Fot.  K. Kłoda, D. Kwiatkowski Fot. K. Kłoda, D. Kwiatkowski

Perły, acz nie z lamusa - PRL, Rzeszowskie i kobieta

Z pewnością pierwsza część tytułu kojarzy się z programem emitowanym kiedyś w telewizji publicznej, w którym debatowano nad starymi dziełami filmowymi. Tym razem jednak sparafrazowany tytuł odnosi się do fenomenu kobiety i epoki naszych rodziców, a wszystko to w kontekście starej fotografii.

 

Mimo iż temat niniejszego tekstu dotyczył będzie bezpośrednio płci pięknej, nie będzie to ani spóźniony, ani tym bardziej przyśpieszony swoisty tren na cześć Dnia Kobiet. Będzie to krótka historia, w której będziemy chcieli przyglądnąć się kobiecie i jej funkcjonowaniu w okresie PRL. Będziemy posiłkować się starą fotografią przedstawiającą kobiety oraz atrybuty jej poświęcone, a co najważniejsze, będzie to też materiał, w którym owa „peerelowska kobieta” pochodzić będzie z naszego regionu.

prl2

Na jedną szarą nutę

W powszechnej świadomości okres PRL kojarzy się nam jako czas szarzyzny kulturowej, szczególnie w materialnym ujęciu, planami „iluś tam letnimi”, nowomową, kartkami na wszystko, gigantycznymi kolejkami na ulicach i wiecznym kompleksem Zachodu. Tak w największym skrócie, wręcz sztubackimi sloganami, można by było scharakteryzować ten okres. Były jednak i pozytywne momenty, a jednym z nich jest ten, że to my właśnie, w sensie nasze pokolenie 30, 40-latków, urodziło się w tym czasie. To powinno nas napawać dumą, bowiem dziś spoglądając na te uroki życia codziennego, w większości przypadków przyprawiają o uśmiech na twarzy. Uśmiech o tyle większy, mężczyzn w szczególności, kiedy sięgną wspomnieniami „towarzyszek-kobiet” jako trybików wielkiej machiny ludu pracującego PRL. No właśnie praca. Praca wszędzie, dla wszystkich, o każdej porze, w każdym zawodzie – bez względu na wiek, status, wykształcenie, pochodzenie i płeć. Stąd też te cudowne plakaty: kobiety-traktorzystki, kobiety-hutnika, kobiety-milicjantki, ale też kobiety-przedszkolanki czy kobiety-ekspedientki. Kobieta wszędzie, kobieta zawsze… kobieta nigdy nas nie zdradzi, wypadałoby rzec. Ale ten socrealistyczny, sztywny i monolityczny obraz kobiety szczególnie w latach 70., w tzw. dobie gierkowskiej, jakby zacierał się. Bo oto obraz kobiety – cóż za paradoks – feminizuje się, a ten niebywały zwrot uchwytny jest przede wszystkim w wizualnej materii.

prl3

Perły w gierkowskiej epoce

To, że zauważalne były zmiany w obrazie kobiety, nie dziwi. Człowiek z natury jest wzrokowcem i ta umiejętność w szczególności prowadzi go przez życie. Ale owszem, kobieta doby PRL stała się… jeszcze bardziej kobieca. Uchwycono jej lekkość, subtelność, delikatność, erotyzm; piękno jednym słowem. To zasługa z pewnością jednej z najtrafniejszych w tamtym czasie mód jakie ogarnęła nie tyle Polskę, co cały glob. Te nietypowe fryzury, makijaże, ubrania i dodatki, biżuteria, okulary, paski i kapelusze, szyk, ruch i wszędzie rozpoznawalny wdzięk. Tak było też i w naszym regionie, bo dlaczego miałoby nie być? Przecież tu żyły takie same kobiety jak w Krakowie, Gdańsku, Poznaniu czy Warszawie. To żadne odkrycie, a dowodem na to są dołączone fotografie.

Jeszcze ad vocem

Jak to dobrze, że moda wraca. To piękny widok kobiety współczesnej nawiązującej stylizacją do kobiet doby PRL, szczególnie za I sekretarza Gierka. Bo przecież historia lubi się powtarzać i oby powtarzała się ze swymi pięknymi momentami. Kobiety, te w naszym regionie również, rzucały kolorowy blask na betonowy i szary PRL.

Jakub Pawłowski

 

Powrót na górę