Fot. Michał Drozd Fot. Michał Drozd

TADEUSZ ROLKE W BARWACH CZARNO-BIAŁYCH

W OSTATNICH DNIACH LISTOPADA W RZESZOWIE PRZEBYWAŁ TADEUSZ ROLKE, WYBITNY FOTOGRAFIK, PREKURSOR POLSKIEJ FOTOGRAFII REPORTAŻOWEJ I WSPÓŁPRACOWNIK WIELU ZAGRANICZNYCH GAZET. UCZESTNICZYŁ W SPOTKANIU PROMUJĄCYM NAJNOWSZY ALBUM PT. „TADEUSZ ROLKE” W KSIĘGARNI ARTYSTYCZNEJ BOSZ W MILLENIUM HALL, A TAKŻE WYGŁOSIŁ
WYKŁAD W RZESZOWSKIM STOWARZYSZENIU FOTOGRAFIKÓW W GALERII NIERZECZYWISTEJ.

 

Tadeusz Rolke urodził się w 1929 r. w Warszawie. Pamięta czasy okupacji i powstania warszawskiego, bo właśnie wtedy był członkiem Szarych Szeregów. Doskonale też pamięta zniszczenia, jakich dokonali hitlerowcy, potem zaś okres wywózki do Niemiec na roboty i powrót do rodzinnego miasta. Piszę o tym teraz, na początku artykułu, bowiem wtedy właśnie narodziła się u nastoletniego Tadeusza pasja do fotografowania. Swój pierwszy aparat Kodak Baby Box wykorzystywał głównie do fotografowania domu, członków rodziny, przyjaciół, najbliższej okolicy kamienicy, w której mieszkał z matką i bratem. Wówczas był to jego świat, rewir, który znał jak własną kieszeń, który poznawał jeszcze wnikliwiej patrząc w obiektyw i zatrzymując te chwile na kliszy. Pasja ta została na całe życie, a obrazy które stworzył to przeszło 100 tysięcy zdjęć. Mówi o nich „potrzebne” i „niepotrzebne”. „Potrzebne” to te, które robi się na zlecenie, wręcz pod czyjeś dyktando. Z kolei „niepotrzebne” to zrobione dla siebie, odpowiadające własnym przeżyciom, emocjom i estetyce. Sam mówi: Jestem czuły na rzeczy nieważne.

rolke3

FOTOGRAFIKA

Rolke należy do czołówki polskich fotografików, do ludzi, którzy zrewolucjonizowali ten typ uprawiania sztuki. Mówi: zawsze miałem smykałkę do reportażu i dokumentu. Jako młody fotograf zasłynął już w 1958 r. ogłaszając swe prace w ogólnopolskim konkursie fotograficznym. Otrzymał dwie drugie nagrody. Niestety TYLKO drugie nagrody, choć z perspektywy lat stwierdzić należy, że konkurs ten utorował drogę artysty nie tyle pod względem stylu i tematu, co bardziej wejścia w świat polskiej fotografiki i wsiąknięcia weń na tyle, by stać się rozchwytywanym. W konkursie Tadeusz Rolke zasłynął pracą „Madonna Cygańska” przedstawiającą matkę z dwojgiem dzieci pochodzenia romskiego. Rolke w ten sposób chciał zwrócić uwagę na problem mniejszości narodowych, temat, który w Polsce Ludowej niemalże nie istniał. Prawdopodobnie przez to właśnie nie wygrał tego konkursu, choć pod względem technicznym fotografia okazała się być strzałem w dziesiątkę. Później narodziły się inne pomysły. Były to zdjęcia reporterskie, które miały przedstawiać sytuację niemalże na żywo, Rolke zaś starał się ją ukazać tak, by jak najwierniej oddawała rzeczywistość ulic Warszawy, Moskwy, Berlina, Pragi, Amsterdamu czy Rzymu. Wszystkie te zdjęcia tętnią życiem, oddają ducha miejsca, specyficzny klimat, atmosferę, czyli to wszystko, co składa się na charakter miasta.

