Fot. Joanna Krzanicka Fot. Joanna Krzanicka

TOMASZU GULAKU WYJDŹ PRZED SZEREG

ROZMOWA Z TOMASZEM GULAKIEM, BLOGEREM, MOTYWATOREM, TRENEREM, SPORTOWCEM, HROWCEM, A PRZEDE WSZYSTKIM – POMYSŁODAWCĄ I REALIZATOREM INICJATYWY „KOBIETO-WYJDŹ PRZED SZEREG”, KTÓRA W RZESZOWIE CIESZY SIĘ CORAZ WIĘKSZYM ZAINTERESOWANIEM, A JUŻ WKRÓTCE WKROCZY W INNE POLSKIE MIASTA.

 

Praca, pasja, biznes – czym jest dla Ciebie przedsięwzięcie „Kobieto – Wyjdź przed szereg”?

W tym momencie pasją i nie sądzę, żeby kiedykolwiek był to biznes. To wydarzenie pozwala mi dotrzeć do większej ilości osób. Wręcz zależy mi na tym, żeby było wolne od biznesu oraz żeby była rodzinna atmosfera, a nie tzw. sprzedaż ze sceny. Zależy mi również na tym, żeby na „Kobieto - Wyjdź przed szereg” przychodziły fajne, otwarte i wartościowe kobiety, które mogą się ze sobą poznać, spędzić czas, a dodatkowo – zainspirować się. I to jest ten priorytet, zwłaszcza, że cała kwota ze sprzedaży biletów przekazywana jest na cel charytatywny. Dlatego pasja.

Wydarzenie jak mówisz, ma na celu zrzeszenie kobiet, które mogą się wzajemnie inspirować. A czy Ciebie jako mężczyznę inspirują bohaterki tych wydarzeń?

Tak, wręcz jestem pozytywnie zaskoczony jak bardzo. Przede wszystkim, wydarzenie „Kobieto – Wyjdź przed szereg” jest następstwem pierwowzoru „Wyjdź przed szereg Rzeszów”, na którym uczestniczkami były właśnie głównie kobiety. Również moje działania na fanpejdżu w większości obserwują i udzielają się kobiety. Mając pomysł na zorganizowanie „Kobieto – Wyjdź przed szereg”, nie sądziłem, że ono tak szybko rozwinie się do tego poziomu, aczkolwiek to ciągle jest tylko kropla w morzu tego, co chcę zrobić. Chcę i planuję zorganizować ten event w różnych miejscach w Polsce. A wracając do pytania – zauważyłem, że każda kobieta ma inspirującą historię, każda. Niektóre mają bardziej wzruszające, inne mniej. Jedne bardziej radosne, inne skłaniające do refleksji. Poznałem wiele chorób kobiecych, o których nie miałem pojęcia, zobaczyłem też skalę tych chorób. Wcześniej, jako facet, tego nie dostrzegałem. Uświadomiłem sobie, że przy tych historiach nie trzeba żadnych modelek,  aktorek, czy też osób z pierwszych stron gazet, żeby inspirowały inne kobiety. Dla mnie podstawą jest, by zaangażować w to przedsięwzięcie lokalne kobiety, które robią rzeczy niestandardowe i są dowodem na to, że można. Wtedy inspirują się zarówno uczestniczki, jak i ja. Dodatkowo, tak naprawdę dopiero uczę się obcować z kobietami na taką skalę.  Śmiało mogę też stwierdzić, że w przeciwieństwie do mężczyzn, nie mają problemu, żeby przyznać się do braku motywacji. Dzisiaj uważam, że trochę lepiej udaje mi się zrozumieć kobiety, aczkolwiek żaden mężczyzna nie jest w stanie w pełni ich zrozumieć (śmiech).

Na twitterze masz w opisie: „blogger, motywator, trener, sportowiec, HRowiec” – nie próżnujesz…

Kiedy ktoś mnie pyta, co robię, najczęściej mówię, że „Wyjdź przed szereg”. Jakoś to do mnie przylgnęło, z czego jestem zadowolony. Zwrot „Wyjdź przed szereg” funkcjonuje w języku polskim i często ludzie słysząc to, podświadomie łączą go ze mną. Nie chcę być definiowany jako coach, pomimo że ukończyłem studia coachingowe – to jest tylko coś, co pozwala mi poszerzać swoje horyzonty. Motywator – to też brzmi dość górnolotnie, ja po prostu robię, co lubię i dzielę się tym z innymi. A HRowiec – tak. Prowadzę m.in. rekrutację w branży informatycznej, a wcześniej była to branża turystyczna i finansowa.

Robisz więc sporo rzeczy. Co z Twoim czasem wolnym? Jak go spędzasz?

