NIENAWIDZĘ GLAMOURU, MICHAŁ DROZD

W FOTOGRAFII MICHAŁA DROZDA NIE MA MIEJSCA NA GLAMOUR. MÓWI O TYM SAM TYTUŁ JEGO NAJNOWSZEJ WYSTAWY „RUST RIDERS”. W TYCH DWÓCH SŁOWACH ZAWIERA SIĘ CHARAKTER PRZEDSIĘWZIĘCIA. MIEŚCI W SOBIE PODWÓJNOŚĆ ROZUMIANĄ JAKO WIELOZNACZNOŚĆ I NIEJEDNOZNACZNOŚĆ. WERNISAŻ JUŻ 11 LUTEGO W DAGART GALERIE.

 

Rzeszowska fotografia miała i ma się bardzo dobrze. To tutaj w licznych ogniskach, klubach i zrzeszeniach fotograficznych działały takie tuzy fotografiki jak Witowicz, Wygoda, Postępski czy Jawczak. To oni dawali impuls do działania młodym fotografom, powodując jednocześnie, że fotografia stała się bardzo popularnym hobby, do którego garnęła młodzież. W fotografii jest zaklęta pewna magia, bo oto za pomocą urządzenia z optyką zatrzymuje się czas na kliszy. Ponadto samemu kreuje się ten obraz, bowiem w ostatecznym rozrachunku ma być uwiecznioną chwilą zauważoną tylko przez fotografującego. Najwidoczniej temu zjawisku poddał się Michał Drozd, który również chciał kreować rzeczywistość na kliszy, a może raczej nadawać jej dozę realności widzianą tylko przez siebie.

CHŁOPAK ZE STAROMIEŚCIA

Michał często podkreśla, że rodem jest z Rzeszowa i to z samego Staromieścia. Pytany o fotografię i jak to się w zasadzie u niego zaczęło, mówi bez skrupułów: „od oglądania albumów i publikacji, gdzie pierwsze skrzypce grały zdjęcia”. Potem wymienia z pamięci nazwiska autorów fotografii, które przyuważył będąc berbeciem: André Kertész, August Sander, Zdzisław Postępski, Jurek Jawczak i wielu innych. Można rzec, że w dzieciństwie to te nazwiska ukierunkowywały go w fotografii. Zaszczepiony fotografią realizował swą pasję pod skrzydłami wielkiego trio: Postępski, Witowicz, Wygoda. Za ich sugestiami szlifował swój warsztat, obycie ze sprzętem, postrzeganie świata jak na prawdziwego fotografa przystało. Michał do wszystkiego doszedł sam. Jest samoukiem, który skromnie powtarza, że robiąc zdjęcia przestrzega należytych zasad jakie panują w fotografii, a więc światła i perfekcyjnej ekspozycji.

 

Z APARATEM W RĘKU

Michał Drozd pokazywał swe prace na wielu krajowych i zagranicznych wystawach. Były to przedsięwzięcia grupowe, ale też indywidualne. Jest cenionym artystą fotografikiem w Niemczech, gdzie prezentował swą twórczość wielokrotnie w Lubece, Hamburgu i Klagenfurcie. Miał również indywidualną wystawę w Polish Museum of America w Chicago w trakcie In In Between 1945-2000 prezentacji polskiej sztuki współczesnej przygotowanej przez Andę Rottenberg i Anete Prasał. Niewiele brakło by po rozmowie z Ryszardem Horowitzem kontynuował swoją karierę w Nowym Jorku. Jednak życie ułożyło inny scenariusz. Dzisiaj pracuje w autorskim studio fotograficznym mieszczącym się w Millenium Hall. Na stałe współpracuje z DagArt Galerie oraz kilkoma galeriami we Francji, Belgii i Holandii. Po raz drugi twórczość Michała będzie prezentowana na Międzynarodowych Targach Sztuki we francuskim Lille.

FOTOGRAFIA MA SIĘ DOBRZE

Choć pierwsza fotografia powstała w latach 20. XIX w. we Francji, to jej droga do prestiżowego rynku sztuki była bardzo długa. W świecie sztuki na dobre zaistniała dopiero  w latach 70. XX w. Do tego czasu funkcjonowała głównie w ramach reportażu, dokumentalistyki. Natomiast od lat 90. XX w. stała się nierozerwalną częścią rynku sztuki, świętując swój spektakularny rozwój. Z kolei pod koniec lat 90. i na początku XXI w. to 140% wzrost zysków sprzedaży fotografii, oznaczający 2% udział w światowym rynku dzieł sztuki tego młodego medium. Mimo iż w pierwszej dekadzie XXI w. cyfryzacja oraz rozwój Internetu przyczyniły się do spadku cen fotografii, to już w roku 2011 zaobserwowaliśmy oszałamiające rekordy sprzedaży. W  tymże roku fotografia Andreasa Gursky’ego „RHEIN  II” z 1999 r. została sprzedana za astronomiczna kwotę 3,1 mln euro. Całkowitym zaskoczeniem była rekordowa sprzedaż zdjęcia Petera Lika „Fantom” za 5,3 mln euro. Na tle europejskiego rynku sztuki Michał Drozd jest jednym z najciekawszych polskich artystów.

JEŹDŹCY PRZYSZŁOŚCI

Najnowszy projekt fotograficzny Michała Drozda „Rust Riders” jest konsekwentną kontynuacją jego dotychczasowej pracy artystycznej. Zarówno płaszczyzna estetyczna jak i symboliczna „Riders’ów” oddaje dekadencki obraz świata według Drozda. Fotografie przedstawiają groteskowych bohaterów wśród teatralnych rekwizytów, przypominając nam malarskie wizje surrealistów. Piękny koloryt, miękkość światła stanowią kontrast do ekscentrycznej wymowy prac artysty. Wystawa będzie prezentować 30 fotografii, wśród których pojawią się również po raz pierwszy wielkoformatowe, kolorowe wydruki. Wernisaż wystawy odbędzie się w czwartek 11 lutego o godz. 18:30.

JAKUB PAWŁOWSKI

Powrót na górę