rolke3

KOBIETA

Tadeusz Rolke słynie z fotografowania kobiet. Fotografia i kobieta są chyba jego prawdziwą pasją, jednakże artysta zaskakuje w jednej ze scen filmu „Dziennik podróżnika” z 2013 r., mówiąc: Ja od zawsze byłem nieśmiały względem kobiet. Przezwyciężyłem to, bo zapisałem się na lekcje tańca, gdzie mogłem poczuć bliskość kobiety. Pytany przeze mnie, w jaki sposób namawiał kobiety do zdjęcia, czasem mocno epatującego erotyzmem, odpowiedział: Ja je czasem podrywałem, choć było to działanie obustronne. Fotografie jego autorstwa, którego tematem głównym była kobieta, to najwybitniejszy okres w jego twórczości. W PRL, gdzie permanentnie wszystkiego brakowało, szczególnie zaś gustu, Tadeusz Rolke poznał Barbarę Hoff - kolejny fenomen polskiego życia artystycznego, szczególnie mody. Hoff samodzielnie projektowała kolekcje odzieżowe, Rolke zaś robił zdjęcia jej dzieł, publikując je później wraz z projektantką w „Przekroju”. My, pokolenie końcówki PRL, gdy pytamy nasze matki i babki, jak się wtedy chodziło ubranym, musimy mieć tę świadomość, że wówczas na pewno wizualizują im się w głowach obrazy, które stworzył ten wielki tandem: Hoff i Rolke. Tadeusz Rolke na modzie nie poprzestał. Interesowały go kobiety sukcesu, sztuki, muzyki, kobiety ówczesnej bohemy, estrady, życia politycznego, kobiety pracy, kobiety spotykane na ulicy, a także najzwyczajniejsze Matki Polki… Ale nie tylko Polki, bo i kobiety z demoludów oraz zza żelaznej kurtyny. Rolke osiągnął mistrzostwo, a jego zdjęcia wykonywane jeszcze starą, tradycyjną metodą analogową, najczęściej aparatem marki Rolleiflex, osiągały status dzieł ponadczasowych. Rolke został „analogowy” po dziś dzień. Uważa, że: fotografia cyfrowa czasami może deprawować i rozleniwiać, ale w zawodowej fotografii jest niezbędna.

ŻYDZI

„Pamiętam Żydów z wyjazdów wakacyjnych do Jadowa, ale też targi kupieckie na warszawskim Nowym Świecie. To żydłaczenie, matiasy, o których dowiedziałem się, że istnieją i sklep z serami u Ryfki….” Tak wspomina Rolke pytany o tematykę judaistyczną. Pytania te nie są stawiane na wyrost. Fotografik już od lat pochłonięty jest bardzo ciekawym projektem. Fotografuje pozostałości po ludności żydowskiej zamieszkującej kiedyś tereny polskie i Kresów. To synagogi, domy, pałace chasydzkie, rzadziej cmentarze. Zasada jest taka: tylko obiekty, żadni ludzie. Pytany dlaczego, odpowiada: Ja mam Żydów we wspomnieniach. Ta praca to moje zadanie, moje przeżycie, mój hołd dla nich. Fotografie te są pełne głębi filozoficznej, odczuć mistycznych, które przeżywa w pełni ukształtowany człowiek, doskonale zdający sobie sprawę ze swej dojrzałości nie tyle wiekowej, co artystycznej. Tadeusz Rolke stara się brać udział w wielu dyskusjach na temat Żydów w Polsce. Jego wkładem w debatę po publikacji głośnej książki Tomasza Grossa „Sąsiedzi” jest projekt zrealizowany z Chrisem Niedenthalem pt. „Sąsiadka”, w którym pokazuje w kilkunastu odsłonach zdjęciowych historię małej dziewczynki pośród represji wyznaniowych i etnicznych. Część prac z projektu judaistycznego Tadeusza Rolke trafi do kolekcji Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, o czym, co ciekawe, dowiedział się w dniu pobytu
w Rzeszowie oraz naszego wspólnego wyjazdu do Markowej, gdzie powstaje muzeum poświęcone Polakom ratującym Żydów.

JAKUB PAWŁOWSKI

 

Powrót na górę