Wszystko jest kwestią organizacji. Udaje mi się znaleźć czas, żeby dwa-trzy razy w tygodniu wyjść ze znajomymi zagrać w piłkę, trzy razy w tygodniu pójść na siłownię, spotkać się z bliskimi. Jasne, że tak. Najważniejsze to zachować zdrowy balans. Nauczyłem się w życiu pokory i nie lansuję siebie na gwiazdę. Po prostu robię to, co lubię, a moje życie nabiera rozpędu.

„Nie ważne ile razy upadniesz, ważne żebyś wstał o tej jeden raz więcej!” – takie hasło znalazłam w przewodniku Twojej oficjalnej strony. Możesz rozwinąć myśl?

Każdemu zawsze powtarzam, że w życiu nie brakuje ciężkich momentów, bo życie to nie jest sielanka i nawet, gdy jesteś na tej fali wznoszącej, ona kiedyś się skończy. I warto mieć tego świadomość, bo to pozwala funkcjonować w tych gorszych momentach. Gdy jest dobrze, warto cieszyć się maksymalnie z tego co jest i co nam się przytrafia. Uważam, że życie to sinusoida i cały czas zaliczamy wzloty i upadki… Patrząc na porażki, jakie przydarzyły mi się w życiu, teraz uważam, że po części tak właśnie miało być i nie zmieniłbym swojego życia w przeszłości. W życiu trzeba walczyć o swoje marzenia i pomimo że upadamy, trzeba wstać i iść, czołgać się, a nawet turlać gdy trzeba, ale realizować swoje cele, marzenia. Nie za wszelką cenę – w zgodzie ze swoimi wartościami, systematycznie krok po kroku. Nauczyłem się jeść małą łyżką, bo już wiem, że jedząc dużą, można się zachłysnąć. Dlatego pokornie, małymi łyżkami, ale konsekwentnie.

Na jakiej zasadzie dokonujesz wyboru odnośnie prelegentek?

Wiesz co, tak jak wybieram fundację, na rzecz której trafia dochód ze sprzedaży biletów: pytając społeczność na FB. Gdy napisałem: „Jeśli myślisz kobieta sukcesu z Rzeszowa, to kto przychodzi Ci do głowy?”, to dużo osób oznaczyło konkretne osoby. Bazuję na opiniach. Pytam w różnych miejscach. Zestawiam prelegentki na zasadzie różnic i to są dwa wystąpienia. Pierwsze ma być tzw. inspirującą historią, czyli czymś, co spowoduje, że wzbudzą się w tobie emocje. Zarówno szczęście, uśmiech, wiara w to, że będzie w życiu lepiej jak, i wzruszenie. Ważne, by pobudzić do działania. Druga prelegentka ma dać konkretne narzędzia. Tu chcę, żeby był to trener, coach, ktoś, kto pokaże odpowiednie ćwiczenia, odpowie na pytania, np. jak budować pewność siebie, jak radzić sobie z kompleksami itd. Chodzi o to, żeby uniknąć sytuacji, gdy ktoś wyjdzie z warsztatów zainspirowany, ale nie będzie wiedział co, dalej z tym zrobić.

Czy jest ktoś, kogo szczególnie chciałbyś gościć w roli prelegentki?

Nie, uważam że jest wiele naprawdę świetnych kobiet i nie chciałbym nikogo wyróżniać. Na pewno Martyna Wojciechowska jest świetnym przykładem niezwykle inspirującej kobiety, ale mi bardziej o to chodzi, żeby pokazywać lokalne kobiety szeroko pojętego sukcesu. Chodzi mi o wykorzystanie potencjału ludzi, którzy są tutaj, bo uważam, że jest on nieograniczony.

Co daje uczestniczkom udział w takim wydarzeniu?

Tu już trzeba by indywidualnie zapytać (śmiech). Ale mogę powiedzieć, jakie są moje odczucia na ten temat. Samo wyjście z domu to już jest pierwszy duży bodziec. Spotkanie, nowe kontakty, różne historie, budowanie świadomości na temat samych siebie, masa emocji. Nie chodzi o to, by to wydarzenie miało na celu zmienić świat, ale może ktoś jednak usłyszy tam choćby jedno zdanie, na podstawie którego będzie mógł zmienić swoje życie. Być może dostanie też “kopa” do działania, zrozumie, że świat nie kończy się na rozstaniu, chorobie, czy innych przeciwnościach losu. Możliwości więc jest wiele.

Każde spotkanie to również dochód dla organizacji charytatywnych. W jaki sposób są one wybierane? Co zainspirowało Cię do niesienia tego typu pomocy?

