Fot.  Archiwum  Adriana Kilara	Fot. Archiwum Adriana Kilara

# JAK KRĘCIĆ DOBRE VLOGI

VLOG, RODZAJ INTERNETOWEGO BLOGA W FORMIE VIDEO, TO NIEZWYKLE POPULARNA W SIECI FORMA PREZENTOWANIA WŁASNEGO ŻYCIA, KTÓRA POTRAFI UCZYNIĆ „ZWYKŁEGO ŚMIERTELNIKA” CELEBRYTĄ. O FENOMENIE VLOGÓW ROZMAWIAMY Z ADRIANEM KILAREM, NIEGDYŚ WSPÓŁPRACOWNIKIEM D&N, A OBECNIE CORAZ POPULARNIEJSZYM VLOGEREM.

 

Jak wyjaśnić fenomen popularności vlogów i vlogerów? Dawniej ludzie pisali pamiętniki, potem internetowe blogi, teraz bez obrazu ani rusz...

Wydaje mi się, że jest to ciekawe zjawisko socjologiczne. Człowiek jest istotą, która nie lubi tracić czasu, a pisanie pamiętnika czy bloga po troszę umożliwia jego zatrzymanie. Czasy jednak się zmieniają, technologia idzie do przodu i dzisiaj, mając telefony z kamerami i szybkie komputery, mamy także możliwość zamienić tekst na ruchomy obraz. A dlaczego oglądamy vlogi? To też wynika z natury człowieka. Jesteśmy ciekawi, lubimy podglądać, utożsamiać się, wyciągać wnioski, krytykować, inspirować się.

Mam wrażenie, że Twój vlog to nie tylko pokazywanie własnego życia czy miejsc, ale ciągłe doskonalenie warsztatu filmowego i testowanie nowych rozwiązań. Swoisty poligon doświadczalny.

Bardzo mnie to cieszy, że to zauważyłeś. Rzeczywiście tak jest. Kręcenie vlogów daje mi możliwość eksperymentowania z obrazem poprzez testowanie przejść i efektów filmowych, których do tej pory nie miałem okazji wykorzystać. Wiele rzeczy powstaje spontanicznie, co też daje dużą frajdę podczas tworzenia.

Jaka jest według Ciebie recepta na dobrego vloga?

Przede wszystkim należy być sobą, trzeba być wytrwałym i mieć pomysł na siebie. A żeby być sobą, należy być naturalnym. Nie jest to łatwe, gdy mówi się do kamery, w dodatku w obecności obcych ludzi, np. na ulicy. Ale gdy już przejdzie się przez ten etap, tzn. spędzi nad tym kilkanaście godzin, to później jest już tylko łatwiej. Należy również montować tak, aby przede wszystkim nam podobał się efekt końcowy. Nie należy bać się usuwać niepotrzebnych ujęć, nawet jeżeli spędziliśmy dużo czasu, by je sfilmować.

Nie ukrywajmy, w sieci jest też sporo słabych, banalnych, źle zrealizowanych vlogów, które i tak cieszą się dużą popularnością. Dlaczego?

Pod względem technicznym jest sporo takich vlogów, ale pomimo to mają po kilkaset tysięcy subskrypcji. Jest to dowód na to, że jakość nie jest najważniejsza. Liczy się również charyzma, treść i sposoby pozyskiwania nowych widzów. Jednym z nich może być robienie filmów „pod publikę”, tzn. na czasie, z clickbaitowymi tytułami. Drugim może być komentowanie w filmach innych znanych youtuberów. Wiele blogów jest banalnych, tak jak powiedziałeś, też pod względem treści, ale skoro mają swoich widzów to mi nic do tego. Ja staram się, aby w moich odcinkach przekazywać pozytywną energię, zaskakiwać i doradzać.

Czy odkąd zacząłeś regularnie kręcić vlogi, w Twoim życiu więcej się dzieje? Musisz przecież cały czas wynajdywać tematy do kolejnych odcinków?

