z cyklu Utracone emocje z cyklu Utracone emocje

SUBTELNA I SUROWA FOTOGRAFIA URSZULI JAWORSKIEJ

I tym razem nasza bohaterka nie jest rodowitą rzeszowianką. Urszula Jaworska, bo o niej niniejszy artykuł, pochodzi z Łańcuta. Wykształcenie artystyczne w dziedzinie fotografii UZYSKAŁA,  ucząc się w Krakowskich Szkołach ARTYSTYCZNYCH I w Szkole Kreatywnej Fotografii. Jaka jest fotografia Uli? Naturalna. I to mogłoby być słowo klucz do jej twórczości.

Urszula od zawsze chciała fotografować. To była jej pasja i prawdziwe hobby. Permanentnie nawiedzała ją myśl o tym, że dzięki fotografii można uchwycić jedną, dowolną chwilę. Tę, którą widzi się samodzielnie. W trakcie fotografowania nieodłączną, inną myślą była ta, że wszystko przelatuje przez palce, a my zawsze - właśnie dzięki fotografii - jesteśmy w stanie wrócić do tych momentów, do wspomnień zamkniętych w spuście migawki. Z czasem hobby stało się „czymś”  więcej, a Ula zaczęła dostrzegać, że właśnie dzięki fotografii jest w stanie wyrażać siebie i odkrywać swoje emocje.

f4

z cyklu Autoportret

DZIEWCZYNA Z APARATEM

Jej promotorką była Marzena Kolarz, zresztą również absolwentka Szkoły Kreatywnej Fotografii w Krakowie. To dzięki jej uwagom Ula oddała się fotografowaniu w całości. Korzystając z tego, że pasja ta pomagała jej się wyrażać, Urszula zaczęła kreować swój „świat”. Jej fotografia to czerpanie inspiracji z wszystkiego tego, co ją otacza. I tak uchwytne są w jej twórczości emocje: gniew, złość, smutek, radość, euforia, miłość... W skrócie, wszystko to, co targa każdym z nas. Inspiracje według Uli mogą pojawić się w dowolnej chwili, w każdym momencie życia... za każdym zakrętem czy na spacerze w lesie. Nasza bohaterka nie stroni też od czerpania inspiracji od innych. W pierwszej kolejności, pytana o tę kwestię, wymienia dwie osoby. Pierwszą z nich jest Paweł „Totoro” Adamiec. Ceni go m.in. za to, w jaki sposób tworzy swój świat, począwszy od scenografii, przez kostiumy i makijaż, aż po sam proces tworzenia zdjęć. Kolejną osobą jest Laura Makabreska, czyli Kamila Kansy.

f2

z cyklu Alternative Fairytale

W przypadku tej artystki Urszula docenia jej delikatność i uczucia, które emanują z fotografii. Jaworska ma za sobą już łącznie trzy wystawy. Debiutancka była jednocześnie pracą dyplomową, którą realizowała w krakowskiej Szkole Kreatywnej Fotografii. Takie są bowiem zasady - aby ukończyć tę szkołę należy zorganizować wernisaż i wystawę fotografii, a dopiero później „obronić” te zdjęcia. Po debiucie przyszedł czas na wystawę pt. „Utracone emocje”, która możliwa była do oglądnięcia w rzeszowskiej Galerii To Tu. Tam też odbył się wernisaż, na którym piszący te słowa był i poznał Ulę oraz jej twórczość. W chwilę później wystawa ta powędrowała do rodzinnego miasta Jaworskiej, a więc do Łańcuta i tamtejszego Miejskiego Domu Kultury.

f3

z cyklu Finitis Mortem

KLUCZ: NATURA

Sama Ula jest niesamowicie emocjonalna i melancholijna. Mówi wprost, że najchętniej utożsamiłaby się z jesienią. Skoro zatem z tą porą roku, to i z całym jej bagażem odsłon, a więc wahaniami pogody, deszczem, mgłą. Ciężko jej jednak pracować w lecie, bo o tej porze roku „wszystko dostajemy na tacy”. Nie ma zaskoczenia, nie ma też nieprzewidywalnych momentów, wszystko jest constans, a w jej twórczości taka sytuacja nie przejdzie. Rozmawiając właśnie o tym, Ula wspomina pracę nad cyklem „Utracone emocje”. Umówiła się z modelką. Aura miała sprzyjać jej wizji, a więc miało być jesiennie, tradycyjnie miały spadać liście z drzew, miało być nawet trochę zimno… Jednakże pogoda zupełnie zaskoczyła. Było mgliście, mżawka, a do tego błoto. Od razu pojawiły się nowe emocje, nowa odsłona. Pojawiła się też możliwość jej poszukiwania. Urszula nie mogła zrobić inaczej, jak połączyć ze sobą dwie wizje: tę którą zakładała wcześniej oraz tę zastaną w plenerze. Ula łączy ze sobą dwie sprawy: wcześniej ułożony plan działania i to, co przynoszą natura, chwila, moment. To wszystko składa się na niepowtarzalność.

f5

z cyklu Niemy krzyk

Fotografia Urszuli charakteryzuje się swoistą zmysłowością, specyficznym klimatem, w którym da się wychwycić i surowość i spokój, a jednocześnie delikatność i subtelność. Nie da się oprzeć też wrażeniu, że tworzy ją kobieca ręka. Stąd też, posługując się frazesem, fotografia ta jest wyjątkowo kobieca. Wspominane wyżej słowo klucz,  „natura”, to podstawowa cecha tej twórczości. Tu nie idzie już tylko o samą inspirację tym, co daje Matka Natura. Urszula sięga sedna samej natury, jej wnętrza, istoty, tego, czym jest. Jej fotografia, tak jak natura właśnie, jest nieprzewidywalna. Niby poznana na pierwszy rzut oka, to znowu po chwili przywodzi na myśl uczucie niepoznania i zaskoczenia. Ta fotografia jest surowa, nasączona naturalizmem i realizmem, jest momentami jak żywa materia, jak mokry liść, murawa, gałąź, której muśnięcie na ułamek sekundy odczuć możemy na ciele. Podobnie jest z emocjami, które stara się uchwycić w jak najbardziej naturalnej formie. Urszula Jaworska zamyka na kliszy jeden jedyny moment, którym potem dzieli się z nami. Ten moment widziała tylko ona, bo tylko ona mogła go dostrzec.

JAKUB PAWŁOWSKI

Powrót na górę