Już wcześniej chciałem pomagać, zauważyłem też, że ludzie również chcą to robić, ale nie do końca wiedzą, jak się za to zabrać. Oczywiście istnieją świetne organizacje, które z powodzeniem to robią, np. Szlachetna Paczka czy WOŚP. Osobiście uczestniczyłem w wielu wydarzeniach komercyjnych i uznałem, że chcę zorganizować coś o charakterze charytatywnym. Tak samo, jak w przypadku prelegentek, nie chcę żadnej organizacji faworyzować. Jest wiele takich, które chciałbym wesprzeć. Wiadomo, że nie uda mi się pomóc wszystkim, ale staram się na tyle, na ile mogę. Dodatkowo, chcę wspomnieć o sile kobiet, które są pełne empatii i gotowości do wspierania organizacji charytatywnych.

Czy Rzeszów jest gotowy na kolejną dawkę „Kobieto – Wyjdź przed szereg”?

Nie zastanawiałem się nad tym i być może to sporo mi ułatwiło. Wydarzeń dla kobiet jest masa, ale uważam, że nie mam konkurencji, bo ja, jako ja, tak samo jak ty i każda inna osoba – jesteśmy wyjątkowi. Zacząłem robić swoje, bez zastanawiania się. Postanowiłem sprawdzić co z tego wyjdzie i tak zrobiłem. Pierwsze organizowane przeze mnie wydarzenie, czyli „Wyjdź przed szereg Rzeszów” spotkało się z bardzo dobrym odbiorem, później kolejne wydarzenie w marcu, potem w maju i ostatnie w lipcu. Wydarzenia odbywają się co dwa miesiące i na każdym kolejnym jest więcej osób. Chcę utrzymać ten trend. Spotkania odbywają się we wtorek, czyli mało inwazyjny dzień, wystarczy zarezerwować trzy godzinki. Jestem perfekcjonalistą i za każdym razem wydaje mi się, że można było zrobić coś lepiej i tak też podchodzę do wydarzeń. Za każdym razem podnoszę sobie poprzeczkę.

Czy wyobrażasz sobie męski odpowiednik tej imprezy?

Tej konkretnie nie, ale wyobrażam sobie warsztaty dla mężczyzn. Ten plan jest w trakcie realizacji. Sam byłem kiedyś na takich warsztatach, gdzie byliśmy odcięci od prądu, internetu i wszelkich bodźców i to była odpowiednia płaszczyzna do działania dla mężczyzn. Istnieje pewien stereotyp odnośnie mężczyzn, że powinien to być mało uczuciowy macho, który idzie po swoje, ale prawda jest trochę inna. Mężczyzna powinien umieć radzić sobie z uczuciami, a empatia jest potrzebna nie tylko kobietom.

Na koniec powróćmy jeszcze na moment do początku, czy planujesz rozszerzyć działalność na inne miasta?

Tak, w tym roku myślę o Warszawie, Poznaniu i Krakowie. Ten sam schemat: lokalne kobiety inspirujące lokalną społeczność, a cała kwota zebrana z biletów, zostanie przekazana na lokalną fundację charytatywną wspierającą dzieci i matki z dziećmi. Mam już prelegentki i wszystko jest w toku. Uważam, że wszędzie są wyjątkowe kobiety i takie, które potrzebują te historie usłyszeć.

Jakie masz plany na przyszłość?

To bardzo ogólne pytanie. Na pewno wydarzenie „Kobieto – Wyjdź przed Szereg” w największych miastach w Polsce i współpracę pod tym kątem z zagraniczną polonią. Dodatkowo jeszcze w tym roku chcę założyć fundację oraz wydać pierwszą książkę. Nie chcę jednak póki co wchodzić w szczegóły. Poza tym planuję również wydarzenia komercyjne, warsztaty oraz cykliczne spotkania motywacyjno-biznesowe. Planów jest sporo, a czas jest ograniczony, dlatego wybieram z tej listy priorytety i na nich się skupiam. Poszerzam również swoje działania poprzez kanały social media – Facebook, Instagram, Youtube czy Linkedin. Pozwala mi to systematycznie dociarać do większego grona odbiorców, a to mnie bardzo cieszy. Zapraszam również już teraz na wydarzenie "Kobieto - Wyjdź przed szereg #4, które odbędzie się 18 września, tradycyjnie we wtorek, w godzinach 17:15-20:30 w Podkarpackim Parku Naukowo-Technologicznym Aeropolis w Jasionce. Bilety będą dostępne wyłącznie drogą elektroniczną i znaleźć je będzie można na facebooku „Tomasz Gulak - Wyjdź przed szereg”. Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w Internecie, bądź „na mieście” (śmiech).

Rozmawiała MARIOLA SZOPIŃSKA-SĄDEK

Powrót na górę