Tak, dzieje się zdecydowanie więcej. Zdaję sobie sprawę, że moi widzowie to osoby, które mi zaufały, bo zaczęły subskrybować mały kanał o nazwie Adrian Kilar Vlog. Motywuje mnie to do kręcenia ciekawych odcinków. Wspaniałe jest to, że cały czas mam kontakt z moimi widzami. Piszą do mnie w sprawie filmowania czy sprzętu, a ja staram się im pomóc. A komentarze typu „twoje vlogi inspirują”, „uwielbiam twoje filmy” niesamowicie napędzają do dalszego tworzenia.

Który z odcinków Twojego vloga uważasz za najlepszy, najciekawszy, który najlepiej wspominasz?

Jest to odcinek, który jest najbardziej popularny, czyli „Jak kręcić jak Casey Neistat”. Spędziłem nad nim najwięcej czasu i uważam, że jest dobrze zmontowany. Tzn. tak, aby oglądnąć go do samego końca. Nie lubię oglądać swoich początkowych vlogów, bo widzę, że nie czułem się tam za kamerą zbyt pewnie, ale czasami zerkam, by zobaczyć czy jest progres w tworzeniu nowych.

Czy Casey Neistat mający miliony wyświetleń i subskrybentów, jest dla Ciebie pewnym wzorem? Jakich vlogerów mógłbyś jeszcze polecić?

Casey jest symbolem i ikoną dla wielu vlogerów na całym świecie. Dzięki niemu powstało wielu twórców na YouTube. Uważam, że każdy powinien robić swoje filmy po swojemu. Ale warto go czasami oglądnąć, bo jego filmy motywują do działania. Innych vlogerów nie śledzę na bieżąco, ale czasami lubię obejrzeć filmy tych panów: Peter McKinnon, Jon Olsson, Benjamin Jaworskyj, Mr Ben Brown, Krzysztof Gonciarz.

Jakiś czas temu nakręciłeś dokument o Polakach w Szanghaju. Vlogi to krótki metraż. Czy pracujesz obecnie nad jakimś większym „dziełem” czy skupiasz się na bieżących zleceniach i vlogu?

Dokument o Polakach w Szanghaju był swego rodzaju sprawdzeniem się w tej dziedzinie filmowej. Praca przy nim dała mi dużo doświadczenia. Obecnie pracuję nad filmami dla klientów oraz nad samorozwojem, aby tworzyć coraz lepsze filmy na YouTube. W wolnych chwilach piszę ciekawe i mam nadzieję, że wartościowe scenariusze do krótkich filmów, które być może niebawem zaczną pojawiać się na moim kanale www.youtube/akilar, na którego serdecznie zapraszam czytelników Day&Night.Wydaje mi się, że jest to ciekawe zjawisko socjologiczne. Człowiek jest istotą, która nie lubi tracić czasu, a pisanie pamiętnika czy bloga po troszę umożliwia jego zatrzymanie. Czasy jednak się zmieniają, technologia idzie do przodu i dzisiaj, mając telefony z kamerami i szybkie komputery, mamy także możliwość zamienić tekst na ruchomy obraz. A dlaczego oglądamy vlogi? To też wynika z natury człowieka. Jesteśmy ciekawi, lubimy podglądać, utożsamiać się, wyciągać wnioski, krytykować, inspirować się.

Mam wrażenie, że Twój vlog to nie tylko pokazywanie własnego życia czy miejsc, ale ciągłe doskonalenie warsztatu filmowego i testowanie nowych rozwiązań. Swoisty poligon doświadczalny.

Bardzo mnie to cieszy, że to zauważyłeś. Rzeczywiście tak jest. Kręcenie vlogów daje mi możliwość eksperymentowania z obrazem poprzez testowanie przejść i efektów filmowych, których do tej pory nie miałem okazji wykorzystać. Wiele rzeczy powstaje spontanicznie, co też daje dużą frajdę podczas tworzenia.

Jaka jest według Ciebie recepta na dobrego vloga?

