można to określić mianem wyczucia, a z akademickiego punktu widzenia, wiedzą techniczną, teorią oraz doświadczeniem odbytym przy sztaludze. Barbara Hubert taki photoshop jak najbardziej posiada. Już na pierwszy rzut oka stwierdzić trzeba, że warsztat malarski ma w małym palcu. Jednakże podkreślanie terminu „photoshop” akurat w tym przypadku, wpisuje się wprost idealnie. Wszak każdy z nas ma ogólne pojęcia na temat przerabiania zdjęć na potrzeby jeszcze lepszych wrażeń przy ich oglądaniu. Skoro przedstawiliśmy Hubert jako malarkę, której inspiracją jest fotografia oraz ogólna specyfika formy i wyrazu, jaka wyczuwalna jest w tego typu sztuce, owe podkreślanie używania przez nią osobistego photoshopa jest jak najbardziej na miejscu. Barbara Hubert wbrew pozorom nie kopiuje fotografii, często samodzielnie zrobionej. Jej twórczość to owszem, odwzorowanie głównego motywu jaki przejawia się w obrazie na zdjęciu, ale przede wszystkim tak jego przedstawienie, aby niósł ze sobą walory estetyczne, indywidualny styl, jakość oraz sposób postrzegania i zarazem odczuwania zobrazowanego świata.

O czym w zasadzie jest ta twórczość?

Przede wszystkim Barbara Hubert jest obserwatorem otaczającego nas świata. W jej pracach widać inspirację florą, krajobrazem, panoramą, pejzażem jak z pocztówki z radosnych wczasów. Często przewijają się motywy morskie, plaże, wydmy i wszechogarniająca przestrzeń wodna z majaczącym w oddali horyzontem. Nie brak też motywów przyrody, którą zobaczyć możemy wybywając dosłownie kilka kilometrów za miasto. Las, łąka, dzikie pola, łany kwiatów, pojedyncze drzewa, skromne zagajniki wpisujące się w pejzaże obserwowane wnikliwym okiem artystki malarki. To nie wszystko. W obrazach Hubert wychwycić możemy motyw człowieka. To uchwycone zwykłe chwile, a to grupa rowerzystów przystających w cieniu drzew, to znów dziecka nieporadnie pozującego do zdjęcia, a może raczej poprawniej w tym miejscu mówić o obrazie? Barbara Hubert zatrzymuje czas, zamraża chwile, powoduje zastygnięcie ruchów i majestatycznych cieni. Niczym arbiter na meczu zatrzymuje grę świateł i kolorów, które uwydatnia, a pomaga jej w tym doświadczenie oraz wrażliwość. Ten jeden moment, niby zatrzymany w czasoprzestrzeni, tak naprawdę żyje, bo to my odbiorcy pozwalamy mu na to. To my wykorzystując niewyczerpalne pokłady wyobraźni snujemy historię o tym, że jesteśmy tam, że świat ten materializuje się przed nami, wyczuwamy go namacalnie, nie jest on nam już obcy. Czy byłaby to korzystna recenzja dla Barbary Hubert? Nie nam to oceniać, chociaż ze zdroworozsądkowego punktu widzenia, podejmując się bardziej wnikliwej analizie tego, w jaki sposób Hubert chce „kupić” odbiorcę, nie można tego wykluczyć.

Jakub Pawłowski

 

Powrót na górę

GOŚĆ WYDANIA