Przede wszystkim należy być sobą, trzeba być wytrwałym i mieć pomysł na siebie. A żeby być sobą, należy być naturalnym. Nie jest to łatwe, gdy mówi się do kamery, w dodatku w obecności obcych ludzi, np. na ulicy. Ale gdy już przejdzie się przez ten etap, tzn. spędzi nad tym kilkanaście godzin, to później jest już tylko łatwiej. Należy również montować tak, aby przede wszystkim nam podobał się efekt końcowy. Nie należy bać się usuwać niepotrzebnych ujęć, nawet jeżeli spędziliśmy dużo czasu, by je sfilmować.

Nie ukrywajmy, w sieci jest też sporo słabych, banalnych, źle zrealizowanych vlogów, które i tak cieszą się dużą popularnością. Dlaczego?

Pod względem technicznym jest sporo takich vlogów, ale pomimo to mają po kilkaset tysięcy subskrypcji. Jest to dowód na to, że jakość nie jest najważniejsza. Liczy się również charyzma, treść i sposoby pozyskiwania nowych widzów. Jednym z nich może być robienie filmów „pod publikę”, tzn. na czasie, z clickbaitowymi tytułami. Drugim może być komentowanie w filmach innych znanych youtuberów. Wiele blogów jest banalnych, tak jak powiedziałeś, też pod względem treści, ale skoro mają swoich widzów to mi nic do tego. Ja staram się, aby w moich odcinkach przekazywać pozytywną energię, zaskakiwać i doradzać.

Czy odkąd zacząłeś regularnie kręcić vlogi, w Twoim życiu więcej się dzieje? Musisz przecież cały czas wynajdywać tematy do kolejnych odcinków?

Tak, dzieje się zdecydowanie więcej. Zdaję sobie sprawę, że moi widzowie to osoby, które mi zaufały, bo zaczęły subskrybować mały kanał o nazwie Adrian Kilar Vlog. Motywuje mnie to do kręcenia ciekawych odcinków. Wspaniałe jest to, że cały czas mam kontakt z moimi widzami. Piszą do mnie w sprawie filmowania czy sprzętu, a ja staram się im pomóc. A komentarze typu „twoje vlogi inspirują”, „uwielbiam twoje filmy” niesamowicie napędzają do dalszego tworzenia.

Który z odcinków Twojego vloga uważasz za najlepszy, najciekawszy, który najlepiej wspominasz?

Jest to odcinek, który jest najbardziej popularny, czyli „Jak kręcić jak Casey Neistat”. Spędziłem nad nim najwięcej czasu i uważam, że jest dobrze zmontowany. Tzn. tak, aby oglądnąć go do samego końca. Nie lubię oglądać swoich początkowych vlogów, bo widzę, że nie czułem się tam za kamerą zbyt pewnie, ale czasami zerkam, by zobaczyć czy jest progres w tworzeniu nowych.

Czy Casey Neistat mający miliony wyświetleń i subskrybentów, jest dla Ciebie pewnym wzorem? Jakich vlogerów mógłbyś jeszcze polecić?

Casey jest symbolem i ikoną dla wielu vlogerów na całym świecie. Dzięki niemu powstało wielu twórców na YouTube. Uważam, że każdy powinien robić swoje filmy po swojemu. Ale warto go czasami oglądnąć, bo jego filmy motywują do działania. Innych vlogerów nie śledzę na bieżąco, ale czasami lubię obejrzeć filmy tych panów: Peter McKinnon, Jon Olsson, Benjamin Jaworskyj, Mr Ben Brown, Krzysztof Gonciarz.

Jakiś czas temu nakręciłeś dokument o Polakach w Szanghaju. Vlogi to krótki metraż. Czy pracujesz obecnie nad jakimś większym „dziełem” czy skupiasz się na bieżących zleceniach i vlogu?

Dokument o Polakach w Szanghaju był swego rodzaju sprawdzeniem się w tej dziedzinie filmowej. Praca przy nim dała mi dużo doświadczenia. Obecnie pracuję nad filmami dla klientów oraz nad samorozwojem, aby tworzyć coraz lepsze filmy na YouTube. W wolnych chwilach piszę ciekawe i mam nadzieję, że wartościowe scenariusze do krótkich filmów, które być może niebawem zaczną pojawiać się na moim kanale www.youtube/akilar, na którego serdecznie zapraszam czytelników Day&Night.

Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

 

Powrót na górę